Rozdział 39: Rozdarte Serce

10 1 0
                                    

**(Perspektywa Noah)**

Minęły dwa dni od naszego przyjazdu do Paryża, a ja wciąż nie mogłem znaleźć odpowiedzi na pytanie, co dalej. Czułem, że Luiza oddala się ode mnie coraz bardziej. Jej zimne spojrzenia i zdawkowe odpowiedzi były jak niewidzialna ściana, której nie mogłem przebić. Co gorsza, zaczynałem się zastanawiać, czy ta ściana nie była tam od zawsze, a ja po prostu tego nie zauważyłem.

Daimon przyszedł do salonu i rzucił mi pytające spojrzenie. Od razu wiedział, że coś jest nie tak. W końcu był moim bratem i potrafił wyczuć każdy mój nastrój.

– Co się dzieje, Noah? – zapytał spokojnie, siadając obok mnie. – Ostatnio jesteś jakiś inny.

Westchnąłem, przejeżdżając ręką po twarzy. Nie chciałem mu mówić o wszystkim, co czułem, bo sam nie byłem pewny, czy te emocje były w ogóle logiczne. Ale z drugiej strony, potrzebowałem się wygadać.

– To Luiza – odpowiedziałem w końcu, patrząc w sufit. – Czuję, że coś między nami pękło. Nie wiem, co zrobiłem źle, ale ona… odpycha mnie. Nie wiem, jak to naprawić.

Daimon kiwnął głową, zastanawiając się przez chwilę nad tym, co powiedziałem.

– Może nie chodzi o ciebie. Może to ona sama nie wie, czego chce. – Jego słowa były logiczne, ale nie przynosiły mi żadnej ulgi.

– Ale ja chcę to naprawić, Daimon. Nie mogę tak po prostu jej zostawić. Wiesz, że nie jestem taki, żeby odpuszczać.

– Wiem, bracie, ale może musisz dać jej przestrzeń. Czasem, żeby coś naprawić, trzeba to zostawić na chwilę w spokoju. A jeśli ona naprawdę cię kocha, to wróci.

Jego słowa były proste, ale trafiały w sedno. Problem polegał na tym, że bałem się dać Luizie przestrzeń. Bałem się, że jeśli jej na to pozwolę, ona zdecyduje, że wcale mnie nie potrzebuje. I to mnie przerażało.

Spojrzałem na brata, próbując odnaleźć w jego oczach odpowiedź, ale wiedziałem, że nikt poza mną nie mógł mi jej dać.

– A ty? – zapytałem, zmieniając temat, by uniknąć dalszych pytań o Luizę. – Jak się czujesz z całą tą sytuacją z Rozalią?

Daimon uśmiechnął się lekko, choć widziałem, że coś go trapiło.

– Jest… skomplikowanie – odpowiedział, co mnie zdziwiło. Zazwyczaj Daimon był o wiele bardziej pewny siebie w relacjach z ludźmi, zwłaszcza z kobietami.

– Skomplikowanie? – podchwyciłem. – Co masz na myśli?

– Rozalia... – westchnął, przeczesując włosy dłonią. – Jest wspaniała, ale czuję, że ma swoje demony, z którymi musi się zmierzyć. I nie wiem, czy jestem gotowy, by w to wszystko wejść. Wiesz, co mam na myśli?

Kiwnąłem głową. Znałem to uczucie, choć w moim przypadku demonem była Luiza i jej lęk przed bliskością.

– Myślisz, że warto walczyć? – zapytałem go, choć odpowiedź znałem już wcześniej.

– Zawsze warto walczyć, Noah – odpowiedział Daimon, patrząc na mnie poważnie. – Ale czasem trzeba dać drugiej osobie czas, żeby sama zdecydowała, czego chce. Rozalia, Luiza... obie są silne, ale każda z nich musi najpierw uporządkować swoje życie. A my musimy być cierpliwi.

Wstałem z kanapy, czując, jak narasta we mnie frustracja. Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną. Zawsze chciałem działać, naprawiać, kontrolować sytuację. A teraz musiałem stać bezczynnie i czekać. Czekać na Luizę, czekać na to, co zrobi.

Zaczynałem mieć wątpliwości, czy rzeczywiście dam radę.

Nierozłączne Przyjaciółki w Poszukiwaniu Miłości i Zabawy ♥️Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz