127. Ogarnij się

2.8K 159 187
                                        

3/4 😌

Ogólnie mam prośbę, żeby każdy kto czyta skomentował nawet emotką dla zasięgu ❤️

Z góry dziękuję 🥳

§§§

Ten rozdział to kontynuacja poprzedniego.

Pov: Via
Obiad, który zrobiłam wspólnie z Krzyśkiem został zjedzony praktycznie od razu. Po nim z Laurą zabrałyśmy się za ogarnięcie kuchni i jadalni, bo oczywiście chłopacy, którzy mieli to zrobić poszli grać na playstation, które przywiózł Szczepan.

- Pomóc wam? - zapytał Szyman wchodząc do kuchni.

- Nie musisz, już większość naczyć jest umyta, resztę już zrobiłyśmy.

- Okej, ale wolałem zapytać.

- Żebym nie była na Ciebie zła? - spytała Nadolska i wtuliła się w tors swojego chłopaka.

- Być może. - zaśmiał się chłopak i pocałował Laurę.

- O czym gadamy? - w kuchni zjawił się Jasiu i podszedł do mnie.

- Oni się obściskują, więc na razie o niczym.

- My też możemy jak chcesz.

- A co jeżeli nie chcę?

- Nie masz wyboru myszko. - Jaś złączył nasze usta i zamknął mnie w szczelnym uścisku.

~~~

Za chwilę miała zacząć się nasza "impreza".  Byłam właśnie z Jankiem na balkonie naszego pokoju, gdzie chłopak palił i przytulał mnie do siebie.

- Mogę też? - spytała robiąc minę kotka ze shreka.

- Olivka...

- Raz. Proszę?!

- Ale miałaś nie palić.

- No weź... raz.

- Och... - westchnął i włożył mi końcówkę papierosa do ust.

Ja oczywiście od razu się zaciągnęłam i po chwili wypuściłam z siebie dym.

- Pasuje?

- Tak, ale jakbyś chciał dać mi jeszcze raz to bym się nie obraziła.

- Nie myśl nawet o tym.

- Okej. - powiedziałam cicho i wtuliłam się w niego.

Chwilę staliśmy w ciszy, ale przerwał ją Matczak.

- Chcecie? - zapytał pokazując na odpalonego skręta.

- Ja nie. - powiedział Janek, a ja spojrzałam na niego - Ty też nie.

- Ja też nie. - odezwałam się w stronę Michała.

- Czemu jej zabraniasz?

- Nie zabraniam, ale wiem jak połączenie alkoholu i trawy działa na Olivkę.

- I?

- Wolę oszczędzić jej jutrzejszego kaca.

- Pierdolisz głupoty... - Michał wyciągnął rękę w moją stronę, a Janek od razu skarcił wzrokiem.

- Nie, Jan ma rację. Lepiej nie.

- A ja myślałem, że to on jest pantoflem. - rzucił Matczak i wszedł z powrotem do domku.

Układanka || Jan-rapowanieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz