Upewnij się, że przeczytałeś rozdział 86:*
*Zoe*
- To słucham, mów. - Usiadłam wygodniej na kanapie, bo zapowiadała się bardzo długa rozmowa. Mężczyzna odrobinę mnie zaskoczył tym, że chciał zacząć wyjaśnienia od tego momentu. Myślałam, że tylko poruszy temat wyrzucenia mnie z domu.
- Nie mówiłem ci o tym, bo nie widziałem takiej potrzeby, w końcu to były moje sprawy, które nie były istotne, gdy zawieraliśmy umowę - powiedział, a następnie usiadł bokiem na kanapie.
- Wtedy może nie było to ważne, ale później już chyba tak, prawda? - zapytałam. Rozumiałam, że miał rację. Na samym początki nie było to ważne, bo miał być to tylko zwykły układ, nic więcej, ale kiedy coś miedzy nami zaczęło się rodzić to chyba mógł mnie poinformować o swojej przeszłości.
- Zapomniałem - westchnął. - Byłem z wami szczęśliwy, więc nie myślałem o przeszłości, aż do momentu, w którym przyjechał Christian. - Spięłam się na imię, które wypowiedział. Wiedziałam, że będę musiała wyjawić mu całą prawdę, skoro mieliśmy wszystko sobie wyjaśnić. Nie chciałam tego, ale już nic nie mogło mi zaszkodzić. Nie mógł się ode mnie odwrócić, skoro wszystko było już skończone.
- Zapomniałeś? - prychnęłam. Jak niby można było wymazać z głowy tak istotny fakt?
- Chyba już to powiedziałem - odezwał się już lekko zirytowany, o czym świadczył jego podniesiony ton głosu. - Przepraszam - dodał, widząc moją minę. Przeczesał dłonią swoje ciemne włosy. Denerwował się, co mogłam śmiało wyczytać z jego zachowania.
- Zamierzałeś mi kiedyś o tym powiedzieć? - to było jedno z tych pytań, na które pragnęłam znać odpowiedź. Niczego więcej nie chciałam, bo tak naprawdę nie miałam powodów, żeby się wściekać. Potrafiłam mu to wybaczyć, ale niestety coś innego nas poróżniło.
- Kiedyś na pewno - powiedział pewnie. To dobrze, chociaż miał to w planach albo tylko teraz starał się wcisnąć mi jakąś bajkę.
- Mogę o coś zapytać? - odważyłam się spojrzeć Jamesowi prosto w oczy, a on tylko kiwnął głową, żebym kontynuowała. - Dlaczego się rozstaliście? - zapytałam. W końcu coś musiało się wydarzyć, co poróżniło małżeństwo.
- Serio chcesz wiedzieć? - zaśmiał się, a ja od razu powiedziałam mu, że chcę, przecież tak to bym nie pytała. - Możesz być spokojna, bo nie zdradziłem jej - powiedział. - Pewnie tak pomyślałaś, ale nie - dodał.
- Więc? - nie sądziłam, że będę musiała ciągnąć go za język. Sam miał mi powiedzieć, a tak to wyszło, że ja byłam, aż tak zdesperowana, że chciałam się dowiedzieć wszystkiego.
- Nie mieliśmy dla siebie czasu. Tak naprawdę mijaliśmy się, jeżeli wiesz o czym mówię - powiedział i zrobił chwilę przerwy. Nie odzywałam się, bo czekałam, aż sam po prostu wszystko opowie.
Mężczyzna nerwowo poruszył się na kanapie, a następnie wstał i zaczął krążyć po małym salonie. Nie wiedziałam czy w jakiś sposób mogłam mu pomóc. Moim zdaniem James nie pogodził się z tym rozstaniem skoro reagował w taki sposób. Obawiałam się, ze jeszcze moment i Ward po prostu wyjdzie z mojego mieszkania.
- To bez sensu. - Podszedł do sofy i zabrał z niej swoja marynarkę, którą już po chwili założył na siebie. - Będę się zbierał.
- Jak chcesz - wzruszyłam ramionami. - Drugiej szansy nie będzie - dodałam. To był jego wybór, a ja nie mogłam go powstrzymać skoro nie chciał mi niczego wyjaśnić.
- Do zobaczenia. - Nie odwracając się za siebie, szybkim krokiem poszedł w kierunku drzwi, które już po chwili otworzył. Wyszedł trzaskając delikatnie drzwiami. Westchnęłam cicho. Nie sądziłam, ze tak to się wszystko skończy. Naprawdę liczyłam, że będziemy w stanie normalnie porozmawiać.
Podeszłam, żeby zamknąć drzwi za nim, a następnie wróciłam do kuchni, gdzie wstawiłam do piekarnika zapiekankę. Miałam zjeść ją z Wardem, ale przez jego humorki czekała mnie kolacja w samotności. Naprawdę sądziłam, że inaczej będziemy mogli spędzić ten czas, nieco milej. Chociaż raz.
Wyłączyłam piekarnik, a następnie nałożyłam jedzenie na talerz, który zabrałam do salonu. Usiadłam na kanapie, podkulając nogi i powoli zaczęłam jeść. Byłam naprawdę głodna po całym dniu. Wcześniej tak naprawdę nie miałam czasu, aby cokolwiek przegryźć.
Po skończonym posiłku przypomniałam sobie dopiero o winie, które stało i się po prostu marnowało. Wygrzebałam z szuflady korkociąg i już po chwili nalałam odrobinę trunku do kieliszka. Odstawiłam na stolik butelkę, a sama zatraciłam się w smaku pysznego wina.
Zdziwiłam się, słysząc ponownie dzisiaj dzwonek do drzwi. Wątpiłam w to, aby mój były mąż przyjechał do mnie ponownie, więc obstawiałam sąsiada albo też Patricka. nikt inny nie przychodził mi do głowy. Nate w sumie od pewnego czasu dał mi spokój i nie musiałam go codziennie znosić. Zrozumiał chyba, że jego zachowanie mi nie imponowało, a nawet przeciwnie, bo tylko i wyłącznie odpychało.
Z kieliszkiem w dłoni podeszłam do drzwi, które otworzyłam, gdy tylko się upewniłam, że to nie był mój prześladowca. Musiałam zachowywać się ostrożnie w każdej sytuacji.
- James? - zapytałam zdziwiona, gdy zobaczyłam mężczyznę, który stał oparty o ścianę. - Co tutaj robisz? -zapytałam. Nie rozumiałam jego zachowanie, przecież kilkanaście minut temu wyszedł stąd, twierdząc, że to wszystko nie miało sensu. On naprawdę miał chyba problemy ze sobą.
- Mogę? - dłonią wskazał w kierunku salonu. Naprawdę on miał mnie za idiotkę? Powinien się zdecydować, a nie mieszać mi w głowie.
- Wejdź - westchnęłam. Gdybym nie wypiła tego wina to zdecydowanie zatrzasnęłabym mu drzwi przed nosem. Wtedy może by się czegoś nauczył i zrozumiał, że ludzi nie powinno się traktować w taki sposób.
Mężczyzna od razu skierował się na kanapę, na której jakiś czas temu siedział. Tym razem pozostał w marynarce, co mogło tylko świadczyć, o tym, że jego wizyta miała być krótka.
- Zapomniałeś czegoś? - zapytałam, chociaż gdzieś w głębi marzyłam, żeby jego ponowne przyjście tutaj wiązało się z rozmową. Nastawiłam się na nią, więc skoro nie czuł się gotowy to mógł nie wychodzić z taką inicjatywą.
- Chciałem dokończyć rozmowę - stwierdził. Moim zdaniem jednak znalazł sobie po prostu zabawkę, którą chciał się znowu pobawić, a dokładniej jej uczuciami.
- Naprawdę? - prychnęłam. Już wcześniej przyszedł z takim zamiarem i jakoś nic z tego nie wyszło.
- Tak, siadaj - powiedział stanowczo. Czyżby jednak okazało się, że był prawdziwym facetem, który potrafił doprowadzić sprawę do końca?
~~~
Drugi rozdział dzisiaj :)
Eve i Nika:*
CZYTASZ
Find Happiness
Roman d'amourMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
