W samochodzie Victoria szeroko się uśmiechnęła.
- Przytuliłeś ją!
- Tak kurwa! Ja pierdole jaka ona jest niziutka słodziutka.
- Co nie? Fajna, naprawdę podoba mi się.
Spojrzałem na nią i pokiwałem głową, jak się uśmiechnęła.
- Kocham cię... Cholernie mocno cię kocham.
- Ej... Ja ciebie też.
- I chcę żebyś była szczęśliwa.
- Jestem...
- Nie kurwa.
Spojrzałem na nią, a ona się zaśmiała.
- Okej, staram się być szczęśliwa.
- Jesteś w chuj nieszczęśliwa.
- Po prostu się boję, to tyle.
Pokręciłem głową, a ona złapała moją rękę i się uśmiechnęła.
W domu Blake'a weszliśmy, więc na niego spojrzałem.
- Gdzie śpię?
- Hm? W gościnnym, Vic u mnie, a ja chyba na kanapie.
- Co? Mogę z tobą spać, serio. Blake bez przesady.
Zerknął na nią i kiwnął głową.
- Hugo jest w chuj o mnie zazdrosny, nie chcę wam tego zepsuć. Mogę się przespać jedną noc na kanapie.
Ja pierdoooole.
- Blake... Hugo nie jest zazdrosny. Możemy przecież spać razem, bez przesady.
A ja miałem kurwa jechać do Emily. Założyłem z powrotem buty i wyszedłem, od razu idąc kilka ulic do niej. Zapukałem kilka razy i westchnąłem, jak otworzył mi jej ojciec i uniósł brwi.
- Tak?
- Ja do Emily. Hugo mnie przysłał, podobno ma jakiś problem.
Pojawiła się za ojcem i się zaśmiała, kręcąc głową.
- Właź.
Wszedłem do środka, próbując zachować równowagę i poszedłem na górę, a tu się położyłem i westchnąłem.
- Dylan?
- Hm?
- Potrzebujesz czegoś? Wyglądasz jak trup.
- Potrzebuję kurwa spokoju. Muszę w końcu wyluzować.
- Chcesz tu spać? Mogę się z tobą położyć.
Posunąłem się na bok, więc weszła pod kołdrę już w piżamie. Pewnie miała iść spać.
- Zrobić ci herbatę? Kawę?
- Kawę na noc?
Spojrzałem na nią, a ona się uśmiechnęła i kiwnęła głową. Chcę ją pocałować. Podniosłem się i oparłem na ręce, patrząc na nią.
- Ktoś był oprócz ciebie, Vic i Hugo?
- Jaden i Monic. I Blake.
- Och... Monic?
Czy ona jest kurwa zazdrosna?
- Nie martw się, Vic nawet nie zwracała na nią uwagi. Nawet słowa nie zamieniły.
- Skąd takie spotkanie?
- Nie wiem, szczerze mówiąc. Pojechałem żeby dotrzymać Vic towarzystwa.
