Rano westchnęłam i się podniosłam, od razu uśmiechając. Jejku... Spojrzałam na telefon i opadłam z powrotem na łóżko, kręcąc głową.
- Masz wodę i tabletkę. I mi na trzeźwo opowiedz.
Monic tu weszła.
- Jest idealny... Ma brata, jego kuzynka nie żyje bo przedawkowała, ale on nie bierze i nie ma zamiaru... I ma pieska. Yorka.
- Jezu tak cholernie się cieszę że z takim szczęściem o kimś mówisz. Od Blake'a nigdy się nie cieszyłaś przez faceta.
- Mogę się umawiać z innym? Blake jest cudowny, ale...
- Byłaś z nim dwa lata. Oczywiście że możesz się umawiać z innymi. Vic, Blake to ćpun. Wiem że się zmienił i już nie bierze, ale jednak jak z tobą był to ćpał. Pamiętasz jak się o niego martwiłaś bo znikał na kilka dni?
- Tak... Pamiętam...
- Hugo to dobry facet, mam taką nadzieję.
- Ani razu mnie nie złapał za dupę.
Zaśmiałam się, tak samo i ona.
- To było dla niego pewnie ciężkie jak miałaś spódniczkę.
- Ale się upiłam.
- Każdemu się zdarza.
Hugo Boss:
Wpadnę o 15
Uśmiechnęłam się, kręcąc głową.
- Napisał?
Pokiwałam głową, a ona się zaśmiała.
- Zasługujesz na dobrego faceta.
Po szkole pojechałam do siedziby i tu usiadłam, podgrzewając sobie makaron bliźniaków. Pozwolili mi wziąć. Trochę. Nałożyłam sobie na talerz i poszłam do salonu, a tu zjadłam trochę.
- Ale to zajebiste.
Spojrzałam na nich z pełną buzią.
- Mamy gościa.
Oboje wstali, więc machnęłam ręką.
- Niech spierdala. Mam makaron. Właśnie, jeśli chodzi o wywóz narkotyków to...
- Zmieniliśmy logo ciężarówek i zaczęliśmy używać łodzi podwodnych. Szczególnie do koki.
- Zajebiście. Uwielbiam was.
- Przypomnę ci o gościu.
- Niech ten jebany gość spierd... Hugo.
Zauważyłam go, a on się uśmiechnął i uniósł brwi.
- Mogę pójść.
- Hm? Nie, zostań. Hej.
Uśmiechnęłam się, a on mnie przytulił i oparł się o kanapę.
- Jak główka?
- Już dobrze.
Rozejrzałam się i pociągnęłam go do pokoju, a tu na niego spojrzałam.
- Przepraszam że się upiłam... Nie spodziewałam się że to zrobię.
- Możesz mi to wynagrodzić kolejną randką.
Zaśmiał się, przez co się uśmiechnęłam.
- Mam twoją bluzę, tylko że jej nie wzięłam ze sobą.
- Nie potrzebuję jej.
Ktoś tu wpadł, przez co westchnęłam.
- Czy wy kurwa nie potraficie pukać?
