Dziękujemy za to, że Find Happiness jest na 5 miejscu w romansach!
*Zoe*
- Nie - odezwał się James pewnym głosem. Mogłam się spodziewać, że tak będzie. W końcu, na co ja mogłam liczyć? Że nagle mu się odwidzi i stwierdzi, że będzie chciał próbować ratować nasze fikcyjne małżeństwo? Nigdy w życiu i nawet bym mu nie wybaczyła, bo są pewne granice.
- Wysoki sądzie, chciałbym również dodać, że żona pana Warda nie wspierała finansowo gospodarstwa domowego oraz już od dawna można było stwierdzić trwały rozpad współżycia małżeńskiego - odezwał się prawnik Jamesa. Mogłam się spodziewać, że wyciągnie takie rzeczy na światło dzienne.
- Sprzeciw! - usłyszałam głos Patricka, który postanowił od razu się odezwać i zaprotestować. - Moja klientka ustaliła ze swoim mężem, że to on będzie utrzymywał dom - powiedział. - A jeżeli chodzi o rozpad współżycia małżeńskiego to pan Ward często wyjeżdżał oraz dużo pracował. - Przyjaciel starał się mnie jakoś obronić i postawić w dobrym świetle.
Sąd rozwiązał nasze małżeństwo, jednak na szczęście nie zgodził się na to, żeby rozwód miał miejsce z mojej winy. Na moją korzyść było to, że to Ward złożył pozew rozwodowy, a nie ja.
Podczas rozprawy ustalono, że nasze małżeństwo zakończyło się z winy mojej, jak i Jamesa, przez co musieliśmy się podzielić kosztami za rozprawę. Było to lepsze rozwiązanie niż gdybym ja musiała zapłacić za wszystko.
Po wyjściu z sali rozpraw z jednej strony odetchnęłam z ulgą, bo moje męczarnie się skończyły, ale z drugiej teraz już oficjalnie nic nas nie łączyło. Dziwne uczucie, ale potrzebowałam czasu, aby do tego przywyknąć. Wiedziałam też, że sobie z tym wszystkim poradzę.
- Dziękuję - powiedziałam cicho, a następnie wyciągnęłam dłoń w kierunku Patricka. Musiałam zachowywać się w stosunku do niego oficjalnie, żeby nie wyszło, że się znamy i to bardzo dobrze.
Na początku mój przyjaciel chciał sfałszować dokumenty i sprawić, żeby widniał w dokumentach jako brat, ale to było niemożliwe. Od razu ktoś by się zorientował, dlatego musieliśmy udawać, że się nie znamy prywatnie.
- Nie ma za co - odpowiedział. - Wiesz, że mogę stracić prawo do wykonywania zawodu, a ty zapłacić sporą grzywnę? - zapytał cicho, żebyśmy tylko my mogli usłyszeć. - A do tego będziesz mogła się pożegnać ze studiami prawniczymi - dodał.
- Nikt się nie dowie. - Obiecałam. Wiedziałam, że Patrick nie postąpił zgodnie z prawem, ale sam obiecał, że mnie z tego wyciągnie. Nie chciałam go, aż tak narażać, ale nie mogłam powierzyć tej sprawy byle komu. Za dużo mogłabym stracić.
- Mam nadzieję. Dobrze, że Ward siedział chociaż raz cicho - stwierdził, a ja tylko kiwnęłam twierdząco głową. Przez całą rozprawę obawiałam się, że w którymś momencie on po prostu wstanie i wyjawi całą prawdę.
- Tak - westchnęłam. - Będę jechać do domu, jak chcesz to możesz do nas wpaść wieczorem - zaproponowałam. Potrzebowałam towarzystwa drugiej osoby, a szczególnie dzisiaj.
Pożegnałam się zwykłym uściskiem dłoni z przyjacielem, a następnie skierowałam się w stronę ochroniarza, który czekał na mnie przed sądem.
- Masz już dzisiaj wolne - oznajmiłam mu, gdy tylko stanęłam naprzeciwko niego.
- Wolne? - mężczyzna spojrzał na mnie zdziwiony. Nie spodziewał się, że oprócz wcześniej ustalonych dni wolnych on dostanie jeszcze jakieś.
