- Jak się czujesz?
- Dobrze. Bardzo dobrze... Co u ojca...?
- Zaginął. Pewnie nie żyje.
Zobaczyłam że powstrzymała uśmiech, a Diego się zaśmiał i pokręcił głową.
- Rozmawiałam z lekarzem, który się mną zajmuje. Powiedział że jeśli nic u mnie nie będzie widział, będę mogła wyjść...
- Ej to zajebiście.
Pokiwała głową i się podniosła, patrząc na mnie.
- Nie przedstawiłam się... Emma.
- Bianca.
- Mój syn to wariat, ale ma dobre serce. To cudowna osoba.
Pokiwałam głową i się uśmiechnęłam. Ale to jest stresujące, Jezu.
- Jak się poznaliście?
- W szkole.
Powiedziałam, a ona się zerwała i od razu na niego spojrzała.
- Chodzisz do szkoły?!
- Nie mówiłem?
- Nie! Jezu kochanie jestem dumna! Masz dziewczynę, chodzisz do szkoły, nawet inaczej się zachowujesz.
- Nie mam dzi... Nieważne.
Westchnął, a ja się uśmiechnęłam. On wie że jego mama i tak będzie uważać swoje.
- Chciałabyś może czekoladę? Nie lubię tej, a ciągle mi ją dają. Jesteś chudziutka...
- Mamo.
Diego na nią spojrzał, a ona się uśmiechnęła.
- No co? Jest chudziutka. Trzeba dużo jeść, żeby być zdrowym i silnym. A czekolada to tylko dodatek.
- Dużo jem, staram się przytyć.
Uśmiechnęłam się, a ona pokiwała głową.
- Mój syn cię zabierze na pizzę. I mnie też, jak wyjdę. O Jezu, jak ja dawno nie jadłam dobrej pizzy... Albo jakiegoś burgera. O! Albo naleśników! Dzisiaj mam na obiad naleśniki, chcecie zostać?
- Ja dziękuję, nie lubię naleśników.
Uniosła brwi i przeniosła wzrok na Diego.
- Naleśniki są pyszne.
- Ostatnio jadłam w... Restauracji i były stare. Zbrzydły mi.
- Będzie też pewnie wcześniej zupa. Co jak co, ale mają pyszne zupy. Dzisiaj chyba... Pomidorowa lub rosół.
Spojrzałam na Diego, który dalej stoi za mną i się opiera o oparcie krzesła, a on się uśmiechnął.
- Zjemy zupę... A później pojedziemy na pizzę.
Po kilkunastu minutach weszła jakaś pani i zerknęła na Diego.
- Pani Rossi, co dzisiaj zjemy? Mamy do wyboru zupę pomidorową, rosół, ogórkową...
- Ja chcę tylko naleśniki, a mój syn i jego dziewczyna... Jaką chcecie?
Spojrzała na mnie, a po tym na Diego. Tak, w jej oczach jesteśmy razem.
- Pomidorową.
Diego się uśmiechnął.
- Ja rosół.
Był z nią w łóżku. Albo nie, gdzieś indziej. Pewnie w jakimś kiblu. Laska dziwnie na mnie patrzy.
- Jasne, a dla ciebie naleśniki...
