Następnego dnia założyłam jednak ciemnozieloną spódniczkę w dużą kratkę, a do tego czarne body na długi rękaw i z trochę większym dekoltem, ale nie za dużym. Uśmiechnęłam się, siadając na łóżku. Podobałam mu się w spódniczce.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Jak zadzwonił dzwonek, poszłam do drzwi i wpuściłam babcie z dziadkami, znowu.
- Z tyłu jest ktoś przystojny.
Babcia się zaśmiała i poszła dalej, a ja się uśmiechnęłam, widząc Hugo.
- Czy to jest... Angel Moore?
Zmarszczył brwi.
- Hm? Och, tak. Nie wspominałam? Teraz Angel Davis.
- O ja pierdole. A Charlie Moore?
- Nie żyje. Lepiej nie wspominaj o nim przy babci.
- Zapamiętam. I zapamiętam żeby cię nie zranić. - spojrzał na mnie od dołu do góry - cholernie dobrze wyglądasz. Ale nie ma czerwonej sukienki.
- Zdecydowałam że jednak tak się ubiorę.
- Dobry wybór.
Chciał mnie pocałować, ale przeszedł tędy dziadek Chase, który specjalnie kaszlnął, a Hugo westchnął. Jak poszedł, pocałował mnie i oparł lekko o ścianę, przez co się uśmiechnęłam, jak położył ręce na moich pośladkach pod spódniczką.
- Masz jeszcze okres?
- Nie, już nie...
Zmarszczyłam brwi, a on kiwnął głową i mnie pocałował.
- A co?
- Jesteś cholernie mokr...
- Hugo!
Zaśmiałam się, tak samo i on.
- Żartuję. Ale mam prezenty w samochodzie.
- To chodź.
Pociągnęłam go za rękę i wyjęłam kilka toreb, ale jedną ode mnie wziął.
- To na później.
- To dla mnie!
- Ale nie teraz.
- No nie. Co wymyśliłeś?
- Hm? Nic.
Pocałował mnie i zamknął bagażnik, więc poszłam do domu i dałam prezenty pod choinkę, tak samo Hugo, a tata parsknął.
- Spójrz do góry, gówniaro!
- Tato!
- Zemsta jest słodka. Wiedziałem że będziecie dawać prezenty!