- Tato co ty zrobiłeś?
- Popełniłem wielki błąd, ale... Nigdy ci tego nie powiem. To cud że mi to wybaczyła i nie wywaliła z domu.
- Tato...
Lekko się uśmiechnął i pomógł mi wstać, całując w czoło.
- Kocham was, hm?
- Obiecaj że będzie między wami okej... Nie chcę żadnego rozwodu.
- Bądźcie przy niej.
Kiwnęłam głową i poszłam do domu, żeby powiedzieć Hugo.
- I jak?
- Lecę do LA z mamą... Wiem co o tym myślisz, ale...
- Nie kurwa. Nie.
- W Los Angeles nic mi nie grozi..
- Rozpoznają cię! Myślisz że nie zauważą na lotnisku Lisicy?!
- To coś poważnego, nie zostawię mamy...
- Kurwa mać. Wspieraj ją, ale stąd. Victoria nie możesz...
- Możemy zrobić z tego wyjazd żebyście odpoczęli. Ja oddzielnie wejdę na lotnisko, bez was. Leo też leci, więc ty też możesz jako jego przyjaciel.
- Nie podoba mi się to. Tu chodzi o Twoje życie. Twoje i młodej w twoim brzuchu, Vic. Jesteś rozpoznawalna, dowiedzą się że żyjesz.
- Nie zostawię mamy...
- Twój ojciec przy niej pewnie będzie.
- No właśnie o to chodzi że nie. Coś się stało między Melody i tatą... Mama ucieka od ich dwójki.
- Kurwa... Vic... Nie chcę Ci tego mówić, ale nie pozwolę żeby to dziecko...
- Hugo przestań...
- Nie przestanę. Za dużo nerwów na to poszło, żeby teraz to wszystko chuj strzelił. Jestem jej ojcem i nie pozwolę, żeby cokolwiek tobie i jej się stało.
- Nic jej się nie stanie. Mi też nie.
- Śniło Ci się że straciłaś ciąże. Kilka razy. To nie są już żarty, Vic.
- Lecę... Nie zmienisz mojej decyzji. Przepraszam.
Zacisnął szczękę i odchylił głowę do tyłu. Chciałam go przytulić, ale się odsunął i stąd wyszedł bez słowa. Jest na mnie zły, ale naprawdę nie zostawię mamy... Skoro nie chce żebym tu była z Melody to naprawdę musi mieć dobry powód. Poszłam na górę po rzeczy i westchnęłam.
Jak zeszłam na dół i wsiadłam do samochodu, mama odpaliła samochód, więc tata do nas podszedł.
- Sabine...
Chciała odjechać, ale on się nie ruszył.
- Kocham cię, doskonale o tym wiesz. Pamiętaj o tym.
Mama nic nie powiedziała, więc ja to zrobiłam żeby może jakoś rozluźnić atmosferę.
- To dziewczynka. Bianca.
Spojrzałam po nich, mama złapała mnie za rękę, a tata się uśmiechnął.
- Będzie silna. I piękna.
Pokiwałam głową i się uśmiechnęłam, a mama ruszyła, więc tata się odsunął. Hugo kurwa.
- Mamo poczekaj...
Zatrzymała się, więc wysiadłam i podeszłam do Hugo, który leży na pomoście. Kucnęłam przy nim, ale nawet na mnie nie spojrzał.
- Hugo...
