123

13 2 0
                                        

Leo wiedział, że coś jest nie tak. Wyczuł to jeszcze zanim Szóstka przekroczyła próg ich kwatery, a gdy drzwi do jej pokoju zatrzasnęły się za blondynką, punk nie miał już najmniejszych wątpliwości, że nieoczekiwany trening poszedł wyjątkowo nie po jej myśli. Sam poczuł strach w odpowiedzi na jej strach, bo do teraz w życiu by nie pomyślał, że cokolwiek może tak wytrącić z równowagi taką przerażającą filigranową twardzielkę. Była zła, przestraszona, zdezorientowana i pełna niepokoju, a poza tym w jej myślach ciągle przewijało się określenie ruda jędza, i Leo pomyślał o Ophelii wcale nie dlatego, że był kiepskim przyjacielem, ale dlatego, że wiedział, że ona i Szóstka miały w przeszłości jakieś nieprzyjemności ze sobą.
- Baby - mruknął Finny, spoglądając z niechęcią na drzwi do pokoju brązowookiej, która jak zwykle nawet nie raczyła na nich spojrzeć. Mimo wszystko poczuł jednak pewną satysfakcję, gdyż nawet on zauważył, że dziewczyna jest dziwnie roztrzęsiona. Zupełnie jakby ktoś nieźle jej dokopał na treningu. - Ciekawe, co ją ugryzło... - wymamrotał pod nosem z zainteresowaniem, naprawdę żałując, że nie mógł wkraść się na ten trening. Westchnął z żalem i zabrał z lodówki swój mus jabłkowy, po czym spojrzał przelotnie na Leo. Chłopak wydawał mu się bardzo podejrzany. I miał wrażenie, że zielonooki wie o tym, że on myśli, że jest podejrzany, i przez to Roberts próbuje zachowywać się nie-podejrzanie, co skutkuje tym, że zachowuje się jeszcze bardziej podejrzanie.

Moje gratulacje, mistrzu! Jeszcze z dwa dni i wykryją, że używasz mocy z ogranicznikiem!

Leo telepatycznie przekazał Genevieve, że ma się zamknąć, a miał przy tym tak przerażającą minę, że Finny aż się wzdrygnął.

Genevieve wymamrotała pod nosem kilka przekleństw, naprawdę niepocieszona faktem, że to akurat Roberts znajduje się po drugiej stronie jej mentalnego połączenia.
- Co za kretyn - wycedziła z rezygnacją, nie siląc się już nawet na przekazanie tego w myślach. Siedzący obok niej Zack westchnął ciężko, sącząc powoli swoją kawę, i próbował zapanować nad własną gonitwą myśli, która nieubłaganie prezentowała mu wszystkie najgorsze scenariusze tego, co może się stać z Ophelią. Nie był jednak na tyle głupi, aby bez żadnej dobrej, niezawodnej strategii pakować się na terytorium wroga, więc póki co pozostało mu jedynie gnić od środka z poczucia bezsilności, strachu i rozżalenia. Ale domyślał się, kto mógł być na tyle głupi, by bezmyślnie pakować się na terytorium wroga. Rzucił wymowne spojrzenie Oleandrowi, który siedział naprzeciw nich na podłodze i aż zbyt wygłodniałym wzrokiem wpatrywał się w leżący na stoliku do kawy zeszyt. Dokładnie ten sam zeszyt, w którym znajdowały się wszystkie zapiski Genevieve dotyczące tego, co przekazał jej Rosales.
- Lepiej nie... - mruknął mimo woli, patrząc na białowłosego, który wówczas jakby ocknął się z pewnego transu. Zamrugał i z wyraźnym niezadowoleniem spojrzał na studenta, po czym wstał z podłogi, mając na twarzy niejednoznaczną minę.
- Niech je przeczyta... - odezwała się blondynka, co zdziwiło obydwu chłopaków. Sięgnęła ręką po zeszyt i otworzyła na losowej stronie, lecz sprawiała przy tym takie wrażenie, jakby sama wcale nie widziała zapisanych na niej słów. - Mamy teraz tylko te informacje... - dodała gorzko, doskonale zdając sobie sprawę z tego, w jak trudnej sytuacji się znajdują. Nawet głos Leo w jej głowie ucichł, jakby nawet on wiedział, że ich szanse na cokolwiek są niemal równe zeru. Powoli przewracała strony, nie zwracając uwagi na treść.
- A jeśli postanowi na własną rękę ruszyć na Sasakiego? - rzekł Zachary, kładąc dłoń na jej przedramieniu, by dziewczyna przestała kartkować zeszyt. Aż zbyt dobrze widział, jak Oleander wręcz pożera wzrokiem każde słowo, które zawiera choćby najmniejszą wskazówkę, jak można dostać się do siedziby. Uzdolniony zmierzył go zimnym spojrzeniem, od którego rudowłosy aż poczuł przechodzący mu po plecach deszcz, jednak wytrzymał to przeszywające spojrzenie. Choć nie było to łatwe, bo w brązowo-czerwonej tęczówce czaiło się mgliste, niewyraźne ostrzeżenie. Adderley-Roy poczuł, że wolałby nie stać się wrogiem dla białowłosego, ale równocześnie nie mogli mu pozwalać na żadną samowolkę. Przez niego ludzie Sasakiego mogliby odkryć, gdzie ukrywa się Genevieve, a do tego nie można dopuścić.
- To wtedy udowodni, że jest strasznie głupi - wymamrotała zmęczonym głosem błękitnooka, zamykając zeszyt. Przesunęła go po stole w kierunku Oliego, wpatrując się w niego wymownie. Uzdolniony początkowo spoglądał na nią nieufnie, lecz po chwili zabrał zeszyt, jakby obawiając się, że blondynka się rozmyśli. Ponownie usiadł na podłodze i otworzył zeszyt na pierwszej stronie, zamierzając wyryć każde słowo w swojej pamięci.

UzdolnieniOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz