*Zoe*
Po skończonym przedstawieniu dzieci ukłoniły się, a na sali rozbrzmiały brawa. Byłam w szoku, gdy Ward wstał i z uśmiechem przyglądał się Charlotte.
Gdy brawa ucichły każde dziecko wzięło do ręki małą ozdobną torebkę i ruszyło w kierunku widowni, aby móc podarować swoim ojcom drobny prezent.
- Proszę - powiedziała cicho Char, podchodząc do Jamesa. Nie spojrzała na mężczyznę. Pewnie obawiała się redakcji Warda.
- Dziękuję. - Mój były mąż kucnął i odebrał upominek od niej. Przytulił do siebie dziewczynkę, a następnie wziął ją na ręce.
Na początku widziałam lekko niezadowoloną minę Charlotte, ale szybko jej to przeszło, gdy James pocałował ją w policzek, dziękując ponownie.
- Wyjdziemy stąd to zobaczę, co takiego dostałem - odezwał się, ale od razu uderzyłam go delikatnie w tył nogi. Musiał to teraz zrobić, bo inaczej dziewczynce zrobiłoby się przykro.
Rozejrzałam się dookoła i mogłam śmiało stwierdzić, że każdy ojciec właśnie oglądał prezent, który dostał.
James, nie rozumiejąc mojego przekazu, spojrzał na mnie pytająco. Bezgłośnie powiedziałam mu, aby otworzył to teraz.
- Albo wiesz, co? - Charlotte spojrzała wyraźnie zaciekawiona. - Teraz zobaczę. - Dziewczynka od razu uśmiechnęła się szeroko i kiwnęła główką.
Ward usiadł na krześle, trzymając małą na kolanach. Wyciągnął pierwszą rzecz, którą był rysunek, przedstawiający dziewczynkę oraz Jamesa. Spojrzałam z zaciekawieniem, bo wcześniej nie widziałam, co takiego przygotowała. To miała być tajemnica, dlatego wszystkie prace były przechowywane w przedszkolu.
Następnie wyciągnął jakąś figurkę, którą jak mogłam się domyślić zrobiła na zajęciach z plastyki. Podobało mi się, że na tych zajęciach nie tylko rysowali, ale również lepili różne rzeczy z gliny.
- Jest śliczne - powiedział po krótkiej chwil. Naprawdę słyszałam zachwyt w jego głosie, co było nietypowe dla mnie.
- Nie płacz - odezwała się Charlotte. Automatycznie spojrzałam w ich stronę i mogłam zobaczyć, że James miał łzy w oczach. Wzruszył się.
Dziewczynka przybliżyła się do niego i swoimi drobnymi rączkami starła łzę, która znalazła się na policzku mężczyzny.Bardzo przyjemny widok.
- Nie płaczę, skarbie. - Uśmiechnął się do niej i mocno przytulił do siebie.
- Płaczesz - stwierdziła, tupiąc nóżką. - Tak samo, jak mama - dodała, a mnie zamurowało. Skąd ona to wiedziała? Zawsze starałam się ponieść emocjom, kiedy ona spała i nie mogła mnie zobaczyć.
Ward od razu przeniósł swój wzrok na mnie. Nie potrafiłam odkryć, co takiego kryło się w jego spojrzeniu. Naprawdę było to coś innego czego wcześniej nie doświadczyłam.
- Prezent bardzo mi się podoba - powiedział, chcąc zmienić temat. - Zgodzisz się, żebym powiesił ten rysunek w pracy? - zapytał, spoglądając na moją córkę. - Chce się pochwalić.
Charlotte od razu energicznie kiwnęła głową, zgadzając się na jego propozycję. Podobało mi się zachowanie Warda. Starał się, co mnie naprawdę cieszyło, ale ze względu na Charlotte. Może jednak była jakaś szansa, aby wybaczyła Jamesowi. Chciałam, aby miała w swoim życiu męski autorytet, a nie oszukujmy się, Patrick się kompletnie nie nadawał na taki wzór.
- Chcesz sama go powiesić? - zaproponował. - Możemy pojechać do kancelarii, a później do kina. - Byłam w szoku, słysząc jego słowa. Co prawda miałam już plany na ten dzień, ale chyba nie powinnam się odzywać i pozwolić wyjątkowo wykazać się mojemu byłemu mężowi.
- Tak! - dziewczynka pisnęła radośnie, klaszcząc w rączki. Dawno nie widziałam jej takiej radosnej, a to wszystko działo się dzięki Jamesowi. Nie pomyślałabym, że coś takiego będzie miało jeszcze miejsce.
- Zgadzasz się? - tym razem zwrócił się do mnie. Powinien to zrobić najpierw, ale jednak lepiej późno niż wcale.
- Czemu nie. - Wzruszyłam ramionami. - Tylko przywieź ją w miarę wcześnie, dobrze? - nie widziałam nic złego w tym, aby spędzili razem ten dzień. Byłam w stanie się na to zgodzić, bo chciałam sprawić Charlotte przyjemność.
- Chcę spędzić ten dzień z wami - powiedział stanowczym głosem. Spojrzałam na córkę i mogłam zobaczyć w jej oczach radość, której nie widziałam już od tak dawna. Kiwnęłam tylko twierdząco głową, jakoś przeżyję ten dzień.
Nie odzywając się do siebie, skierowaliśmy się do samochodu Jamesa. Postanowiłam, że swój najwyżej odbiorę, wracając.
W kancelarii Warda czułam się dziwnie. Każdy mi się przyglądał z ogromnym zaciekawienie, przez co czułam się niekomfortowo i chciałam, jak najszybciej stamtąd wyjść.
- Jak ślicznie to wygląda - powiedział Ward, kiedy razem z Charlotte powiesili jej rysunek na ścianie w jego gabinecie. Myślałam, że nie odważy się tego zrobić, bo to w końcu była już poważna sprawa.
- Jesteś pewny, że to powinno tutaj wisieć? - zapytałam, ale nie usłyszałam odpowiedzi. Spojrzał na mnie tylko takim wzrokiem, który wyraźnie kazał mi się zamknąć.
- Zobacz, mama. - Charlotte cały czas pokazywała na swój rysunek. Miałam pewność, że w nocy nie zaśnie, bo będzie to tak przeżywać.
- Pięknie. - Pogłaskałam ją po włoskach. Cieszyłam się jej szczęściem, ale odrobinę za szybko to się działo moim zdaniem albo po prostu byłam zazdrosna. - Zaczekam w samochodzie - dodałam, a następnie opuściłam jego gabinet oraz kancelarie.
Kolejnym etapem miało być kino. Stałam kawałek dalej, gdy kupowali bilety, ale nawet w takiej odległości słyszałam ich dyskusję na temat tego na jaki film powinniśmy pójść. James nie chciał jej ulec, ale wystarczyło kilka spojrzeń dziewczynki w stronę Warda, aby jej uległ, przez co wylądowaliśmy na bajce o księżniczkach.
- Charlotte, podziękuj tacie za milo spędzony dzień - powiedziałam, gdy tylko wyszliśmy z kina. Pierwszy raz od dawna nazwałam go w taki sposób, ale to dlatego, że sama dziewczynka już parę razy dzisiaj go tak nazwała.
Char posmutniała, ale mimo to posłuchała się mnie i podeszła do Warda. Wyciągnęła rączki w jego stronę, chcąc go przytulić, jednak James zamiast spojrzeć na córkę to skierował swój wzrok w moim kierunku. Był zdezorientowany, a ja nie wiedziałam z jakiego powodu. Przecież nic złego nie zrobiłam.
- A kto powiedział, że to koniec niespodzianek? - zapytał z uśmiechem, a moja córka na jego słowa od razu się rozpromieniła. Widać, jak Ward potrafił działać na kobiety i to nawet te najmniejsze.
~~~
Mamy do Was pytanie czy znacie kogoś albo sami robicie okładki?
Szykujemy dla Was małą niespodziankę, ale potrzebujemy własnie jakiejś fajnej okładki, żeby móc ruszyć.
Eve i Nika:*
CZYTASZ
Find Happiness
عاطفيةMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
