Po gabinecie niosło się ciche stukanie końcówką długopisu o blat biurka, w trakcie gdy Oleander mierzył się wzrokiem ze Steve'm. A właściwie z Sasakim, który tak długo bawił się z nimi wszystkimi, beztrosko udając bezdomnego. Nic dziwnego, że mężczyzna miał teraz na twarzy szyderczy uśmieszek.
- Dawno się nie widzieliśmy - odezwał się Shota jadowicie uprzejmym tonem, na co białowłosy zmarszczył brew, oceniając swoje szanse na szybkie wyeliminowanie Sasakiego. Miał jednak na nadgarstku ogranicznik, poza tym tuż przed wizytą u mężczyzny miał lukę w pamięci, która na pewno była powiązana z nagłym brakiem jego awaryjnych trucizn. Shota siedział za swoim ogromnym biurkiem i wydawał się wyjątkowo rozluźniony. Mogło to być trochę nierozsądne z jego strony, jednakże Oli domyślał się, że w obecnej sytuacji nie stanowi dla Sasakiego większego zagrożenia. Nie był w stanie ignorować stojącego za sobą Dziewiątki. Nie spodziewał się, by brązowowłosy jakkolwiek mu pomógł, lecz nawet jednym słowem nie okazał, że już wcześniej się spotkali. Białowłosy czuł się z tym nieco dziwnie, bo Theo zachowywał się kompletnie inaczej, niż wtedy u niego w domu. Chociaż wydawało mu się, że w spojrzeniu piegusa dostrzegał coś na podobieństwo nadzwyczajnej ostrożności i nieufności. Czyli możliwe, że Theo nawet z wypranym mózgiem źle wspominał wizytę w domu Oleandra.
- Pasowała ci tamta sztuczna broda - odezwał się białowłosy beznamiętnym tonem, wpatrując się uważnie w Shotę. Ten mimo woli prychnął nieco wymuszonym śmiechem, również nie spuszczając wzroku z uzdolnionego.
- Może przejdźmy od razu do rzeczy - zaproponował mężczyzna, a ton jego głosu momentalnie stał się poważniejszy.
Oleander już prawie o tym zapomniał. Kiedy to było? Pół roku? Rok temu? Ciężko mu było powiedzieć, bo w ciągu ostatnich miesięcy jego życie zmieniło się diametralnie.
- Dość... oryginalne hobby - skwitował Sasaki, spoglądając z delikatną niechęcią na zabezpieczone pudełeczko, które położył na biurku przed białowłosym. - Numer to data, a litera pochodzi od imienia? - spytał z udawanym zainteresowaniem, choć najchętniej zrzuciłby pudełeczko ze swojego biurka. Nie lubił trzymać takich rzeczy na blacie. - Miała na imię Lara, dobrze pamiętam? - Oli pokiwał głową z pewnym wahaniem, przypatrując się niewyraźnemu zarysowi kawałka organu. Do teraz o tym nie myślał, Lara była jedną z ostatnich ofiar jego eksperymentów na uczennicach, zanim nie poznał Leo. Nie czuł większych wyrzutów sumienia za to, co zrobił jej i pozostałym, jednak zaniepokoiło go, skąd mężczyzna się dowiedział, że to jego sprawka. Musiał dokladnie przeszukać jego dom, przez co dotarło do uzdolnionego, że na pewno natknął się na jego zwierzaki.
- W domu były zwierzęta, co się z nimi stało? - zapytał beznamiętnym tonem, wbijając wzrok w Sasakiego.
- Przejmujesz się stadkiem pchlarzy, a nie tym, że położyłem przed tobą dowód okrutnego morderstwa? - mężczyzna uniósł brew ze zdziwieniem, aż odczuwając pewne niepokojące wibracje od uzdolnionego. Przyszło mu do głowy, że może jednak powinien przyjąć od Isaaca jakiś amulet ochronny. - Wyjątkowo bezduszne z twojej strony - dodał, mierząc chłopaka wzrokiem.
- Co zrobiłeś z Kruszynką, Jeżykiem i Achillesem? - powtórzył pytanie Oleander, a Shota zauważył subtelny, nieświadomy ruch dłonią, jakby białowłosy chciał sięgnąć po strzykawkę z trucizną.
- Ej, mogę być złym człowiekiem, ale nie jestem potworem - oburzył się odrobinę Japończyk, widząc po Olim, że podejrzewa go o najgorsze. - Pies i jeż są na terenie siedziby, praktykanci się nimi zajmują... A żółwia będziemy powoli wybudzać z hibernacji - tym razem to Oleander uniósł brew ze zdziwieniem, nie spodziewając się po Sasakim takiego mało przestępczego podejścia.
- O... Dziękuję - odparł, a jego wcześniej chłodna, wroga mina stała się mniej niechętna. - Mogę ich zobaczyć? - poprosił, a Shota aż zamrugał zdezorientowany, słysząc ten dziwnie uprzejmy ton.
- Jasne... ale mieliśmy rozmawiać zupełnie o czymś innym! - otrząsnął się wewnętrznie, uświadamiając sobie, że obecność Oliego jakoś dziwnie wpływa na otoczenie. Odetchnął głęboko, starając się sprawiać wrażenie, że ta chwilowa zmiana tematu nie wytrąciła go z równowagi.
- To pan zmienił temat - odparł białowłosy, a wówczas Sasakiemu drgnęła powieka.
CZYTASZ
Uzdolnieni
Science FictionPsychopatyczny ogrodnik, studiujący fizykę punk i uzależniona od kawy otaku.
