Oparł się o biurko i na mnie spojrzał.
- Znowu jesteś słaba.
- Co?
- Jak jesteś z Hugo robisz się słaba i uległa.
- Spierdalaj.
- Mówię prawdę. Uważaj na to, bo to cię kiedyś zgubi. Musisz nad tym panować. Wiesz że w tym świecie nie możesz być słaba.
- Nie jestem słaba.
- Oboje wiemy jak przeżyłaś śmierć tego całego Davida. Ludzie giną, przyjaciele.
- Nie moi.
- David, twoja przyjaciółka... Jak ona miała?
- Monic żyje.
- Ta druga, Michael ją zabił z tego co pamiętam.
- Byłam młoda.
- Ale też wiem że to okropnie przeżyłaś. Nie możesz tak.
- Jeśli by Ci kurwa zabili rodzinę to...
- Rodzina to zupełnie coś innego. Nie możesz płakać bo twój człowiek umarł, pokazujesz słabość. Od początku znałem twoją słabość i wiedziałem w co uderzać.
- Nie zabiłeś nikogo z moich.
- Bo zbliżyłaś się do Hugo. Nie chciałem ryzykować.
- Moi ludzie są dla mnie jak rodzina.
- Musisz to zmienić, niestety. Jedyny mój człowiek do którego jestem przywiązany to Hugo. U ciebie to Blake, Brad, Dominic, nawet twój informatyk.
- Jeśli by był kretem albo by mnie zdradził nie miałabym zahamowań.
- A jeśli Brad by cię zdradził?
- Nigdy mnie nie zdradzi. Brad i Dominic to najbardziej lojalni ludzie jakich poznałam. By woleli zginąć niż mnie zdradzić.
- A Blake? Jeśli dasz mu narkotyki, poleci za każdym.
- Już nie ćpa. Możesz kurwa przestać?
- Ćpun zawsze będzie ćpunem, Victoria.
Zacisnęłam pięść i na niego spojrzałam.
- Coś jeszcze?
- Musisz się nauczyć że nie możesz ufać każdemu.
Od razu go mocno walnęłam w nos i wzięłam swój telefon z jego biurka.
- Jeszcze raz powiedz że moi ludzie są gówniani, to inaczej to się skończy.
- Taka masz być cały czas! Nieważne czy jest obok Hugo czy nie. To jesteś Ty. Nie pozwól uczuciom zawładnąć nad tobą.
- Spierdalaj.
Wyszłam stąd, trzaskając drzwiami i jak Hugo chciał do mnie podejść, od razu stąd wyszłam. Mogę być przywiązana do Brada, Dominica i Blake'a. Kurwa, najbardziej mnie zabolało że ćpun zawsze zostanie ćpunem. Pojechałam szybko do siedziby i poszłam do informatyka, a on się uśmiechnął.
- Chcesz wiedzieć gdzie jest?
- Tak.
Pokazał mi domek w lesie, więc stąd wyszłam i poszłam po broń.
- Vic? Co robisz?
Brad zmarszczył brwi.
- Zwołaj ludzi, jedziemy zajebać skurwiela.
- Nie miałaś go przypadkiem zostawić Hugo?
- Zostawię. Możesz kurwa zwołać ludzi czy nie?
