140. Mózgojeb

2.6K 156 109
                                        

Dzień dobry 😌

Prawdopodobne do wieczora nie będę w ogóle wchodziła na wattpada i mam do was próbę 😬

Skomentujcie i zagłosujecie na ten rozdział, bo jestem ciekawa ile powiadomień będzie 🥳

Mogą być to nawet losowe emotki, ale wolałabym żebyście kometowali konkretne wypowiedzi różnych osób i sytuacji.

Więcej nie przedłużam i zapraszam do czytania 🥺

Miłego dnia ❤️

§§§

Luty 2021

Pov: Via
Budząc się poczułam rękę Jaśka na swojej tali, dlatego mimowolnie uśmiechnęłam się i odwróciłam twarzą do chłopaka.

Jan spał spokojnie, jedną ręką tulił poduszkę, a drugą mnie. Nosem ruszał jak zwykle śmiesznie, a z ust miał zrobiony lekki dzióbek.

Kochałam patrzeć na niego w takich momentach i mogłam robić to dosłownie godzinami.

Dlaczego ja tak bardzo go kocham?

~~~

Minęło może 15 minut. Janek nadal spał, a ja byłam już strasznie głodna, dlatego ostrożnie wstałam z łóżka i ubierając bluzę i skarpetki Jaśka poszłam do kuchni.

Oczywiście wzięłam czyste skarpetki z jego szafy, dlatego, że byłam w mieszkaniu u chłopaków.

Będąc już w kuchni sprawdziłam na szybko lodówkę, która o dziwo była w miarę pełna. Wczoraj słyszałam coś, że Kacper zjadłby naleśniki i mnie też naszła ochota, dlatego wyjęłam potrzebne składniki i zaczęłam robić ciasto na nie.

~~~

- Cześć. - usłyszałam za sobą głos Szyman, gdy kończyłam smażyć - Co robisz?

- Naleśniki. Weź sobie talerz i jedź.

- Jesteś wspaniała Vijka, ale niestety muszę do pracy lecieć.

- Nie marudź tylko siadaj i jedz, a jak serio już nie masz czasu to weź sobie do pracy zapakuj.

- No wezmę już do biura jeżeli to nie problem.

- Robiłam to z myślą o Tobie, więc weź ile chcesz i zmykaj, a ja pójdę obudzić Janka.

Jak powiedziałam Szymańskiemu poszłam do sypiali swojego chłopaka, a on leżał wtulony w pościel.

Usiadłam przy nim, włożyłam rękę pod kołdrę i swoimi długimi paznokciami zaczęłam miziać jego plecy.

Na dzień dobry usłyszałam tylko ciche mruczenie, dlatego zbliżyłam się twarzą do jego szyi i zaczęłam robić mu malinkę.

- Takie poranki to ja mogę mieć codziennie. - powiedział zachrypniętym głosem Jasiu.

- Wstawaj. Śniadanie zrobiłam.

- A co?

- Naleśniki.

- Brzmi dobrze.

- Chodź już powoli misiu.

- No za chwilę przyjdę.

Wyszłam z pokoju i pożegnałam się z Kacprem. On podziękował za śniadanie i dosłownie wybiegł z mieszkania.

Poszłam zakluczyć za nim drzwi i wróciłam do kuchni, a w niej przygotowałam sobie porcję naleśników z masłem orzechowym i dżemem, a Jaśkowi z nutellą i bananem.

Układanka || Jan-rapowanieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz