51. Pa Jasiu

3.6K 115 44
                                        

Lipiec 2019

Pov: Via
Właśnie z Jaśkiem opuściliśmy mieszkanie w Krakowie i zaczęliśmy kierować się autem w stronę domu rodzinnego chłopaka. Stamtąd mamy odebrać Filipa i wyruszyć wraz z małym Pasulą do Warszawy.

Bałam się trochę, że moim mini cooperem w trójkę, z walizkami nie damy rady się zapakować.

- Co jak miejsca w aucie nam nie starczy? - spytałam się Jana, gdy jechaliśmy ulicami Krakowa.

- Spokojnie myszko, jakoś to upchamy. - powiedział kładąc dłoń na moim udzie - Ewentualnie coś się pocztą wyślę. - dodał śmiejąc się.

Mi do śmiechu już nie było za bardzo.

- Coś się dzieje? - zapytał Jan.

- Nie. - zaprzeczyłam - Dlaczego pytasz?

- Wiedzę, że nie jest okej.

- Wszystko w porządku, serio.

- No powiedzmy.

Naprawdę to nic nie było okej. Znaczy większość rzeczy była. Ale problem w tym, że strasznie boli mnie głowa. Nie jest to jednak ból typu kacówa czy coś.

Jest to zupełnie inny ból, który w sumie da się rozpoznać, bo co miesiąc go mam. Zawsze pojawiał się kilka dni przed okresem, dlatego wolę nie niepokoić Jaśka, bo to u mnie normalne.

~~~

- Szerokiej drogi! - krzyknęła do nas pani Renata, gdy weszliśmy do auta.

Janek włożył jeszcze torbę młodego i sprawdził czy ośmiolatek dobrze siedzi w foteliku.

- Byłeś już kiedyś w Warszawie? - spytałam Filipa.

- Nie, ale Janek mi od roku to obiecywał.

- Jasiek lubi tak obiecywać dużo rzeczy. - mówiąc to spojrzałam z uśmiechem na chłopaka.

- Obiecałem? Obiecałem. Zabrałem? Zabrałem. - rzucił starszy z braci.

- Jeszcze z Krakowa nie wyjechaliśmy, więc się tak nie zapędzaj.

- No właśnie. - powiedział Filip.

- Dojedziemy tam szybciej niż sobie myślicie.

- Tylko jedź ostrożnie Jasiu.

- Ja zawsze. - zaśmiał się chłopak i ruszył w stronę stolicy.

~~~

Jesteśmy już w sumie bliżej niż dalej. Po drodze Jan wjechał jeszcze na McDrive'a i kupił nam wszystkim coś do jedzenia.

Co do mnie niepodobne, zjadłam dziś z dwa razy więcej niż zazwyczaj. Miałam straszną ochotę na maka, co świadczy, że mój okres zbliża się wielkimi krokami.

- Wszystko w porządku? - zapytał Jasiu ściszając radio, bo Filip przed chwilą zasnął.

- Tak.

- Na pewno?

- Tylko mnie głowa boli i brzuch zaczyna pobolewać, ale jest okej.

- To przez to, że tyle zjadłaś?

- Nie.

Janek spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, ale po miom wyrazie twarzy chyba domyślił się o co chodzi.

- Fale kobiecości? Morze czerwone?

- Tak Jasiu, okres. - podkreśliłam to słowo - Nie bój się nazwać tego po imieniu.

Układanka || Jan-rapowanieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz