Persephone spojrzała na kubek kawy, który postawił przed nią Zachary, odruchowo wyciągnęła rękę, by go podnieść, jednak zawahała się i na powrót położyła dłoń na udzie. Genevieve i Adderley-Roy raczej nie chcieliby otruć przyjaźnie nastawionej do nich wpływowej miliarderki, lecz tata nauczył ją, by w sytuacjach biznesowych ostrożnie podchodzić do wszelkich napojów. Na wszelki wypadek.
- Leo naprawdę wpakował się w aż takie bagno... - mruknęła pod nosem z frustracją, choć jednocześnie poczuła ulgę, że przynajmniej ma pewność, że Roberts jest względnie bezpieczny. Względnie, ponieważ mimo wszystko znajduje się na łasce Sasakiego. Hellström siedziała na dostawionym do stolika krześle z kuchni, Felix siedział obok niej i nie spuszczał nadal lekko skołowanego wzroku z siedzącej naprzeciwko na kanapie Genevieve. Uzdolniona również patrzyła na niego z delikatnym niedowierzaniem, równocześnie mając na ustach wzruszony, odrobinę smutny uśmiech. Wydawała się nieobecna, przez co Zack czuł na sobie ciężar odpowiedzialności za tę rozmowę, choć już od samego początku czuł, że to wszystko go przerasta.
- Mówiłaś coś o... o pomocy - odezwał się z wahaniem, cały spięty i sparaliżowany przez nerwy. Nawet jeśli Persephone sprawiała wrażenie rzekomej sojuszniczki, nie ufał jej ani trochę. On i Genevieve znajdowali się w takim położeniu, że nie mógł sobie pozwolić na choćby najmniejszą utratę czujności. Właściwie czuł się tak, jakby już nikomu nie potrafił zaufać.
- To prawda, mówiłam - przyznała kobieta, krótko kiwając głową z zamyśleniem. Odetchnęła głęboko, zbierając myśli, i na chwilę przeniosła wzrok na Genevieve. - Zależy mi na twojej mocy.
Kiedy Hellström i Felix opuścili mieszkanie, Zack momentalnie poczuł się tak, jakby uleciało z niego całe powietrze i została jedynie sflaczała powłoka.
- Nie mogę uwierzyć, że Felix żyje... - wyznała nadal zdumiona Genevieve i westchnęła cicho, wpatrując się w krzesło, na którym wcześniej siedział uzdolniony. - I że córka Hellströma chce z nami współpracować - dodała z zamyśleniem, obawiając się trochę, że to tylko sen, z którego zaraz się obudzi. Nie mogła sobie wyobrazić lepszego obrotu sprawy. Czuła się tak, jakby dostała drugą szansę, nowe możliwości, by wrócić do gry i na nowo coś zdziałać dla dobra reszty uzdolnionych. Miała świadomość, że ten dobry, optymistyczny humor niedługo z niej uleci, ale chciała choćby przez ten krótki czas cieszyć się z nowej nadziei. Uśmiechała się delikatnie, mając wrażenie, że dopiero dzisiaj sobie przypomniała, jak się uśmiechać. Spojrzała na rudowłosego, a wówczas jej uśmiech odrobinę zbladł. Zachary siedział skulony, opierając łokcie na kolanach i chowając twarz w dłoniach, w dodatku zauważyła, jak nerwowo tupał nogą w miejscu. - Zachary? - odezwała się niepewnie, na co chłopak wydał z siebie zbolałe westchnienie i zabrał dłonie z twarzy, wbijając smętne spojrzenie w podłogę.
- Znowu byłem bezużyteczny - rzekł cierpko i zaśmiał się ponuro, a blondynka uniosła brew z wahaniem, odruchowo przygryzając wargę, bo nie wiedziała, co powiedzieć. - Przepraszam, Genevieve... - powiedział z goryczą w głosie, obracając głowę i powoli przenosząc lekko nieobecny wzrok na dziewczynę. - Nie potrafiłem uratować mamy, nie potrafiłem uratować Ophelii... a teraz nie potrafię uratować ciebie - skrzywił się z frustracją i poczuciem niemocy, po czym jeszcze raz westchnął ciężko i przeczesał dłonią włosy, uciekając wzrokiem w bok. Genevieve zamrugała zdumiona, nie wiedząc, jak zareagować na jego słowa, gdyż nadal nie miała pojęcia, do czego zmierza Adderley-Roy.
