Rozdział 18, II.

849 49 4
                                    

Hayden wyszła poirytowana naszym zachowaniem. 
- Poczekaj. - poprosiłam.
- Kazałaś mi zamknąć oczy i nagle Liam wyskakuje z wilkołakami i Upiornymi Doktorami. - przystanęła przy swoim aucie. 
- Potwornymi. - poprawiłam ją. 
- Nieważne. Dajcie mi spokój. 
- A jeśli ci udowodnię? 
Zmarszczyłam brwi i choć mi się to nie podobało to nie miałam za bardzo innego wyboru. Jakoś trzeba było ją ustrzec zanim przyjdą trzy kapturki i ją zabiją. 
- Co? 
Liam wyskoczył na nią z twarzą wilkołaka, przez co oberwał w nos i upadł na ziemię. Hayden wystraszona wsiadła do samochodu i odjechała. Przykucnęłam przy leżącym becie i się zaśmiałam. 
- No i jak tam, Romeo? - zakpiłam z niego. 
- Vi, błagam. - złapał się za nos. - Musimy za nią iść. 
- To wstawaj. - po raz kolejny nie powstrzymałam śmiechu. 
Liam wstał, patrząc na mnie. Pokręcił głową, ale nic nie powiedział. Postanowiliśmy biec wzdłuż drogi. Na szczęście oboje mieliśmy dobre kondycje, a auto Hayden zatrzymało się niecały kilometr dalej. Widać było, że coś zatrzymało ją i samochód. Coś, czyli Potworni Doktorzy, którzy się do niej kierowali. Wskoczyłam na maskę samochodu i Ostrzem Owada pozbyłam się przedniej szyby. 
- Chodź. - wyciągnęłam do niej rękę, którą bez zastanowienia złapała.
Całą trójką pobiegliśmy w przeciwną stronę, również unikając Potwornych Doktorów, jednak nawet nie w połowie drogi coś mnie natchnęło, by się zatrzymać. 
- Vivian, co ty robisz? - zapytał Liam, zauważając, że stanęłam. 
- Biegnijcie dalej, dogonię was. - schowałam broń. - Zaufaj mi. - Dunbar zrobił ten swój typowy zmartwiony wzrok, ale posłuchał. 
Odwróciłam się na pięcie, już nie czując strachu. 
- Vivian. 
Już kojarzyłam głos, sposób poruszania się, a nawet typowy tekst, który lubił wypowiadać. 
- Co masz na myśli, mówiąc że mój stan jest dobry? - zapytałam bez krępacji. 
Cała trójka stała przede mną, nie zapowiadało się to ciekawie, ale miałam parę pytań. 
- Teraz ci zabrakło języka w gębie? - uniosłam brwi. - Śmiało, teraz możesz się wypowiedzieć. 
- Nie jesteś tym, którego poszukuję, ale jesteś dziełem udanym.
- Tracy nie była udana?
- Tracy była porażką bez prawa istnienia. Porażki muszą być likwidowane, a testy kontynuowane.
Po tych słowach magicznie zniknęli, jakby za sprawą świateł latarni. Nie dostałam odpowiedzi, których oczekiwałam, ale to też ważne informacje.

Wojna światów | Liam Dunbar [KONTYNUACJA NA PROFILU]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz