Rozdział 52 (II)

3.4K 472 61
                                        

Taki mały prezent mikołajkowy dla Was :*

Zapraszamy na Christmas Miracle, gdzie już za chwilę pojawi się 7 rozdział. (Rozdziały tam pojawiają się codziennie)

*James*

Obejrzałem z Charlotte już chyba ze trzy bajki, podczas gdy Zoe spała w mojej sypialni. Nie przeszkadzało mi to. Chciałem mieć je blisko siebie, aby móc je ochronić przed wszystkim. Kochałem je całym sobą i nie wyobrażałem sobie życia bez nich. Nie miałbym po co żyć. W końcu praca i pieniądze nie były wszystkim, co było istotne w życiu. Zrozumiałem to i żałowałem zmarnowanych lat.

- Tatusiu - powiedziała cicho Charlotte, ziewając przy tym.

- Tak? - Spojrzałem na nią.

- Chcę spać - oznajmiła, podchodząc do mnie. Wdrapała się na moje kolana, a następnie przytuliła do mnie. Uwielbiałem to uczucie. Czułem się wtedy naprawdę potrzebny.

- To co chyba zostaniesz tutaj dzisiaj z mamą. - Wstałem i trzymając ją na rękach, zaniosłem do wolnego pokoju, w którym znajdowało się łózko. Położyłem ją wygodnie, a następnie przykryłem kocykiem. Pochyliłem się nad dziewczynką i pocałowałem w czoło. Bardzo szybko zasnęłą, więc faktycznie musiała być bardzo zmęczona. Tak samo, jak Zoe.

Nie widziałem sensu, żeby jechały do siebie, więc nawet nie zamierzałem budzić kobiety. Przyda jej się odpoczynek. Zgasiłem światło i wróciłem od razu do salonu. Znalazłem koc, leżący na jednym z krzeseł, który wziąłem ze sobą, a następnie położyłem się na sofie. Nie chciałem iść do sypialni i pakować się do jednego łóżka z Zoe. Miałem wrażenie, że tak będzie lepiej.

Przez pół nocy nie mogłem spać, przez co kręciłem się po całym apartamencie. Przyglądałem się widokom, które miałem za oknem. Na ulicach nie było zbyt wiele ludzi, wszyscy pewnie już spali, tylko nie ja. Zastanawiałem się nawet czy nie wziąć laptopa i jeszcze trochę popracować, ale nie miałem na to siły.

Kolejne minuty mijały, a ja zmieniłem przedmiot zainteresowań i wpatrywałem się w ekran telewizora, gdzie leciał jakiś nudny film.Miałem nadzieję, że dzięki temu uda mi się zmęczyć organizm i w końcu uda mi się zasnąć.

- Czemu jeszcze nie śpisz? - Usłyszałem za sobą głos Zoe, która przyszła akurat do salonu. Zerwałem się z kanapy i spojrzałem na nią.

- Nie mogę. - Wzruszyłem ramionami. - A ty? - zapytałem, wstając i podchodząc do niej.

- Wyspałam się już. - Uśmiechnęła się. - Dlaczego mnie nie obudziłeś? Miałam jechać z Char do domu, a teraz jest już strasznie późno - westchnęła.

- Nie chciałem cię budzić. Zostaniecie dzisiaj u mnie, a Charlotte już też śpi. - Skierowałem się do kuchni, gdzie nalałem do dwóch kubków niegazowaną wodę. - Proszę. - Podałem jej naczynie. Znałem ją już, więc zdawałem sobie sprawę, po co przyszła. Kiedy mieszkaliśmy razem też często wstawała w nocy, żeby się czegoś napić.

- Dziękuję. - Kobieta ruszyła w kierunku salonu. - Zamierzałeś tutaj spać? - zapytała wyraźnie zdziwiona, widząc koc na sofie.

- Tak - stwierdziłem i zrobiłem miejsce dla nas.

- Dlaczego nie przyszedłeś do sypialni? Przecież jest twoja. Mogłeś mnie obudzić i ja bym tutaj przyszła skoro nie chciałeś ze mną spać - oznajmiła, uśmiechając się delikatnie.

- Wolałem tutaj zostać, żebyś nie musiała się czuć niekomfortowo - powiedziałem zgodnie z prawdą. Nie było sensu wciskać jej jakiegoś słabego kłamstwa. W sumie i tak by w nie nie uwierzyła, bo była inteligentną osobą.

