Zachary opierał się o ścianę budynku kawiarni w umówionym miejscu, dokładnie pół metra od najbardziej wysuniętego do ulicy stolika, i dyskretnie rozglądał się dookoła, wypatrując wzrokiem Persephone Hellström. Czuł w środku nerwowy supeł, bo wiedział, że od przebiegu tej rozmowy może wiele, naprawdę wiele, zależeć, i żałował, że nie ma obok Genevieve, która na pewno poradziłaby sobie lepiej. Westchnął ciężko i podrapał się po karku, walcząc z pokusą odezwania się do blondynki, jednak pamiętał, że bezpośredni kontakt miał być ostatecznym wyjściem, tylko w krytycznej sytuacji. Miał szczerą nadzieję, że uda mu się dogadać z Persephone, wtedy miałby w końcu realne szanse, by jakoś wyciągnąć Ophelię z siedziby Sasakiego. Usłyszał pisk opon i odruchowo spojrzał w kierunku ulicy, a po krótkiej chwili zielona, już nieco rozklekotana Honda zatrzymała się przy krawężniku, naprzeciwko miejsca, w którym stał rudowłosy. Chłopak zmarszczył brwi i spiął się mimo woli, zastanawiając się, czy nadeszła chwila spotkania, bo szczerze mówiąc spodziewał się po młodej miliarderce lepszego auta.
Genevieve czuła, jak ze strachu serce bije jej w piersi tak szybko, że aż boleśnie. Spanikowała i nie wiedziała, co robić, bo kontakt z Zackiem się urwał.
- Kurwa... Kurwa... Kurwa... - mamrotała do siebie, desperacko klikając w losowe przyciski na laptopie, modląc się o to, by chłopak albo się odezwał, albo by przynajmniej jego sygnał lokalizacyjny powrócił. Nie wiedziała, czy rudowłosy tylko wyłączył lokalizator, czy może urządzenie się zepsuło, czy w ogóle ktoś je zniszczył.
Ej, spokojnie... Jeśli to Poppy, to nic złego mu nie będzie
- Cholera, skąd mam wiedzieć?! To twoja przyjaciółka, a nie jego - wycedziła sfrustrowanym tonem, jednocześnie odrobinę ciesząc się w duchu, że teoretycznie nie jest sama. Nawet jeśli to jedynie głos Robertsa w jej głowie. - Nie wiem, czy w ogóle na nią trafił... Może coś się stało przed spotkaniem... Może Hellström jednak jest niebezpieczna - zaczęła wymieniać swoje obawy, czując, jak łzy strachu coraz mocniej cisną się jej na powieki. Straciła już tak wiele osób, a gdyby straciła jeszcze Zachary'ego...
Leo westchnął ciężko i smętnie przeczesał dłonią włosy, wyczuwając, że Genevieve się rozpłakała. Rozumiał, jak się czuła, dlatego postanowił, że przestanie ją pocieszać, bo to i tak nic nie da. Przypadkiem może ją tylko bardziej zranić, jeśli źle wyczuje jej nastrój i powie coś przeciwnego do tego, co dziewczyna powinna usłyszeć. Nawet znając czyjeś myśli, ciężko jest podnieść kogoś na duchu.
- Proszę - cichy głos Szóstki wyrwał go z rozmyślań, zamrugał trochę zdziwiony i spojrzał na stół, przy którym siedział, zauważając kubek z gorącą czekoladą i o wiele za dużą ilością pianek.
- Dzięki - powiedział z wdzięcznością i uśmiechnął się delikatnie do blondynki, która uniosła brew nieco zmieszana, uciekła wzrokiem w bok i z wahaniem się przysiadła, siadając na samym krańcu kanapy. Wzięła łyka ze swojego kubka, zerkając na chłopaka, i znów spojrzała w bok, marszcząc brwi tak, jakby coś ją nagle bardzo zirytowało. Leo był pod wrażeniem tych mieszanych sygnałów. Na dobrą sprawę sam nadal nie do końca wiedział, o co chodzi Szóstce. Kiedy tu trafił i został przydzielony do tej drużyny, wyczuwał od niej raczej żądzę mordu i chęć zemsty za to, że ośmielił się przeżyć jej atak sprzed paru miesięcy, gdy uciekali przed grupą uzdolnionych razem z Jacksonem. Potem dziewczyna niespodziewanie przestała pałać do niego taką nienawiścią i zaczęła zachowywać się nawet przyjaźnie, choć wyraźnie trzymała dystans. W normalnych okolicznościach punk by pomyślał, że Szóstka zwyczajnie chce go poderwać, jednak nie wyczuwał od niej żadnych romantycznych zamiarów. Nadal trochę się jej bał, ale gdy dostrzegł, jak oschle traktują ją Finny i Dziewiątka, oczywiście z wzajemnością, to domyślił się, że blondynka chyba po prostu próbuje się zakolegować. Gdy to do niego dotarło, momentalnie pojął, że reszta uzdolnionych w bazie zapewne również nie pała zbytnią sympatią do Szóstki, więc brązowooka nie ma za bardzo nikogo, z kim mogłaby posiedzieć. Ktoś z zewnątrz był więc dla niej jedyną szansą. Wiedział, że jest za miękki, ale jakoś zrobiło mu się jej odrobinę żal. Chociaż z własnych doświadczeń i opowieści Ophelii wiedział, jaka potrafi być przerażająca. Wziął łyka gorącej czekolady, starając się za bardzo nie skrzywić przez to, jaka była przesłodzona, i zmarszczył brwi, wyczuwając przez połączenie mentalne, jaka rozbita jest Genevieve.
CZYTASZ
Uzdolnieni
Science FictionPsychopatyczny ogrodnik, studiujący fizykę punk i uzależniona od kawy otaku.
