90. Tu i teraz

3.2K 118 42
                                        

Ten rozdział to kontynuacja poprzedniego.

Razem z Jasiem ubraliśmy na siebie jeszcze szlafroki i laczuszki, i zabierając tylko telefony i kartę od pokoju wyszliśmy.

Najpierw udaliśmy się do windy, w której Janek wybrał praktycznie najwyższe piętro i przytulając mnie spojrzał w lustro.

- Piękna jesteś.

- Dziękuję misiu, ale nie dodawaj mi aż tak.

- Ale ja nic nie dodaje, tylko stwierdzam fakty maluszku.

- Lubię jak tak do mnie mówisz.

- Maluszku?

- Yhym.

- Jesteś w końcu takim moim maluszkiem.

- Ty Jasiek ogólnie masz dla mnie tyle różnych ksywek, a ja ograniczam się tylko do imienia i misia.

- Ale mi to nie przeszkadza. Nikt poza Tobą praktyczne nie nazywa mnie Jaśkiem, albo Jasiulką.

- A podoba Ci się to?

- Bardzo.

~~~

Gdy winda już dojechała Jasiek złapał mnie za rękę i najpierw szliśmy jakimś korytarzem, aż w końcu doszliśmy do szklanych drzwi na taras.

- My mamy tam iść? - spytałam widząc śnieg za oknem.

- Tak.

- Oj Janeczku, co Ty wymyślasz...

- Chodź, będzie fajnie.

Janek wziął mnie na ręce i wyszliśmy razem na zewnątrz.

- Zimno tu Jasiek.

- Ja jeszcze mam nogi w śniegu, więc wyobraź sobie, że wiem to.

Janek niósł mnie kawałek, aż doszedł pod zadaszoną część jego tarasu i odstawił mnie.

- Gdzie teraz?

- Chodź. - Jan splótł nasze dłonie i z uśmiechem zaczął iść.

Po chwili oboje stanęliśmy przed wielkim jaccuzi z ograniczoną ilością piany. Obok stoi jeszcze wino, a widok stąd jest na piękny las, ale ze względu na to, że jest już ciemno nie widać za wiele.

- Będziesz tak stała czy wchodzisz do środka? - zapytał Janek, który zdążył już ściągnąć szlafrok i kapcie.

- Nie będzie nam zimno?

- Ta woda ma z 40°, więc jedynie może być Ci gorąco.

Jan wszedł już do wody i tylko patrzył na mnie uważnie, gdy ściągałam rzeczy zostając po chwili w samym bikini.

- Jesteś idealna. - powiedział, gdy usiadłam obok niego, a ten objął mnie ramieniem.

- Nie przesadzaj.

- Nie przesadzam, serio myszko.

Wtuliłam się w tym momencie w klatkę piersiową Janka i po prostu patrzyłam w gwiazdy.

- Wszystko w porządku? - zapytał chłopak.

- Tak.

- Jakaś taka smutna siedzisz.

- Wiesz... dziś mija dokładnie 15 lat odkąd nie widziałam się ze swoją mamę... dała mi prezent na urodziny po czym po prostu wyszła z domu, żeby wysłać kartki na święta naszej rodzinie i nigdy więcej nie wróciła. - powiedziałam z łzami w oczach.

Układanka || Jan-rapowanieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz