Pov. Victoria.
W następnym miesiącu westchnęłam, wstając na nogi i pokręciłam głową, z powrotem się kładąc. O kurwa mój brzuch.
- Mamo!
Po chwili tu weszła i się do mnie lekko uśmiechnęła. Chyba już się czuje lepiej, wiem że ostatnio rozmawiały z babcią.
- No?
- Dasz mi jakąś tabletkę?
- Znowu brzuch?
Kiwnęłam głową, zwijając się na łóżku, kiedy zaczął mi dzwonić telefon. To Hugo! Odebrałam i ułożyłam go tak, żebym nie musiała trzymać.
- Uuu, słabiutko wyglądasz.
Jak usłyszałam jego chrypkę, delikatnie się uśmiechnęłam i westchnęłam.
- Mam okres...
- Brzuch?
- Cholernie. Hugo...
- No już, o czym chcesz posłuchać?
Mama tu weszła i dała mi tabletkę, więc ją połknęłam i położyłam się z powrotem a ona mnie okryła kocykiem.
- Jak coś to przyjdź do nas.
Kiwnęłam głową, z powrotem przenosząc wzrok na Hugo, a on się uśmiechnął.
- Okej, słuchaj uważnie. Kiedyś, jak byłem mały, byliśmy z kuzynką na rybach. Był też jej ojciec. No i sobie siedzimy tam na miejscówkach, a mi się zachciało cholernie sikać. Tak potężnie. Postanowiłem się wysikać w krzaki, nie było żadnego kibla. Wystawiłem kutasa i sobie sikam, kiedy zaczęło mi coś brać. Najpierw pomyślałem sobie że coś małego to wyjebane, ale po chwili ostro pociągnęło tak, że wyrwało mi wędkę z podpórki. Ja z kutasem na wierzchu gonię wędkę aż do jebanej rzeki i oczywiście spodnie w kolanach to się potknąłem, ale wędkę złapałem. Zajebałem twarzą w ziemię i zaczynam wyciągać rybę.
- Z kutasem na wierzchu?
- Oczywiście że tak. - zaśmiał się - wujek się ze mnie śmieje, a kuzynka była tak cholernie zawstydzona, ale też się śmiała.
- Ta kuzynka?
- Tak, ta. Wyciągnąłem rybę i kurwa, była zajebista. Jak znajdę zdjęcie to ci pokażę. Poważnie była wielka. Na pewno większa od mojego kutasa dalej na wierzchu. Zaczynam się cieszyć i skakać, a wujek stoi i się na mnie gapi. Na szczęście nie gapił mi się na kutasa, to by było dziwne.
- Cholernie dziwne...
- W pewnym momencie mi mówi żebym podciągnął gacie i schował kutasa, to ja cały czerwony zakładam z powrotem spodnie z majtkami. Kurwa jaki wstyd. Najlepsze jest to, że zleciało się tam kilka osób.
Zaśmiałam się i pokiwałam głową.
- Zapamiętam żeby nie jeździć z tobą na ryby.
- Błagam, uwielbiasz mojego kutasa.
- Tylko o nim marzę, Hugo.
W sumie to tak.
- Wiedziałem.
Uśmiechnęłam się, układając się wygodniej i westchnęłam.
- Chcę się przytulić...
- Jeszcze dwa tygodnie. Dla mnie będą najbardziej intensywne. Nie zdziw się jak nie zadzwonię... Będę spał z dwie godziny, więc...
- Okej, nie przemęczaj się. Poczekam cierpliwie.
- Obiecuję że jak wrócę to cię wyściskam.
