Jak skończyła mi się wódka, westchnęłam i spojrzałam pod łóżko czy coś jeszcze mam. Ja pierdoleeee. Założyłam kurtkę i zeszłam na dół, a tu spojrzałam na tatę, który się śmieje, patrząc na mnie.
- Babo ty ledwo stoisz, gdzie idziesz?
- He?
- Jesteś jeszcze bardziej najebana niż byłaś.
- Aha.
Pokiwałam głową i usiadłam na podłodze, żeby założyć buty. Wysokie buty.
- Zabijesz się w nich.
Tata się zaśmiał.
- Coś ty. Chodzę jak modela.
Wstałam i się zachwiałam, ale dałam radę i szeroko się uśmiechnęłam.
- Pięknie!
- Okej, a teraz mi powiedz, kochanie, gdzie w takich butach idziesz.
- Do monopolowego.
Tata parsknął śmiechem, a ja się uśmiechnęłam i usiadłam mu na kolanach.
- Rozumiem, no dobrze. Ale nie puszczę cię w takim stanie dalej niż ogródek.
- Tato!
- Przykro mi. Nie wypijesz więcej. A poza tym, mamy alkohol w domu.
- Ale to mamy alkohol! Mój się skończył.
Wstałam, potykając się o nogi taty i poleciałam prosto na twarz, od razu się śmiejąc.
- Kurwa... Ale przyjebałaś. Nie boli cię nic?
- Co? Nie.
Podniosłam się jakoś, a tata uniósł brwi, patrząc na mnie.
- Leci ci krew z nosa i wargi.
- Zwykła krew.
Zaśmiałam się, a on westchnął i wziął chusteczkę, od razu mi wycierając krew. Zmarszczyłam brwi i poszłam na górę, omijając go i wzięłam od razu tampona, śmiejąc się sama do siebie.
- Ja pierdoooleee.
Parsknęłam, wkładając go sobie do nosa.
- O kurwa!
Zaczęłam się śmiać, patrząc na siebie w lustrze. Pobiegłam do pokoju i wyszłam przez balkon, od razu idąc do Hugo. Idzie się do niego pół godziny! Ja pierdoleee.
- Dam kurwa radę. Pierdole. Chu- czkawka - uj wam w duupe!
Zaśmiałam się.
Pod domem Hugo chciałam wziąć ich zapasowy klucz, ale go nie ma. O kurwa.
- A to jebane kurwy. Możecie się pierdolić.
Poszłam na tył domu i tu zaczęłam się wspinać na jego balkon, ale spadłam i jęknęłam, czując ból nogi i teraz jeszcze ręki.
- Musisz mi wszystko kurwa utrudniać?! Ja pier...
Drzwi na ogród są otwarte! Weszłam tu i się uśmiechnęłam, idąc powoli na górę, ale na schodach się potknęłam i przywaliłam czołem o schody.
- Ja pierdole. Kurwa. Jebane schody. Wkurwiacie mnie.
Podniosłam się i poszłam uważniej na górę, a tu na kogoś wpadłam.
- Victoria?
Mama Hugo zmarszczyła brwi.
- Siemka!
