106. Biorę tabletki

2.9K 142 75
                                        

Marzec 2020

Pov: Via
Dzisiaj ma przyjść do mnie Laura. Ja nadal, od ponad tygodnia, nie wychodzę z domu, bo po prostu nie mam na to ochoty. Sto razy bardziej wolę oglądanie seriali na netflixie i jedzenie zamówionego jedzenia niż patrzenie na szczęśliwych ludzi chodzących po Warszawie.

~~~

W związku z przyjściem Laury do mnie postanowiłam posprzątać trochę w mieszkaniu.

Umyłam praktycznie wszystkie naczynia z całego tygodnia, przebrałam pościele, sprzątnęłam całą łazienkę, a na końcu wytarłam kurze i odkurzyłam.

Prawdę mówiąc robiąc to sama chciałam się oszukać, że wszystko jest już okej, a tak naprawdę nie jest.

Cały czas bez przerwy płaczę. Powoli zaczyna brakować mi wody w organizmie, ale cóż.

Więcej też zaczęłam pić sama. Dwa wina na jeden wieczór to normalka.

Dzięki Matczakowi mam też na chacie trochę zioła, dlatego żal byłoby nie korzystać z dobroci natury.

Tak, tymi wyznaniami chcę powiedzieć, że chodzę zjarana i trochę upita, ale to jedyne rzeczy jakie pomagają mi z emocjami.

~~~

Laura ma przyjść na 18, a jest 15:47, dlatego jeszcze przed jej przyjściem postanowiłam się umyć.

Wzięłam do łazienki jakieś dresy, bluzkę Jaśka i bieliznę, napuściłam wody do wanny, a z telefonu włączyłam sobie playlistę na spotyfly mojego taty i innych chłopaków z sbm.

Gdy wody było już idealnie, a piana prawie wylatywała weszłam do wanny i po prostu się położyłam.

Ewidentnie potrzebowałam innego relaksu dla swojego ciała i ducha, niż alkohol i maruhiana.

~~~

Z wanny wyszłam dopiero, gdy woda stała się zimna, a z piany nie zostało nic. Wtedy wytarłam się do sucha i ubrałam przygotowane rzeczy.

~~~

Gdy Nadolska zapukała do drzwi ze zniecierpliwieniem wstałam i otworzyłam.

- Hej słońce. - powiedziała i dała mi buziaka w policzek.

- Stęskniłam się. - przytuliłam przyjaciółkę, a po moich policzkach znów zaczęły lecieć łzy.

- Spokojnie, jestem z Tobą.

- Wiem. Dziękuję, że przyszłaś.

Następnie Laura wyjęła ze swojej torby eklery z cukierni, w której pracuje i postawiła je na wyspie kuchennej.

- Nie mam ochoty tu siedzieć, pójdziemy do mnie? - zapytałam, a ona chyba ogarnęła o co mi chodzi.

- Tak, chodź.

Wspólnie poszłyśmy na moje łóżko. Laura usiadła, opierając się o zagłówek, natomiast ja położyłam głowę na jej kolanach, a nogi skuliłam.

- Jak się czujesz? - zapytała bawiąc się moimi włosami.

- Okropnie.

- Będzie dobrze skarbie.

- No nie wiem. - zaczęłam płakać - Zjebałam.

- Każdy ma prawo do tego, żeby odpocząć.

- Ale mogłam nie robić tego w tej sposób.

Układanka || Jan-rapowanieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz