Dostałam wiadomość, więc wyjęłam telefon. To mama!
Mamuś 😮:
Kochanie poszłaś do szkoły?
Kochanie. Kochanie! Nie jest zła. Nie napisałaby "kochanie", jeśli byłaby zawiedziona lub zła.
Ja:
Tak
Mamuś 😮:
Wszystko tam w porządku? Nie czepiają się?
Mamuś 😮:
Nie patrzą jakoś krzywo?
Ja:
Rozmawiałam normalnie z Barbie
Ja:
Nawet się śmiałyśmy
Mamuś 😮:
Nie pierdol
Mamuś 😮:
Barbie?
Mamuś 😮:
O mój boże
Ja:
I Nico mnie pocałował
Mamuś 😮:
NIE PIERDOL
Mamuś 😮:
O KURWA
Mamuś 😮:
Żartujesz sobie czy ty tak na poważnie?
Ja:
POWAŻNIE
Uśmiechnęłam się lekko i odłożyłam telefon na bok, od razu przenosząc wzrok na nauczycielkę.
- Bianca, rozwiążesz może ten przykład?
- Oczywiście, że rozwiążę.
Wstałam i podeszłam do tablicy. Chwilę patrzyłam na ten przykład i po chwili go rozwiązałam. Prosty. Czuję się jak idiotka, ale lubię matematykę.
- Dostanę jakiegoś plusika?
- Nie dostaniesz minusa.
Zaśmiałam się i usiadłam z powrotem, biorąc od razu telefon do ręki.
Mamuś 😮:
Jaram się
Mamuś 😮:
Serio
Mamuś 😮:
SYN JADENA
Mamuś 😮:
Tego jebanego debila
- Kurwa, poważnie?
Nico się zaśmiał, więc na niego spojrzałam.
- Musisz czytać?
- Widziałem jak byłaś przy tablicy. Zostawiłaś ten telefon na ławce, ekranem do góry. Nie dało się nie spojrzeć.
Pokręciłam głową i się uśmiechnęłam.
Po lekcjach, jak zobaczyłam Blake'a pod szkołą, podeszłam do niego i go przytuliłam.
- Hej...
- Siema piękna. Jest taki plan... Ja mam kilka spraw do ogarnięcia, więc cię odwiozę i...
- Pojadę do domu. Pisałam z mamą... I chyba nie jest źle.
- To cię odwiozę do domu.
- Na pewno? Jak Ci się spieszy to jedź, dam sobie radę.
- Mała.
- Okej, już.
Zaśmiałam się i wsiadłam do jego samochodu, kiedy Nico z Samem i Barbie podeszli do samochodu. W sensie, Amelia. Wysiadłam i na nich spojrzałam, marszcząc brwi.
- O co chodzi?
- Masz plany?
Nico na mnie spojrzał, więc przejechałam wzrokiem po nich wszystkich i kiwnęłam głową.
- Tak? W sensie, jadę do domu. Spokojnie, nie idę znowu pić.
- Odwiozę ją, możesz jechać.
