Następnego dnia jak zatrzymaliśmy się pod jakimś domem, rozejrzałam się i uśmiechnęłam. Stresuję się, ale też jaram.
- Uważaj, mnie przy pierwszym spotkaniu zwyzywała.
- Świetnie.
Jak weszliśmy, ona po chwili zeszła i się uśmiechnęła.
- O mój boże Blake słuchaj teg... Kto to? Twoja córka? Żona? Dziewczyna? Narzeczona?
Jest piękna. Ma lekko ciemną karnację, po prostu jakby była opalona, czarne włosy, naturalna. Ma piękną sylwetkę i jest cholernie chuda. Wydaje mi się że ma anoreksję, ale może mi się wydaje. Jest zwykłego wzrostu, wydaje mi się że ma z metr siedemdziesiąt. Jest lekko wyższa ode mnie.
- Córka Victorii.
- Czyli jesteś jej wujkiem.
- Tak jakby. Nie z krwi i kości. Bianca, to Lisa... Lisa, Bianca.
- To ta z którą byłeś w łóżku?!
Blake się zaśmiał i odchylił głowę, przez co rozchyliłam usta i go walnęłam.
- Powiedziałeś?
- Twoja matka powiedziała. Za bardzo się rozgadała.
- Będziemy kuzynkami?
Lisa zmarszczyła brwi, więc Blake kiwnął głową.
- Też jest Sam, ale nie mógł przyjechać.
Blake usiadł na kanapie, więc ja z Lisą też.
- Uuu jaki Sam? Czekaj, niech zgadnę. Victoria będzie chciała mnie z nim zeswatać. Jak nic! Przystojny? A to nie jest ten... O mój boże, chyba Victoria o nim mówiła.
Faktycznie jest rozgadana. Idealnie pewnie dogaduje się z mamą.
- Dokładnie ten.
- Chcę zobaczyć jego zdjęcie. Macie?
Wyjęłam telefon i weszłam na jego Instagrama, od razu jej pokazując jedno zdjęcie bez koszulki. Ona rozchyliła usta, biorąc mój telefon do ręki.
- I ty się za niego nie wzięłaś? Ma dziewczynę?
- Nie chce być w związku... Próbowałam go z kimś związać jakkolwiek, ale on jest uparty i nie chce.
- Nie spotkał tej jedynej. Okej, to jest typ, który zalicza każdą, uważa się za najlepszego i... Jest szkolnym przystojniaczkiem, który gra w piłkę. Wygląda na takiego.
- To prawda, wygląda na takiego - zaśmiałam się - ale jest serio bardzo przyjemny i uczuciowy. Zalicza każdą, ale nie rani. Wiesz o co chodzi?
- Idealny! Jest kapitanem drużyny?
- Nie, nie gra w piłkę.
Zaśmiałam się i zmarszczyłam brwi. Nawet nie znam szkolnego kapitana.
- A ty masz problemy w szkole? Lub on? W sensie, wiesz... Przez to, kim była twoja matka.
- Wiesz?
Uniosłam brwi. Myślałam że jej nie mówił.
- Powiedziałem jej niedawno, żeby wiedziała w co się pakuje.
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową.
- Nienawidzą mnie w szkole. Sam akurat jest lubiany, szczególnie oczywiście przez dziewczyny.
- Nic dziwnego.
Zaśmiała sie, kiedy przyszła mi jakaś wiadomość. Spojrzała i od razu oddała mi telefon.
