Pov. Emily.
Hugo wyszedł wkurzony z pokoju Bianca'i, a po chwili też Victoria, ścierając łzy, przez co zmarszczyłam brwi. O co znowu chodzi?
- Dylan? Rozmawiałeś z Vic?
- Hm? Nie, zamknęła się w pokoju kilka dni temu i wychodzi tylko po Biancę rano, siedzi z nią kilka godzin też zamknięta, idzie coś zjeść i wraca z powrotem do siebie.
- O co chodzi...? O mój boże było już tak dobrze między nimi i znowu coś się dzieje.
- Ej, to twoja przyjaciółka.
- I twoja siostra.
- Pomyślmy, komu się prędzej zwierzy? Mi, czy tobie? Mała ona potrzebuje teraz ciebie, a nie mnie.
- Nie potrafię jej spojrzeć w oczy.
Zaśmiał się i pokręcił głową, przytulając mnie do siebie. Chyba zaczęłam coś do niego czuć. Boję się tego.
- Dlaczego?
- Bo... Melisa tu była, a my się pieprzyliśmy i ona dobrze o tym wie. W sensie Victoria o tym wie, nie Melisa. Ona pewnie w sumie też.
- Nie myśl o tym.
Jestem zazdrosna o Melisę. Wkurwia mnie ona, w dodatku Dylan się z nią przespał.
- Leć do niej. Potrzebuje cię bardziej niż ja.
Pokiwałam głową i poszłam do pokoju Vic, a tu na nią spojrzałam i się uśmiechnęłam. Bądź sobą debilko.
- Jak tam moja piękna? Zauważyłam że nie płacze w nocy.
Kurwa wjebałam się tym tekstem.
Victoria się lekko uśmiechnęła, unosząc brwi.
- Skąd wiesz że nie płacze w nocy?
- Wiesz... Dylan mi mówił.
- Dylan ci mówił? To nie tak, że...
- Nie kończ, proszę.
Skrzywiłam się, siadając na łóżku i westchnęłam, a ona kiwnęła głową.
- Nie przeszkadza mi wasza relacja. Możesz mi mówić takie rzeczy... Albo ogólnie o Dylanie.
- Widziałam że się kłóciłaś z Hugo... Co się dzieje między wami?
Odwróciła wzrok, więc ja usiadłam bliżej niej i się uśmiechnęłam.
- Wkurza się że nie mówię mu co się dzieje.
- A co się dzieje?
Nic chwilę nie powiedziała, patrząc na swoje dłonie. Po chwili pokręciła głową i westchnęła.
- Vic... On się po prostu o ciebie martwi...
- Nie potrafię nic zrobić.
- Jak to? Ej... Co się dzieje?
- Jestem ulana i mam rozstępy.
Spłynęły jej łzy, ale nawet ich nie starła, przez co westchnęłam i ją przytuliłam. Okej, to brzmi szczerze mówiąc śmiesznie, ale wiem że ją to cholernie boli. Tyle pracowała żeby mieć ciało takie jakie miała, a teraz tak naprawdę to nic nie dało plus ma rozstępy.
- Wiesz, że on cię mimo wszystko pokocha taką, jaka jesteś? Już cię kocha.
- Ale ja siebie nie. Nie potrafię na siebie spojrzeć w lustrze, nie potrafię zaakceptować w ogóle swojego ciała.
Popłakała się jak dziecko, a ja westchnęłam, jeżdżąc dłonią po jej głowie.
- Jesteś naprawdę piękna... Porozmawiaj z nim o tym. Teraz szczerość w waszym związku jest podstawą. Spójrz na plusy, masz większe cycki. Na pewno z czasem twoja sylwetka wróci do dawniejszej formy. Mało czasu minęło od porodu.
