Zaczął mu dzwonić telefon, więc odebrał, dalej trzymając jedną rękę na moim biodrze.
- Co tam? Spoko, będę za... Pół godziny. Jasne. Siema.
Okej, super, idź. Będę mogła sobie to przemyśleć w spokoju.
- Kto to?
- Ojciec. Muszę lecieć.
- Jasne... Ale wszystko okej? Coś się stało?
- Nie, no co ty. Muszę mu w czymś pomóc.
- Okej, leć.
Uśmiechnęłam się, a on schował telefon do kieszeni i uniósł brwi. Czuję napięcie. Po pijaku jest łatwiej.
- Odezwę się później.
- Okej...
- I porozmawiamy o tym, o czym tak rozmyślasz. Widzę różnicę w twoim zachowaniu, nie jestem głupi. Coś cię gryzie.
- Nico...
- Jeśli coś robię źle, to mi to powiedz. Nie krępuj się. Jeśli coś odpierdalam, daj mi w mordę.
- Po prostu to dla mnie nowość.
- Nie pospieszam z niczym. Jeśli mam się nie odzywać, też mi to powiedz.
- Nie chcę Ci sprawić przykrości.
- Piękna, nie sprawisz. Uwierz że to rozumiem, mów mi jeśli coś jest nie tak. Teraz na przykład nie wiem o co chodzi i bardziej się martwię.
Okej, w takim razie powiem mu prawdę. Potrzebuję tego.
- Boję się że jak się do ciebie przywiążę to łatwo będziesz mógł mnie zranić.
- Na pewno kiedyś cię zranię. Na tym to niestety polega, nie ma związków, ani relacji gdzie się nie zraniło drugiej osoby. Spójrz na siebie i Sama.
- Znamy się od małego, więc...
- Ale zranił cię na pewno kilka razy, a ty jego. Nie ma relacji bez kłótni i ranienia się, tak musi być.
- Nie chcę później tego przeżywać. Nie jestem typem dziewczyny, która płacze po chłopaku i nie chcę się taka stać.
- Ja nie jestem typem faceta, który ugania się za jedną dziewczyną, a spójrz teraz na mnie. Siedzę tu z tobą.
Lekko się uśmiechnęłam i kiwnęłam głową.
- Idź już... Uważaj na siebie.
Podszedł do mnie i mnie delikatnie pocałował, a po tym wyszedł, przez co westchnęłam. O kurwaaaa.
Po kilku minutach ktoś tu wszedł, więc spojrzałam na Sama.
- Pogadasz w końcu ze mną?
Zachowywałam się jak tata. O boże, właśnie to sobie uświadomiłam.
- Chcę Ci powiedzieć że jeśli chcesz się z nią umawiać, to możesz. Nie mogę Ci zabronić, to twoje życie.
- Nie chcę o niej rozmawiać, tylko o nas.
- Nie, Sam. Nawet nie próbuj. Nie chcę z tobą być, nie pociągasz mnie, widzę w tobie brata i nie chcę zepsuć tej relacji.
- Co kurwa? O czym ty pierdolisz?
Zmarszczył brwi, patrząc na mnie jak na totalną debilkę.
- Nie gadamy ostatnio w ogóle, nie widzimy się, ani nic. O to mi chodziło. Spoko, jesteś ładna i jeśli będziesz chciała mojego wsparcia w... Pierwszym razie to spoko, ale nic poza tym. Nie zrobiłbym tego, żeby cię zaliczyć, Bianca.