- Są walentynki, spędź ten czas z żoną - powiedziałam. - Ucieszy się - dodałam i starałam się uśmiechnąć, ale było to bardzo ciężkie.
- Jesteś pewna? - zapytał, chcąc się upewnić, a ja kiwnęłam głową. Nie chciałam psuć mu tego dnia. Niech chociaż ktoś go spędzi w wyjątkowy sposób, skoro ja nie mogłam.
Spacerowałam uliczkami Londynu. Nie chciałam wracać do domu, gdzie będę musiała siedzieć sama w czterech ścianach. W całym mieście były porozwieszane serduszka, które tylko przypomniały mi o tym cholernym dniu.
Dookoła mnie spacerowało pełno zakochanych par, które na każdym kroku okazywały sobie miłość. Restauracje były pełne oraz również ozdobione w sposób adekwatny do okazji. Miałam dosyć. Nie mogłam patrzeć na szczęście tych ludzi, kiedy ja swoje straciłam.
Dopiero wieczorem i to dosyć późnym wróciłam do domu. Nie musiałam się spieszyć. Korzystając z okazji, że Charlotte dzisiaj zajmowali się moi rodzice, postanowiłam kupić jakąś butelkę wina i się upić. W samotności.
Nie liczyłam na to, że Patrick zdecyduje się do mnie przyjść, bo pewnie swój wieczór zarezerwował dla Jamesa. W końcu Ward mógł świętować całą noc, że się ode mnie uwolnił, a Grey mogłam się założyć, że nie chciał nie widzieć przez jakiś czas, żeby ochłonąć. Zapewne potrzebował czasu, aby oswoił się z myślą, że postąpił wbrew prawu.
Zapaliłam dwie świeczki, które postawiłam na stoliku i w ciemności siedziałam, popijając wino. Wolałam nie kusić losu i nie siedzieć przy zaświeconym świetle, żeby czasem nikt mnie nie odwiedził.
Czternasty luty od dzisiaj był dla mnie najgorszym dniem w roku, ale również i najlepszym. Mogłam na nowo zacząć żyć i zamierzałam to zrobić. Zapomnieć o tym, ze kiedykolwiek w moim życiu istniał ktoś taki, jak James Ward i cieszyć się tym, co miał mi przynieść los.
Nie mogłam dłużej patrzeć wstecz. Przeszłość była już dla mnie zamkniętym rozdziałem i nie mogłam do niej wracać, bo inaczej bym zwariowała.
Usłyszałam puknie do drzwi, ale nawet nie zamierzałam się ruszyć, żeby otworzyć. Gdyby Patrick zdecydował się mnie odwiedzić to by zadzwonił, a tak to nikogo się już nie spodziewałam.
- Może być zamykała drzwi!? - usłyszałam oburzony głos za sobą, przez co podskoczyłam na kanapie, na której siedziałam. Przez to, że się odrobinę wystraszyłam, rozlałam wino na kanapę. Szkoda wina. Czy mogło mnie coś jeszcze dzisiaj gorszego spotkać?
- Jasne. - Wzruszyłam ramionami, chociaż i tak wątpiłam, żeby osoba, która stała kawałek dalej mogła to zobaczyć. - Zaraz to zrobię, ale wyjdź, bo nikt cię tutaj nie zapraszał - powiedziałam, a następnie ostawiłam kieliszek z winem na stolik.
Wstałam i podeszłam do mężczyzny, który wtargnął do mojego mieszkania. Nie potrzebowałam towarzystwa, nie dzisiaj i już na pewno nie jego.
- Wyjdź - warknęłam. Alkohol dodawał mi odwagi, przez co pchnęłam nieproszonego gościa w kierunku drzwi. Niestety nie miałam tyle siły, aby sobie poradzić z dobrze umięśnionym facetem.
- Najpierw porozmawiamy - stwierdził, a następnie wyminął mnie i zaświecił światło. W pomieszczeniu nagle zrobiło się jasno, a ja mogłam zobaczyć w pełni osobę, która stała przede mną.
~~~
Pierwszy rozdział dzisiaj i jest szansa na kolejny!
Eve i Nika:*
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
