#156 miejsce w rankingu. Dziękujemy 😘❤🙈
Zastanawiałam się, jak delikatnie przekazać mu czym się zajmuję, nie chciałam, żeby od razu wywnioskował na tej podstawie, jaka jestem. Zawód, który wykonujemy, nie zawsze odzwierciedla naszą osobowość, nikt nie powinien wyciągać na tej podstawie żadnych wniosków o drugim człowieku. Jednak osoby, które sprzątają u innych, nie są postrzegane jako te, które zajmują wysoką pozycję społeczną. Takie jak ja są raczej uważane, jako te najgorsze, które nie potrafią w życiu do niczego dojść, ale to niekoniecznie jest prawda, los pisze różne scenariusze i czasami nie ma się innego wyboru. Mogę się założyć, że James ucieknie od razu, gdy tylko się dowie, bo gdzie szanowany prawnik, zwiąże się ze zwykłą sprzątaczką i dziewczyną pracującą dorywczo w barze. Życie to nie film, takie połączenie nie wyszłoby po prostu, ale może skoro to wszystko będzie udawane, to jest jakaś minimalna szansa?
– Umm...niczym specjalnym, aktualnie sprzątam i dorabiam w pubie jako kelnerka – powiedziałam, patrząc uważnie na jego reakcję, jednak ponownie nic nie mogłam odczytać, tak jakby wszystkie informacje odbijały się od niego, ale nie dochodziły do jego świadomości, ponieważ mimo wszystko nie są dla niego dosyć istotne. Ewidentnie potrafi zachować zimną krew w każdej sytuacji i nie daje po sobie poznać, że jednak coś jest nie tak. No bo błagam, kto chciałby mieć taką żonę? Przecież to wstyd, mam tego świadomość.
– Na czas przygotowań może pani zrezygnować z pracy, wszystko mogę zapewnić. – Od razu zaprzeczyłam, chciałam mimo wszystko sama zarabiać na swoje potrzeby. Umówiliśmy się na kwotę, którą otrzymam w dniu śluby i na pokrycie przez niego kosztów związanych z przygotowywaniem całej ceremonii, ale nie czułabym się komfortowo z myślą, że wyciągam od niego więcej korzyści, niż te, które były obiecane. Zależy mi na pieniądzach, to fakt, ale nie mogłabym w tak ogromnym stopniu kogoś wykorzystać, istnieją pewne granice. – Musi pani się do mnie przeprowadzić – oznajmił, to prawda liczyłam się z tym, było to do przewidzenia, w końcu mało które przyszłe małżeństwo mieszka osobno. Uczucie miłości, które istnieje pomiędzy dwojgiem ludzi, wręcz domaga się, aby spędzać ze sobą każdą wolną chwilę, a nie gdzieś daleko od siebie, to tak nie wygląda. Pragnienie drugiej osoby jest silniejsze niż wszystko inne razem wzięte.
– A co z pana rodziną? – uzyskałam zaskoczone spojrzenie, nie wiedział, o co mi chodzi. – Nie oszukujmy się, ja nie należę do wyższych sfer, mam dziecko i jestem przekonana, że pana bliskim się to nie spodoba. – Taka była prawda, bolesna, ale jednak. Nie wpasuję się do jego rodziny tak łatwo i wolę, żeby miał tego świadomość.
– Im nie musi się podobać, są to moje decyzje, które podejmuję. Wątpię również, aby zwrócili na to, aż taką uwagę. Ojciec jest chory, a matka...cóż nie ma za dużo do powiedzenia.
Reszta kolacji minęła nam w dosyć przyjaznej atmosferze, nie poruszaliśmy już niewygodnych tematów, głównie rozmawialiśmy o naszych przyzwyczajeniach, mało istotnych faktach związanych z nami i to mi odpowiadało, muszę przyznać. Nigdy nie lubiłam rozmawiać o sobie, czułam się z tym niekomfortowo, nie jestem kimś interesującym, aby poświęcać mi, aż tyle uwagi.
– Przepraszam, ale muszę już wracać, Patrick został z moją córką i odrobinę się boję. – Kiwnął głową, pewnie doskonale wiedział, jaki jest mój, jak i jego przyjaciel, czasami roztrzepany. Nie zdziwiło mnie, że jak na prawdziwego mężczyznę przystało, zapłacił za kolacje, a następnie zaproponował, że odwiezie mnie do domu. Odrobinę nie podobało mi się, jak formalnie zwraca się do mnie, fakt może i się nie znamy, ale z drugiej strony, mamy być małżeństwem, a to zobowiązuje do innych relacji niż takich, które są pomiędzy obcymi sobie ludźmi. Inaczej zwracamy się do nowo poznanych osób, których nie widujemy za często, a inaczej do osoby, która sprawia, że nie widzimy świata poza nią. Czy to dziwne, że chcę, aby wszystko wyszło idealnie? Skoro dostaję za to pieniądze, pragnę, aby wszystko odbyło się, tak jak powinno, inaczej czułabym się chyba, źle ze świadomością, że zabrałam mu tak dużą kwotę pieniędzy tak naprawdę za nic.
***
Kiedy zatrzymaliśmy się pod moją kamienicą, zaproponowałam mężczyźnie, żeby wszedł na górę. Nie mam pojęcia dlaczego, odważyłam się na taki krok, ale wiedziałam, że Patrick tam jest i może to w jakimś stopniu pomoże nam się dogadać w kwestii szczegółów, a do tego nic mi nie grozi z jego strony. W innej sytuacji nie zaprosiłabym obcego mężczyzny do swojego mieszkania, w którym, jestem sama z dwuletnią córką.
– Zapraszam. –Wysiedliśmy z samochodu, a następnie kierowaliśmy w stronę mojego mieszkanie. Nie ukrywam, denerwowałam się, w końcu zobaczy jak mieszkam, nie są to jakieś luksusy, jak zapewne u niego. Metraż też taki, że kot napłakał, a czynsz jak za zboże. Niby nie powinno się kogoś oceniać przez pryzmat pieniędzy, ale to jest silniejsze. – Jestem! – krzyknęłam, kiedy przekroczyliśmy próg mieszkania. Byłam ciekawa jak tym razem, poradził sobie Patrick z moim małym słoneczkiem.
– No w końcu, ta bestia nie chce spać – westchnął, wyraźnie był zmęczony, no tak moja córka nie należy do aniołków i kiedy coś nie idzie po jej myśli, to ciężko nad nią zapanować. Zaśmiałam się tylko i skierowałam się do pokoju Charlotte, wcześniej prosząc, przyjaciela, żeby zajął się gościem.
*James*
Kobieta wyszła z pomieszczenia, które chyba było salonem i zniknęła za drzwiami. Zostałem sam z przyjacielem, muszę przyznać, że cieszyłem się z dzisiejszego obrotu spraw, w końcu może wszystko się ułoży. W głębi duszy wierzę, że Zoe to właściwa osoba, która nadaje się idealnie do tego zadania, jest naturalna i zwyczajna. Niestety świadomość, że ma dziecko odrobinę to komplikuje, jednak z każdym problemem sobie poradzę, muszę to jakoś zaakceptować, bo z tym nie da się nic zrobić, jak z innymi problemami.
– Jak było? – przyjaciel, wyraźnie zaciekawiony czekał na jakąś wypowiedź z mojej strony, wyraźnie ciekawość go zżerała. Pokręciłem głową rozbawiony, tą całą sytuacją, nawet nic nie mogłem zachować dla siebie.
– Dobrze, naprawdę bardzo wartościowa osoba, a do tego ładna. – Uśmiechnąłem się, na samo wspomnienie tego, jak dziewczyna wyglądała. Czarna sukienka, idealnie podkreślała jej kształty, a krwisto czerwone usta, ukazywały jej charakter, jestem przekonany, że jest to ideał dla wielu mężczyzn, ale czy dla mnie?
– Piękna– westchnął. – I wciąż mam ból dupy, że mnie nie chce. – Wiedziałem, że Patrickowi kiedyś podobała się jakaś kobieta, która była jego przyjaciółką, ale nie więcej, a teraz okazuje się, że mój przyjaciel leci na moją przyszłą żonę. Zapowiada się chyba trójkącik, ale ja się w takie rzeczy nie bawię, zobaczy jeszcze, kto jest lepszy.
~~~
Prosiliście o dłuższe rozdziały, ten może do nich jeszcze nie należy (ma 1050 słów), ale mamy już trochę napisanych rozdziałów i od szóstego już zaczynają robić się dłuższe.
Dziękujemy za wszystkie głosy, komentarze to dla nas bardzo ważne, wtedy mamy motywację do dalszej pracy jak i powoduje to u nas uśmiech na twarzy.
Liczymy na kolejne gwiazdki, komentarze, dodawanie Find happiness do swoich bibliotek i obserwowanie nas.
Pozdrawiamy
Eve i Nika:*
Kolejny rozdział? Na pewno pojawi się w sobotę, a czy wcześniej? Zobaczymy, zależy to od ilości nauki, która będziemy mieć.
Miłego wieczoru
CZYTASZ
Find Happiness
RomantizmMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
