*Zoe*
James wyraźnie niezadowolony zawiózł mnie do pracy. Całą drogę marudził mi, że mogłam zadzwonić i powiedzieć szefowi, że się źle czuję. Dodał nawet, że on to może zrobić za mnie, bo przecież nikt mu nie odmówi.
Wyśmiałam go tylko. Nie mial prawa organizować mi dnia. Nie mogłam się przecież zwalniać z pracy, bo Ward miał jakąś zachciankę. Nie było nawet o tym mowy.
- Kochanie, proszę cię możesz zrobić sobie raz wolne. - Staliśmy przy jego samochodzie. James nie dopuszczał zreszta, jak zawsze. Jednak tym razem nie uległam mu.
- Nie mogę - powiedziałam stanowczo. - Ty masz własną kancelarię i możesz robić, co chcesz, ja nie - dodałam.
- Zoe, nie przesadzaj - zaczął. - Ciężko pracujesz to należy ci się chwila odpoczynku. - Pokręciłam tylko przecząco głowa.
Westchnął i zbliżył się do mnie. Pochylił w moja stronę tak, abym go pocałowała. Zaśmiałam się i mimo chwilowych oporów, złożyłam pocałunek na jego policzku.
- Nie podoba mi się to. - Zaczął marudzić, na co tylko przewróciłam oczami. Zachował się, jak dziecko.
- Chodź tutaj. - Uśmiechnęłam się do niego. Stanęłam na palcach i po chwili pocałowałam go, Ale tym razem w usta.
Mężczyzna, gdy tylko chciałam się odsunąć, pogłębił masz pocałunek. Jego ręce zjechały na moje pośladki. Nie rozumiałam go, jak mógł zachowywać sie tak w miejscu publicznym.
- James - mruknęłam cicho, ale on ponownie miał gdzieś.
Złapał mnie i delikatnie podniósł do góry, sadzając na masce swojego samochodu.
- Ludzie patrzą - szepnęłam. Nie miałam zamiaru wylądować jutro na okładce jakiegoś czasopisma. Ward był rozpoznawalny, jednak unikał tej całej szopki, która się z tym wiązała. Na siłę nie starał stać się celebrytą. To nie był on.
Ward skupiał się na swoich obowiązkach. Oczywiście pojawiał się na bankietach, ale tylko na tych ważniejszych, które dawały mu jakie s profity.
Kilka razy widziałam, jak na jego biurku leżały zaproszenia na różnego rodzaju imprezy, które nie miały nic wspólnego z jego zawodem. Nie widziałam jakoś Jamesa, który chodzi na otwarcia nowych butików. To zdecydowanie nie pasowało do niego.
- Zaraz się spóźnię. - Odsunęłam się od niego i położyłam dłoń na klatce piersiowej mężczyzny.
- Odprowadzę cię. - Pomógł mi zejść z maski samochodu, a następnie splótł nasze palce ze sobą.
- Tylko się nie odzywaj tam - stwierdziłam. Nie chciałam, żeby Ward zaczął aie zachowywać tam, jak idiota. Wiedziałam, że od razu zacząłby każdemu pokazywać kim on to nie jest i byłoby już po mnie. W kancelarii mogłabym pożegnać się z dobrą pozycję. Każdy miałby o mnie złe zdanie, a tego nie chciałam.
Gdy weszliśmy do kancelarii każdy z zaciekawieniem nam się przyglądał. Wszyscy wiedzieli doskonale, jak miałam na nazwisko, ale nigdy nie pytali. Teraz przynajmniej będą mieli powód do plotkowania.
Każda kobieta z pożądaniem spogladała w stronę Jamesa, co mnie zaczynało powoli irytować. Byłam o niego zazdrosna, ale miałam powód. Mój mąż był naprawdę przystojny i większość kobiet za nim szalała, ale jednak on był mój.
CZYTASZ
Find Happiness
RomansaMłoda kobieta z ogromną ilością problemów na głowie, nie wie już, co ma zrobić ze swoim życiem. Długi nie pozwalają jej normalnie funkcjonować, dorywcze prace za bardzo nie pomagają, wtedy jej przyjaciel wpada na genialny pomysł, który wszystko zmie...
