Ten rozdział to kontynuacja poprzedniego.
Razem z Jasiem ubraliśmy na siebie jeszcze szlafroki i laczuszki, i zabierając tylko telefony i kartę od pokoju wyszliśmy.
Najpierw udaliśmy się do windy, w której Janek wybrał praktycznie najwyższe piętro i przytulając mnie spojrzał w lustro.
- Piękna jesteś.
- Dziękuję misiu, ale nie dodawaj mi aż tak.
- Ale ja nic nie dodaje, tylko stwierdzam fakty maluszku.
- Lubię jak tak do mnie mówisz.
- Maluszku?
- Yhym.
- Jesteś w końcu takim moim maluszkiem.
- Ty Jasiek ogólnie masz dla mnie tyle różnych ksywek, a ja ograniczam się tylko do imienia i misia.
- Ale mi to nie przeszkadza. Nikt poza Tobą praktyczne nie nazywa mnie Jaśkiem, albo Jasiulką.
- A podoba Ci się to?
- Bardzo.
~~~
Gdy winda już dojechała Jasiek złapał mnie za rękę i najpierw szliśmy jakimś korytarzem, aż w końcu doszliśmy do szklanych drzwi na taras.
- My mamy tam iść? - spytałam widząc śnieg za oknem.
- Tak.
- Oj Janeczku, co Ty wymyślasz...
- Chodź, będzie fajnie.
Janek wziął mnie na ręce i wyszliśmy razem na zewnątrz.
- Zimno tu Jasiek.
- Ja jeszcze mam nogi w śniegu, więc wyobraź sobie, że wiem to.
Janek niósł mnie kawałek, aż doszedł pod zadaszoną część jego tarasu i odstawił mnie.
- Gdzie teraz?
- Chodź. - Jan splótł nasze dłonie i z uśmiechem zaczął iść.
Po chwili oboje stanęliśmy przed wielkim jaccuzi z ograniczoną ilością piany. Obok stoi jeszcze wino, a widok stąd jest na piękny las, ale ze względu na to, że jest już ciemno nie widać za wiele.
- Będziesz tak stała czy wchodzisz do środka? - zapytał Janek, który zdążył już ściągnąć szlafrok i kapcie.
- Nie będzie nam zimno?
- Ta woda ma z 40°, więc jedynie może być Ci gorąco.
Jan wszedł już do wody i tylko patrzył na mnie uważnie, gdy ściągałam rzeczy zostając po chwili w samym bikini.
- Jesteś idealna. - powiedział, gdy usiadłam obok niego, a ten objął mnie ramieniem.
- Nie przesadzaj.
- Nie przesadzam, serio myszko.
Wtuliłam się w tym momencie w klatkę piersiową Janka i po prostu patrzyłam w gwiazdy.
- Wszystko w porządku? - zapytał chłopak.
- Tak.
- Jakaś taka smutna siedzisz.
- Wiesz... dziś mija dokładnie 15 lat odkąd nie widziałam się ze swoją mamę... dała mi prezent na urodziny po czym po prostu wyszła z domu, żeby wysłać kartki na święta naszej rodzinie i nigdy więcej nie wróciła. - powiedziałam z łzami w oczach.
CZYTASZ
Układanka || Jan-rapowanie
FanfictionROBIĘ KOREKTĘ!!!!!!! Jak potoczą się losy córki założyciela SBM Label i początkującego rapera z ogromną ambicją? idę po pół miliona :3 Początek: 18.02.2021 Koniec w drugiej części na profilu <3
