152. Płaczesz?

2.9K 162 111
                                        

Dzień dobry po raz drugi 🥳

Ten rozdział jest dla mnie osobiście bardzo ważny, więc fajnie jakbyście zagłosowali i skomentowali 🥺

Drugą ważną rzeczą jest to, że jeżeli dobijecie tu 70 ⭐ wstawię dziś jeszcze jeden rozdział, który też imo jest ważny, więc zachęcam do głosowania ❤️😫

Teraz życzę wam miłego dnia i oby do następnego 🥴🤍

§§§

Październik 2021

Pov: Via
Nasze wakacje na Sycylii były cudowne. Razem z Jasiem odwiedziliśmy pełno miejsc upewniając się przy tym, że naprawdę kochany tą wyspę.

Na początku tego miesiąca odbył się też koncert Michała na lotnisku w Warszawie. Największe w tym roku wydarzenie tego typu, przy którym miałam ogromnie dużo stresu.

Podczas organizacji tego wszystkiego dla Maty mój organizm zaczął się zachowywać bardzo dziwnie.

Bardzo często bolała mnie głowa, dosłownie kręciło mi się w niej tak, że kilka razy przewróciłam się po prostu stojąc.

To wszystko trwa już jakieś trzy tygodnie. Dodatkowo od kilku dni codziennie budzę się z mdłościami i ogromną niechęcią do życia.

My z Jasiem oczywiście zdajemy sobie sprawę, że mogą być to objawy ciąży i już powoli dochodzi do nas, że będziemy rodzicami, ale test, który robiłam dziś rano wyszedł negatywny.

Jestem wręcz pewna, że to jeszcze za wcześnie, bo powinnam go zrobić w planowanym dniu okresu, a do niego zostały mi jeszcze dwa dni, ale Janowi nic o tym nie mówiłam.

On wyjeżdża dziś razem z Filipem, Kacprem i innymi chłopakami w mini trasę, w której będą do niedzieli.

Dziś jest środa i prawdę mówiąc chcę żeby wyjechali już, bo mam dość gadania Janka, że następnym razem wyjdzie.

Poza tym wiem, że jestem w ciąży i chcę się upewnić w 100%, a mu wolę zrobić niespodziankę z tego, więc jego obecność jest mi teraz po prostu zbędna.

~~~

- Myszko, ale nie jesteś smutna, nie?

- Nie Jasiek, nie teraz to kiedy indziej.

- Wiesz, że nie zostało dużo czasu...

- Ale damy radę, a ty jedź, a nie gadasz, bo zaraz będą chłopacy.

Janek tylko westchnął, ale kontynuował jedzenie jajecznicy, którą zrobiłam mu na śniadanie.

~~~

Chwilę przed wyjściem Jasiek przyszedł jeszcze do mnie do pokoju gdzie mixowałam i przytulił mnie na pożegnanie.

- Kocham Cię, pamiętaj.

- Pamiętam.

- I od razu jak wrócę będziemy starali się o juniora.

- Dobrze. Coś jeszcze, bo chciałbym wrócić do pracy?

- Aha. Ja się tu żegnam z Tobą, bo nie będzie mnie 4 dni, a ty już mnie wyganiasz...

- Jezu no... - podeszłam do niego i wtuliłam się w jego klatkę - Też Cię kocham i już tęsknie.

- A jak się czujesz?

- Jest dobrze.

- To najważniejsze. Pamiętaj dzwoń i pisz.

Układanka || Jan-rapowanieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz