*James*
– Nie rozumiem twojej wizyty – powiedziałem od razu po przekroczeniu progu mojego gabinetu. Zamknąłem za nami drzwi, aby nikt nam nie przeszkadzał.
– Co jest w tym takiego dziwnego. – Spojrzał na mnie, a w jego wyrazie wzroku, mogłem ujrzeć lekkie zdziwienie.
– Rzadko tutaj przychodzisz i interesujesz się tym, co się dzieje w moim życiu. – Skierowałem się do małego barku i nalałem dobrej whiskey do szklanki. Wiedziałem, że ojciec zaraz zacznie się czepiać dosłownie o wszystko, więc bez odrobiny alkoholu nie zniosę tego. Następnie usiadłem wygodnie na swoim fotelu i czekałem na to, co zaraz się wydarzy.
– Charlotte przybiegła do nas z płaczem, nie wiedziała, co się dzieje. – Podszedł do sofy, która znajdowała się w niewielkiej odległości od mojego biurka i rozsiadł się nie niej. Nie zaproponowałem mu nawet kropli alkoholu, mimo że wiedziałem, jak uwielbia ten trunek. Jego stan zdrowia nadal nie był najlepszy, co prawda poprawił się i to bardzo, ale nadal nie mógł robić wszystkiego, na co tylko miał ochotę. Byłem przekonany, że odrobina whiskey zmieniłaby jego zachowanie i inaczej by ze mną rozmawiał, a tak to jestem skazany znosić jego humorki.
– Tak? Ale mnie to nie interesuje. – Z niewielkim uśmiechem na ustach przystawiłem szklaneczkę do ust i upiłem odrobinę alkoholu. Od razu poczułem ciepło rozchodzące się w moim przełyku. Uwielbiałem ten rodzaj alkoholu, bo tak naprawdę już niewielka jego dawka powodowała lekkie rozluźnienie z mojej strony.
– Dlaczego tak traktujesz Zoe?! Nie tak wychowaliśmy cię z matką – podniósł głos. Czyli ta mała i jej matka oplotły już sobie mojego ojca wokół palca? Nie mam pojęcia, jak on tak szybko mógł im ulec. Rozumiem, że powinienem aktualnie grać rolę kochającego męża, ale nie potrafiłem. Zdecydowanie jest to wina tej kobiety. Sama jej obecność potrafi mnie już nieźle zdenerwować, a co dopiero, gdy wszystko jest nie tak, jak ja sobie zaplanowałem.
– To nie jest wasza sprawa, co dzieje się u nas, a dzieciak po prostu dramatyzuje – prychnąłem i przewróciłem oczami. Miałem dosyć całej tej sytuacji, bo każdy chyba tutaj uważał, że wszystko, co się dzieje złego to moja wina! Jednak tak nie było, bo to ona prowokowała wszystkie kłótnie, a ta ostatnia, również była z jej winy. Gdyby ta mała gówniara potrafiła zachować porządek to nie byłoby problemu, ale nie, bo po co prawidłowo wychować córkę tak, aby wiedziała, jakie są jej obowiązki. Skoro ona tego nie zrobiła, to ja się z przyjemnością tym zajmę, jednak ta lekcja nie będzie należała do przyjemnych. Nie interesowało mnie to, że Charlotte jest jeszcze małym dzieckiem ani to, że ja sam czuje jakieś pożądanie względem Zoe.
– Nasza, a już szczególnie, gdy małe dziecko cierpi! Coś się dzieje w waszym małżeństwie? – zapytał. Nie rozumiem, dlaczego udaje takiego dobrego ojca, który interesuje się losem swojego syna? Nie wiem z jakiego powodu udaje, ale zdecydowanie to do niego nie pasuje. Od zawsze był zimny wobec mnie, czy też mojego brata, więc teraz to nie powinno się zmienić. Nie byłem gotowy na taki obrót spraw. Kiedy zgodziłem się na tą całą akcję z przyjaciółką Patricka, wiedziałem, że ojciec miał mnie gdzieś i nawet nie będzie go interesować, co się u mnie dzieje, a tu taka niemiła niespodzianka.
– Wszystko jest w jak najlepszym porządku. – westchnąłem. Nienawidziłem takich rozmów. Nigdy nie wtrącałem się w ich sprawy i oni także nie powinni wkraczać w moje życie prywatne. Jestem dorosły i wiem, co robię. Sam potrafię zadbać o swoje życie i nikt nie będzie mi mówił, jak powinienem postępować.–Możesz spać spokojnie, nic się u nas nie dzieje. – Dosłownie nic, bo to tylko fikcja. Oprócz kilku zbliżeń, pocałunków pomiędzy mną, a Clark nie nie ma. Nie potrafiłem nazwać jej swoim nazwiskiem, chociaż takie oficjalnie teraz nosi. Nie pasowało mi to.
CZYTASZ
Find Happiness
RomanceMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