- Podczas naszego wyjazdu jakoś ci to nie przeszkadzało - zaśmiała się. Doskonale wiedziałem, o czym mówiła, ale to chyba nie była pora żeby poruszać ten temat. Cholera, naprawdę chciałem z nią spać, budzić się przy niej, ale nie chciałem stawiać jej przed faktem dokonanym. To powinna być nasza wspólna decyzja skoro mamy coś razem osiągnąć. Przynajmniej takie głupoty wmawia mi mój terapeuta, a ja mu w pełni wierzę.

Kobieta przybliżyła się do mnie i wtuliła w moje ciało. Od razu ją objąłem, chcąc trzymać ją, jak najbliżej siebie.

- Chodź do sypialni - mruknęła cicho. - Jesteś zmęczony, a tutaj się raczej nie wyśpisz. - Wskazała dłonią na sofę.

- Jest naprawdę całkiem wygodna - powiedziałem rozbawiony. Oczywiście to było kłamstwo. Nie wiedziałem do końca dlaczego ją kupiłem skoro nie dało się na niej wyspać nawet. Była okropna. Oprócz wyglądu nie było w niej niczego wyjątkowego. Bez problemu mógłbym ja wywalić, nie zwracając uwagi na to ile na nią wydałem.

- Jasne - prychnęła. - Może kiedy indziej się o tym przekonasz, a teraz chodź. - Odstawiła na stolik kubek w resztką wody, a następnie wstała i podała mi rękę, którą bez wahania chwyciłem. Skierowaliśmy się do mojej sypialni, gdzie od razu położyliśmy się na łóżku. Jak dobrze.

Od razu poczułem ogromne zmęczenie, które zawładnęło moim ciałem. Pragnąłem snu, a trzymając w ramionach kobietę, którą kochałem, spokojnie mogłem zasnąć.

- Dobranoc, kochanie - powiedziałem cicho i pocałowałem ją w policzek. Zoe przytuliła się do mnie jeszcze bardziej, przez co się uśmiechnąłem. W końcu wszystko było tak, jak powinno.

Nad ranem obudził mnie śmiech, dobiegający z salonu. Jęknąłem cicho. Potrzebowałem snu, ale jak widać było to nie możliwe. Przeciągnąłem się i jakimś cudem udało mi się wstać z łóżka. Założyłem na siebie spodnie dresowe, a następnie skierowałem się do salonu.

Uśmiechnąłem się, widząc siedzące na sofie moje ukochane dziewczyny. Zoe razem z Charlotte oglądały coś w telewizji. Z każdą kolejną minutą chciałem je tutaj zatrzymać już na zawsze.

- Co wam tak wesoło? - zapytałem, siadając koło nich. Od razu spojrzały na mnie, ale Char szybko skierowała swój wzrok ponownie na ekran, gdzie zaczynała się jej ulubiona bajka. Zaśmiałem się cicho, kręcąc przy tym głową.

- Obudziłyśmy cię? - zapytała kobieta.

- Nie przejmuj się tym. - Wzruszyłem ramionami. - Wypije kawę i wszystko będzie w porządku. - Wstałem, a następnie ruszyłem do kuchni. Spojrzałem na zegarek. Nie miałem za wiele czasu do wyjścia, a nie mogłem się spóźnić do pracy. Już i tak trochę sobie odpuściłem, co nie było do mnie podobne. Na nowo musiałem chociaż odrobinę poświęcić się sprawom, żeby nie stracić swojej pozycji. Musiałem być najlepszy i utrzymać się na rynku. Kiedy uda mi się być już na bieżąco to wtedy odpuszczę, żeby spędzić trochę czasu z rodziną.

- Muszę już wychodzić - powiedziałem, wchodząc po jakiś trzydziestu minutach ponownie do salonu. Byłem już przebrany w garnitur i śmiało mogłem już iść. - W garażu jest jeszcze jeden samochód, jak chcesz to możesz skorzystać. Czujcie się, jak u siebie, a ja postaram się wrócić, jak najszybciej - oznajmiłem, podchodząc jeszcze do nich, żeby się pożegnać. Pocałowałem najpierw w policzek Charlotte, a później dopiero jej matkę. Teraz mogłem iść już do pracy.

~~~

Jak tam wasze prezenty od Mikołaja? Udane?

Zapraszamy jeszcze raz na Christmas Miracle!

Pozdrawiamy

Eve i Nika:*

Find HappinessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz