Zobaczyłam jak podjeżdża tu samochód taty, przez co szeroko się uśmiechnęłam i wyszłam z wody, biegnąc w ich stronę.
- Victoria! Kurwa mać dziewczyno...
Mocno mnie przytulił, od razu podnosząc i westchnął.
- Jak mogłaś mnie nie ostrzec?
- Przepraszam... Musiało wyjść naturalnie.
Spojrzał na mnie, stawiając na ziemi i od razu spuścił wzrok na mój brzuch, kręcąc głową. Ma łzy w oczach.
- Tato...
Przeniosłam wzrok na mamę, a ona się lekko uśmiechnęła, też ścierając łzy. Przytuliłam ją, a ona westchnęła.
- Jestem z ciebie dumna... Zrobiłaś dla tego dziecka coś pięknego. Byłaś u ginekologa?
- Ginekolog był u mnie... Przyjechał tu. Wszystko w porządku, to czwarty tydzień.
- Myślisz że chłopiec czy dziewczynka? Na pewno masz jakiegoś faworyta.
- Jestem pewna prawie w stu procentach że to dziewczynka. Po prostu... Czuję to w środku.
Pokiwała głową, też spuszczając wzrok na mój brzuch i się uśmiechnęła.
- To dziecko będzie piękne. A ty będziesz cudowną matką... Nie bierz ze mnie przykładu.
- Co ty gadasz? Masz czasami swoje dziwne odpały, ale jesteś mimo wszystko świetną matką.
Pokręciła głową, więc ją przytuliłam.
- Nie zamieniłabym cię na inną. Żadna matka by nie przyjęła dobrze wiadomości, że jej córka siedzi w gangu i zabija... Mimo wszystko świetnie sobie z tym poradziłaś. I chcę żebyś mi pomogła. Nie znam się na dzieciach. Będzie srało, sikało, darło się na cały dom... Potrzebuję cię. I ciebie też.
Spojrzałam na tatę. On jest załamany do cholery, serio patrzy na mnie załamanym wzrokiem. Dylan do nas podszedł i się zaśmiał.
- Rodzinka w komplecie.
- A babcia? Leo?
Spojrzałam na nich. Źle ją traktowałam, ale myślałam że przyjedzie.
- Wyjechali gdzieś na kilka dni... Mają wrócić za dwa dni, pewnie nawet nie widzieli wiadomości.
- Właśnie was po to szukałem... Radzę poczytać wiadomości. Dzieje się.
Dylan powiedział, dając mi telefon.
" Angel Moore w środku strzelaniny w Mayfair."
- No nie... Ona nie wie że nic mi nie jest.
Otworzyłam filmik, który tu jest i pokręciłam głową.
"- Za moją wnuczkę, jebane kurwy! Jak mogliście?!"
Zaczęła strzelać w ich dom i rzucać granatami. Po chwili zaczęli też strzelać do niej. Zobaczyłam tam też dziadka Caleba i Chase'a, a do tego i Leo.
Pobiegłam do środka i spojrzałam na Blake'a i Hugo, którzy siedzą w ciszy.
- Jedziecie do Anglii. Moja babcia nie wie że nic mi nie jest i zrobiła strzelaninę w Mayfair.
- Jeśli wrócimy i jej powiemy, a ona się uspokoi to zaczną coś podejrzewać.
Blake powiedział, a Hugo mu przyznał rację.
- Musicie jej to jakoś przekazać...
- Pomożemy jej załatwić Mayfair, to tyle. Każdy będzie myślał że jest spokojniejsza bo się zemściła.