- Uratować od czego? - odezwała się w końcu, patrząc na niego z niezrozumieniem, na co Zachary uniósł brew z konsternacją, bo zagrożenie dosłownie czyha na nich z każdej strony. Zorientował się jednak, że Genevieve pyta na poważnie, co ani trochę nie ułatwiło sytuacji.
- Musiałaś się zgodzić na warunki Hellström... że będzie mogła używać twojej zdolności... a przecież nie chciałaś już używać tej mocy - powiedział Zachary, a z każdym słowem jego głos stawał się cichszy. Blondynka zamrugała niepewnie, nie rozumiejąc, dlaczego chłopak nagle tak posmutniał, jednak przez to ona sama również poczuła niemiły ścisk w żołądku.
- Przecież to niska cena za sojusz z kimś takim jak Persephone Hellström... Mamy ogromne szczęście, że... - zaczęła, lecz Zachary jej przerwał, marszcząc brwi z frustracją.
- Mamy? Genevieve, przecież to wszystko dzięki tobie! - rzekł posępnym tonem, na co również błękitnooka zmarszczyła brwi. - Ty tutaj wszystko robisz, Genevieve! A ja..? Ja po prostu jestem... - wymamrotał z niezadowoleniem i ponownie przeczesał dłonią włosy, jakby chciał strzepnąć z głowy te wszystkie czarne myśli. - Obiecałem, że ci pomogę, że zrobimy to razem... A jak przyszło co do czego, to mogłem tylko siedzieć cicho i modlić się w duchu, by wszystko poszło dobrze - dodał smętnie i odetchnął głęboko, znów czując się jak śmieć leżący na chodniku. Persephone rozmawiała i negocjowała warunki jedynie z Genevieve, Zack nie miał jej absolutnie niczego do zaoferowania. Westchnął ciężko, zły na samego siebie, a potem zorientował się, że blondynka milczała od dłuższej chwili. Uświadomił sobie, że samolubnie wprowadził ponurą atmosferę tuż po tym, jak mimo wszystko udało im... udało jej się zawiązać ważną współpracę. Zganił sam siebie w myślach, czując się jeszcze gorzej, i zaczął obracać głowę, by ją za to przeprosić, lecz wówczas poczuł dotyk jej dłoni na swoim przedramieniu.
- Gdyby nie ty, to ja byłabym już martwa - odezwała się stanowczym tonem, wpatrując się w jego twarz, jednak po chwili w jej spojrzeniu pojawiły się wahanie i niepewność. Zmieszana gwałtownie cofnęła rękę i przepraszająco spuściła wzrok, nerwowo zaciskając palce. Rudowłosy przyglądał się jej przez chwilę z pewnym zdziwieniem, po czym również spojrzał w dół, momentalnie czując lekkie skołowanie.
- Przestań... To nic takiego - mruknął niezręcznie, doskonale zdając sobie sprawę, że to była jedyna rzecz, którą mógł zrobić dla Genevieve. Dziewczyna zerknęła na niego, a przez jego absurdalnie skromny ton głosu aż uniosła brew z konsternacją.
- Uratowałeś mi życie, Zachary! I potem się mną zająłeś... choć wcale nie musiałeś - wolała nie przywoływać w myślach, jaka była wtedy bezradna i odcięta, i ile przez to szarooki musiał robić prania. Wzdrygnęła się ze wstydu i skrzywiła na chwilę ze zdegustowaniem. Chłopak spojrzał na nią z nieodgadnioną miną, po czym westchnął ciężko i uśmiechnął się smutno, a jego spojrzenie na kilka sekund stało się zamglone.
- Hellström chce twojej mocy... I będzie chciała cię stąd zabrać... Nie podoba mi się to - rzekł posępnie i odetchnął głęboko, a następnie podniósł się z kanapy i spojrzał na Genevieve przenikliwym wzrokiem, jednocześnie przeczesując włosy z pewnym zmieszaniem. - Wiesz... Nie chcę stracić z oczu ostatniej ważnej dla mnie osoby - wyznał cicho, a wtedy blondynka zamrugała zdezorientowana i pokryła się nerwowym rumieńcem. Widząc, że błękitnooka nie wie, jak zareagować, Zack jedynie uniósł kąciki w ust w lekko rozbawionym uśmiechu, spoglądając na nią przez chwilę z zamyśleniem, a potem odwrócił się i poszedł do kuchni, mając świadomość, że im obojgu przyda się trochę mocnej kawy na emocje po dzisiejszych wrażeniach.
CZYTASZ
Uzdolnieni
Science FictionPsychopatyczny ogrodnik, studiujący fizykę punk i uzależniona od kawy otaku.
