Spojrzałam na Diego i złapałam go za rękę, od razu ciągnąc z daleka od nich.
- Diego... Daj jej trochę luzu.
- Kurwa, nie potrafię.
- Ej, pamiętasz że miałam dobry kontakt z tatą... Kłóciliśmy się, ale... Naprawdę mieliśmy zajebisty kontakt. Dalej mamy, ale chodzi mi bardziej jak miałam te osiemnaście lat. Wiesz dlaczego? Bo się aż tak nie wtrącał. Jasne, miał swoje odpały i tak dalej, szczególnie przy tobie i Nico, ale nie mówił mi z kim mam się spotykać...
- Ale Luis, do cholery?
- Wyobraź sobie że ty jesteś moim Luisem. Cholernie mocno cię kocham, ale nie wtrącaj się aż tak...
Kiwnął głową, przez co się uśmiechnęłam i go pocałowałam, a po tym poszłam na górę do Sophie. Mogę ich chwilę podsłuchać? Tak, oczywiście że tak. O niczym nie rozmawiają... Kurwa no. Zapukałam i weszłam, przez co Sophie się zerwała. Przerwałam im w czymś?
- Nie chciałam przeszkadzać - uśmiechnęłam się - za piętnaście minut zejdziecie? Już nie będzie nic mówił.
Kiwnęła głową i na mnie spojrzała.
- Jest na mnie zły? Nie chciałam tak na niego naskoczyć.
- Nie... Nie jest. Nie przejmuj się.
Ja pierdole jak się jaram ich relacją. Będą kiedyś razem? Już są? To będzie przyjaźń z korzyściami? Albo już jest? Kuurwaa.
Zeszłam na dół i spojrzałam na resztę, rozkładając jedzenie na stole.
- O tak, kocham cię. Jestem tak głodny...
- Ja tak samo.
Blake się zaśmiał, kiedy weszła tu Sophie z Luisem.
- Nic dziwnego, gastro męczy.
- O moja gwiazda przyszła.
Blake się zaśmiał, przytulając ją.
- Mała, czy zioło zabija?
Spytał, dalej ją przytulając.
- Chyba nie, nie wiem.
- A wódka?
- Tak?
- Czy zioło źle wpływa na organizm?
- Czy ty mi próbujesz udowodnić ze zioło jest mega a wódka fuj?
- Może?
Blake się zaśmiał, a ona lekko uśmiechnęła i pokręciła głową.
- Dobra nie przekonuj jej do zioła.
Diego ją do siebie przytulił, stojąc za nią i powiedział jej coś po cichu. Niech się dogadają... Bo naprawdę nienawidzę jak są pokłóceni. Jedno ma później zły humor i drugie, do jednego ani do drugiego nie da się dotrzeć i przez to każdy musi uważać na to co mówi.
- Dobra, jemy?
Usiadł przy stole i nałożył sobie dość sporą porcję, przez co się zaśmiałam.
Następnego dnia weszłam do pokoju Sophie i usiadłam na łóżku, a ona uniosła wzrok znad laptopa i odłożyła go na bok.
- Coś się stało?
Uniosła brwi.
- Nie, chcę porozmawiać.
- Och, no okej.
Zobaczyłam na jej szyi śliczny naszyjnik, przez co się uśmiechnęłam.
- Od Luisa?
- Mhm... Tak... Z wygrawerowanym rokiem.
