*Zoe*
Nie powinnam dać ponieść się chwili. Nie mogłam doprowadzić do sytuacji, której będę żałować przez resztę swojego życia. Powoli, ale stanowczo zdjęłam jego ręce ze swoich ramion i odwróciłam się w jego stronę tak, aby widzieć jego twarz.
– Tylko żartowałem. – Uniósł ręce do góry w obronnym geście. – Nie sądziłem, że jesteś, aż tak strachliwa. – Zaśmiał się i złapał mnie za rękę. Wiedziałam, że w znacznej mierze kieruje nim alkohol. Niby mała ilość, ale wpłynęła, jak widać na jego organizm.
– To był bardzo głupi żart. – Chciałam, chociaż trochę sprowadzić go na ziemię, aby nie zrobił niczego, czego później mógłby żałować.
– A to niby, dlaczego? – zaśmiał się. Mimo, że był pod wpływem alkoholu, to doskonale wiedział, co robił.
– Naruszasz moją przestrzeń osobistą – powiedziałam i po krótkiej chwili, gdy nie było żadnej reakcji z jego strony, odsunęłam się. Jego bliskość nie działała na mnie najlepiej.
– Przyznaj, że ci się podobało i chciałabyś, aby ten wieczór skończył się inaczej – mruknął, patrząc mi prosto w oczy. – Liczysz na coś więcej, pragniesz mojego dotyku.
– Nieprawda – powiedziałam cicho.
– Lubisz kiedy cię dotykam, widzę, jak reagujesz. – Byłam za słaba, aby się od niego odsunąć, jednak nie widziałam, czy jest to spowodowane jego siłą, czy też moją słabością związaną z jego osobą, która własnie dawała o sobie znak.
– Nie. – Wysiliłam się, aby odpowiedzieć mu, co było ciężkim zadaniem. James, jednak nie robił sobie niczego z moich słów, które przed chwilą wypowiedziałam. Jego dłonie ponownie znalazły się na moim ciele, tylko tym razem na biodrach. Twarz mężczyzny zbliżyła się do mojej szyi, tym samym powodując, że poczułam jego oddech na swojej skórze. Spowodowało to, że ciarki, rozchodziły po całej powierzchni mojego ciała. Nie wiedziałam, jak powinnam zareagować. Jedną ręką odsunął moje włosy tak, aby mieć lepszy dostęp do mojego ciała.
– James – westchnęłam. Nie miałam pojęcia do czego jest zdolny po spożyciu alkoholu. Wystraszyłam się, gdy poczułam jak jego nos, ociera się o moją nagą skórę. Usta delikatnie dotknęły miejsca tuż nad obojczykiem.
– Siku! – usłyszałam nagle głos Charlotte. Zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam ją stojącą w progu drzwi, przecież powinna być w swoim pokoju i smacznie spać. Trzymała w jednej rączce pluszowego misia, z którym od narodzin się nie rozstawała. W błyskawicznym tempie odskoczyłam od Warda. Nie mogłam dopuścić, aby moja córka zobaczyła coś czego nie powinna.
– Chodź. – Podeszłam do niej, a następnie wzięłam ją na ręce. Wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się w stronę toalety, która znajdowała się na piętrze, tuż obok głównej sypialni. W tej chwili żałowałam, że mała zaczynała już rozpoznawać, kiedy chce skorzystać z toalety. Niestety nie zabrałam wszystkich gadżetów, z których korzystamy na codzień, bo ilość bagaży jaką było mi dane zabrać nie wystarczyła na wszytko. Charlotte była na etapie "Jeśtem duzia!", więc pieluchy nie wchodziły w grę. Szkoda, ponieważ bardzo ułatwiały sprawę, tym bardziej podczas podróży. Charlotte nie potrafiła jeszcze do końca korzystać z nocnika, a co dopiero z toalety
– Już – powiedziała i zaczęła się wiercić. – Chcę zejść. – Mogłam usłyszeć jej seplenienie. Dziewczynka zaczęła się wiercić, co tylko zmotywowało mnie do szybszego działania. Po toalecie kazałam umyć jej rączki. W końcu od małego należy uczyć dzieci higieny.
Trzymając ją za rączkę, zaprowadziłam do pokoju. Położyłam na łóżku i przykryłam kocem. Było zdecydowanie za ciepło na puchową kołdrę.
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
