Kiedy przekroczyli próg jego domu, chłopak pchnął ją na ścianę.
— Co to miało być do cholery... — wycedził przez zaciśnięte zęby. Patrzyli sobie wyzywająco w oczy.
— To... — odepchnęła go na przeciwną ścianę i wpiła się w jego usta. Była jak zwierze, bawiące się zdobyczą, a on zaczynał odchodzić od zmysłów, kiedy wpiła się w jego usta. Woda jeszcze kapała z jej włosów. Drapieżnie wsunęła język w jego usta, a chłopak zamruczał z przyjemności i odwzajemniał każdy, nawet najmniejszy pocałunek. Popchnął ją z powrotem na zimną ścianę i docisnął ją ciężarem swego ciała. Jęknęła głośno i spojrzała znów w jego oczy. Szarpnął za jej płaszcz i ściągnął go z niej jednym, gwałtownym ruchem, by po chwili przeleciał po podłodze kilka metrów. Zaczął całować jej szyję i dekolt, pocałunki przeplatały się z jękami, gryzieniem i bordowymi malinkami. Zaciskał dłonie na jej ramionach, potem szyi. Głośny oddech mieszał się z dźwiękiem pojedynczych mlaśnięć, gdy składał następne pocałunki. Szarpnęła za marynarkę, której szybko się pozbył. Kiedy znów całował jej usta, odpiął spinki od mankietów, które spadły i odbiły się kilka razy o panele. Rozpiął zamek na boku sukienki i powoli ściągał jej ramiączka. Patrzył wprost jej oczy, chcąc wyczytać z niej emocje, jednak było tam tylko pożądanie. Owinął ramiączka wokół swoich dłoni i szarpnął na tyle mocno, że dało się słyszeć pękanie szwów. Nie była mu dłużna, kiedy siłowała się z guzikami jego koszuli, straciła cierpliwość, guziki wyrywały się niczym seria pocisków, jednak nikt z nich nie protestował. Wsunął dłonie na jej nagie plecy i zjechał nimi na jej krągłe pośladki, ścisnął je mocno i uniósł ją do góry. Rzucił nią o łóżko i wszedł na nią okrakiem, kiedy tylko pozbył się spodni. Krawatem przywiązał jej dłonie do zagłowia wielkiego łoża. Zszedł pocałunkami na jej piersi, z których szybko pozbył się biustonosza. Drażnił językiem sutki, to przygryzał je i ssał na zmianę. Dziewczyna wiła się pod nim, a kiedy zszedł niżej pocałunkami, jej ciało wygięło się w łuk. Jęknęła, kiedy zamiast ściągnąć z niej rajstopy, rozerwał je i szarpnął, odrzucając gdzieś za siebie. Sprawnie pozbył się majtek i zatopił swoje usta w jej kroczu. Drażnił łechtaczkę językiem, to zatapiał język w jej wnętrzu, a ona jęczała i próbowała się wyrwać, co nakręcało go jeszcze bardziej. Wsunął w nią delikatnie palca, jej ciało na chwilę zesztywniało, czekając na ból, jednak kiedy nadeszła tylko przyjemność, rozluźniła się.
— Chodź, ktoś nie może się doczekać, żeby cię poznać... — wyszeptał do jej ucha, kiedy ją rozwiązywał. Jej dłoń szybko dostała się do jego penisa, gdzie zaczęła delikatnie go masować. Chłopak niewiele myśląc, pociągnął ją za ręce i doprowadził do skraju łóżka, gdzie jej głowa opadła do dołu, kiedy otworzyła usta, wsunął w nie penisa i sprawnie zaczął posuwać jej usta. Sprawiał, że nie raz wręcz się nim krztusiła, ale jemu sprawiało to więcej frajdy, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Po chwili zwolnił, nie chcąc skończyć za szybko. Pochylił się nad nią i sunął po jej ciele językiem, zostawiając szklistą drużkę z śliny, by ponownie zatopić język w jej cipce. Kiedy jej soki, ciekły już z niej wyciągnął z niej penisa i klepnął ją w udo. — Na podłogę... — zarządził szybko, a dziewczyna zeszła z łóżka. Popchnął ją tak, by jej nogi zwisały z łóżka. Splunął na swoją dłoń i rozmasował na swoim członku ślinę, by po chwili zatopić się w niej. Brał ją mocno od tyłu, po chwili owinął sobie jej włosy wokół ręki i szarpnął za nie mocno. Dziewczyna odchyliła głowę do tyłu, jęcząc przy tym głośno. Ciągnął ją dalej, aż niemal się wyprostowała, złapał mocno za jej piersi, jego ruchy z szybkich stały się wolniejsze, ale głębsze.
— Kuba... — stękała jego imię, kiedy kolejny orgazm przechodził jej drżące ciało. W ostatniej chwili wyciągnął z niej penisa i jęcząc spuścił się na jej pośladki. Sprzedał jej klapsa i opadł na łóżko. Dyszał głośno, a dziewczyna miała na twarzy wypieki, kiedy zdała sobie sprawę, do czego ją doprowadził.
— To było... Kurwa słów mi brakuje... — zaśmiał się jakby nerwowo i spojrzał na dziewczynę, która miała w oczach łzy. Wystraszył się, że mógł jej niechcący zrobić krzywdę. — Lola, wszystko w porządku...? — zapytał, chociaż nie był pewien, czy dobrze robi pytając.
— To był najlepszy seks w moim życiu i to bez bólu. — owszem, poleciały jej łzy, ale to było szczęście w najczystszej postaci. Chłopak wtulił ją w siebie, a do niej jakby dotarło dopiero, że leży naga. Zaczęła naciągać na siebie kołdrę.
— Zostaw... — wyszarpał jej z rąk kołdrę.
— Oddaj...
— Nie...
— Dlaczego?
— Bo, czy to ci się podoba czy nie, jesteś piękna i będę sobie patrzył na to ciało ile chcę. Pewnego dnia sprawię, że spojrzysz na siebie tak, jak ja na ciebie patrzę... — oboje uśmiechnęli się szeroko. — Zaskoczyłaś mnie dzisiaj, wiesz? Ale tak możesz zaskakiwać mnie cały czas... — wymruczał do jej ucha. Usiadł za nią i objął ją od tyłu.
— Nie wiem, co mam powiedzieć... — wyszeptała cicho i obróciła się do niego przodem.
— Tu nie trzeba nic mówić... — powiedział cicho i gładził jej potargane na wpół suche już włosy.
— Kocham cię... — powiedziała cicho ze spuszczonym wzrokiem.
— Ja ciebie też... — pocałował ją w czubek głowy i wtulił w siebie mocno.
— Serio? — zapytała chcąc się upewnić.
— Z takich rzeczy się nie żartuje...
— Kuba... — wyszeptała jego imię, na co przerwał jej pocałunkiem. Nie chciał już żadnych zbędnych słów, liczyło się dzisiaj tylko tu i teraz... Położyli się i wtulili w siebie mocno. Po czym, po chwili oboje zasnęli.
Telefon Kuby wibrował namiętnie od dziesięciu minut, aż spadł z szafki, rumor obudził go. Złapał urządzenie i wyszedł do kuchni.
— Czego, kurwa...? — powiedział zaspany, kiedy odebrał telefon.
— Wróciliście i nawet znać nie dałeś, musi mi Olka mówić, że są wasze foty w necie. Wpadniecie dzisiaj do nas?
— Zapytam się Lolki, jak wstanie...
— Jest dziesiąta, a wy w łóżku... Grabowski, czyżbyś zamoczył i spuścił z kręgosłupa?
— Kiedyś to ciebie spuszczę w kiblu... Tak, uprawiałem seks, lepiej ci? Chcesz sobie to imaginować, czy jak? Kurwa... — rzucił cicho pod nosem, kiedy zobaczył, że lodówka świeci pustkami.
— I co warto było czekać?
— Kondracki, idź sprawdzić czy Olce druga wagina przez noc nie wyrosła i nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz! — Kuba rozłączył się. W całym salonie walały się ich wczorajsze ubrania. Wrócił do sypialni i ubrał dres, udał się do pobliskiego sklepu na zakupy.
___________________________________
Miałam dzisiaj już nie pisać, ale nie mogłam się powstrzymać 😌❤️.
CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanfictionObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...
