Upewnij się, że przeczytałeś rozdział 51:*
*James*
Starałem się ignorować fakt, że mój brat siedział parę stolików dalej i jak gdyby nic popijał piwo z kolegami. Dlaczego ze wszystkich możliwych barów w całym pieprzonym Londynie wybrał akurat ten? Miałem ochotę spędzić ten czas w nieco inny sposób, a tak to będę musiał się powstrzymywać, aby mu nie przywalić na oczach tych wszystkich ludzi.
- Kiedy przyjechał? - Patrick wskazał głową na Christiana. Przyjaciel doskonale wiedział, dlaczego żywiłem brata takim uczuciem. Pomagał mi w tej chorej sytuacji.
- Parę dni temu. - Spojrzałem na szklankę whisky, która znajdowała się przede mną. - Mam nadzieję, że szybko stąd wyjedzie - dodałem. Naprawdę ten facet działał mi na nerwy i marzyłem, aby jak najszybciej zniknął z mojego życia.
- Rozumiem - westchnął. - Nie denerwuj się, ale idzie tutaj - mruknął cicho. Od razu zacisnąłem dłonie w pięści. Nie widziałem powodu, dla którego miał mnie zaszczycić swoją obecnością.
Odwróciłem się w kierunku Christiana, który znajdował się coraz bliżej. Już z takiej odległości mogłem zobaczyć jego opuchnięty policzek. Byłem dumny z siebie.
- Co chcesz? - zapytałem niechętnie. Musiałem przyznać, że nieźle go załatwiłem. Mężczyzna przysunął sobie krzesło, a następnie usiadł koło mnie. - Odejdź - powiedziałem, patrząc mu prosto w oczy z ogromną nienawiścią.
- Oj bracie, jaki ty jesteś głupi. - Zaśmiał się. - Co tam u twojej wspaniałej żony? - wyczułem wyraźną niechęć w jego głosie. Naprawdę nie rozumiałem, dlaczego ciągle wspominał o Zoe i do tego rzucał jakieś głupie aluzje.
- Odpieprz się od niej - warknąłem. Miałem dosyć jego gierek. Mógł mi prosto w twarz powiedzieć, o co chodziło, a nie mieć kolejne sekrety.
Usłyszałem jego wyraźny śmiech, a następnie wstał i odsunął się od nas. W końcu poszedł.
- To za wczoraj. - Poczułem nagle, jak pięść Christiana zetknęła się z moją twarzą. Byłem w szoku. Nie sądziłem, że mój brat odważy się na taki ruch w miejscu publicznym. Kilkukrotnie powtórzył tą czynność, tym samym powodując, że zaczęły po niej spływać stróżki krwi. Zabiję go.
- Nie warto - odezwał się Patrick, kładąc mi dłoń na ramieniu. Starał się mnie powstrzymać, zanim zrobiłbym coś głupiego. Strzepnąłem jego rękę, a następnie splunąłem prosto przed eleganckie buty Christiana.
Wiedziałem, ze walka z nim nie miała sensu. Nic by to nie dało, dlatego jakimś cudem sobie odpuściłem. Może świadomość, że każdy mógł się nam przyglądać tak na mnie wpłynęła. Nie chciałem psuć sobie opinii publicznej. Z nająć życie przez taki głupi ruch straciłbym masę klientów, bo kto by chciał aby jego sprawę prowadził agresywny prawnik?
- Frajer! - krzyknąłem. Chris nie zareagował jakoś szczególnie. Pokazał mi środkowy palec, a potem wrócił do swojego towarzystwa.
Po chwilo podszedł do nas barman, upewniając się czy wszystko jest w porządku. Podał mi chusteczki i chciał pójść zadzwonić po policję, ale nie zgodziłem się. Nie było to przecież konieczne. Wytarłem krew, aby chociaż trochę zacząć ponownie przypominać normalnego człowieka.
- Spadamy - stwierdziłem, podchodząc do baru i płacąc za rachunek. Zdecydowanie mój humor został popsuty i chciałem wrócić do domu.
- Trafisz sam? - zapytał Patrick, patrząc na moje rany, które zapewne zdobiły moją twarz. Kiwnąłem tylko głową i złapałem pierwszą czarną taksówkę, która rzuciła mi się w oczy. Podałem kierowcy adres i zacząłem obserwować mijające ulice.
Mimo późnej pory ruch nie malał, a wręcz przeciwnie. Pełno ludzi spacerowało po ulicach Londynu. Można było spotkać ludzi w każdym wieku. I tych starych, jak i tych młodych, którzy szukali adrenaliny, chcieli się po porostu bawić.
Droga do domu minęła bardzo szybko bez tych wszystkich korków na mieście. Kiedy zobaczyłem już przed sobą znajome domy, odetchnąłem z ulgą. Cieszyłem się, że mogłem być już tutaj i w końcu odpocząć po ciężkim dniu.
Starałem się, jak najciszej wejść do domu, aby nie obudzić przez przypadek Charlotte i Zoe. Nie musiałem im przeszkadzać w śnie. Zdjąłem marynarkę, którą od razu powiesiłem na wieszaku, a następnie zacząłem rozpinać guziki bordowej koszuli.
- Striptiz? - podskoczyłem, słysząc głos mojej żony. - Kontynuuj - zaśmiała się i po chwili wstała z sofy, żeby podejść do mnie. - Naprawdę mi to nie przeszkadza. - Złapała za moją koszulę i przejęła moją robotę.
- Czemu nie śpisz? - zapytałem, spoglądając na jej twarz, przez co ona zrobiła to samo. Przez chwilę spoglądaliśmy sobie w oczy, jednak po krótkiej chwili kobieta otworzyła szerzej swoje oczy prawdopodobnie z przerażenia. - Cholera. - Dotknąłem swoją twarz, chcąc chociaż ją odrobinę zasłonić.
- Co ci się stało? - zapytała z przejęciem. Jej opuszki palców delikatnie przemieszczały się po mojej twarzy. - Boże - szepnęła. Dotyk kobiety był naprawdę przyjemny i łagodził ból.
- Spotkałem Christiana. - Na samą myśl moje ręce automatycznie się zaciskały. Żeby czasem niczego nie rozwalić, położyłem dłonie na biodrach Zoe. Tak było zdecydowanie bezpieczniej.
- Trzeba to oczyścić. - Pociągnęła mnie w stronę łazienki. Gestem ręki wskazała, abym usiadł na brzegu wanny z hydromasażem, co od razu zrobiłem. Stawałem się za miękki i za szybko ulegałem. To nie byłem ja.
Stanęła pomiędzy moimi nogami. Otworzyła apteczkę, a po chwili wyciągnęła z niej wacik, na który nalała odrobinę wody utlenionej.
- Może zapiec - powiedziała z uśmiechem, przykładając gazę opatrunkowa do rany. Syknąłem z bólu, a po chwili złapałem ją za uda, zaciskając na nich palce.
Kiedy skończyła usiadła na moich kolanach, przytulając się do mnie. To było najlepsze uczucie na świecie. Naprawdę zamiast siedzieć w barze, wolałem przebywać z Zoe. Kobieta zarzuciła swoje ramiona wokół mojej szyi, a następnie pocałowała. Idealnie.
Moje ręce błądziły po jej całym ciele, odkrywając kawałek po kawałku. Z każdą chwilą pragnąłem jej coraz bardziej.
- Wspólna kąpiel? - zapytałem, całując ją w szyję. Jedną ręką zabrałem się za odpinanie jej bluzki, której się od razu pozbyłem, a następnie to samo zrobiłem z biustonoszem. Miałem nadzieję, że chociaż Zoe sprawi, że ten wieczór miło się zakończy. Ona to doskonale potrafiła.
~~~
To już ostatni rozdział dzisiaj.
Eve i Nika;*
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
