Czerwone Porsche podjechało na podwórko, koło Płońskiej 6. Z momentem zgaszenia silnika przez Kubę, z jego rodzinnego domu, wybiegła jego matka.
— Jezu, tak cholernie się cieszę!! — kobieta złapała w swoje objęcia Lolkę i wtuliła ją mocno w siebie.
— Miażdży mnie pani... — wyszeptała cicho dziewczyna.
— No cześć mamo, miło cię widzieć. — powiedział z lekką ironią w głosie chłopak.
— Jaka tam pani, mów mi mamo, do cholery, w końcu zostaniesz w naszej rodzinie na dłużej.
— Chyba chciałaś powiedzieć na zawsze. — Kuba poprawił swoją mamę.
— No tego wam życzę z całego serca, chodźcie na górę, chcę znać wszystkie szczegóły. — powiedziała zaaferowana kobieta i cała trójka udała się na górę. Chłopak postawił transporter i wypuścił kota, do którego momentalnie podleciał Mops.
— Grzecznie się bawić, zwierzaki. — powiedział Kuba, kucając i poczochrał obojgu czworonogów.
— No opowiadajcie, co tam się działo. — pani Ela ponaglała ich, nie mogąc się doczekać porywającej historii.
— W sumie to niewiele...
— Oj kochanie, jak to było niewiele, to ja dziękuję bardzo... — pokręcił Kuba i zmierzył ją wzrokiem. — Zaraz ci mamo opowiemy, ale najpierw kawa. — powiedział zdecydowanym głosem i udał się do kuchni, gdzie podstawił dwa kubki pod ekspres. Nalał Lolce szklankę soku i podał jej.
— Dziękuję. — powiedziała dziewczyna i opiła łyk, starł kciukiem resztkę napoju z górnej wargi dziewczyny i pocałował ją czule. Chciało mu się śmiać z jego matki, kiedy stała uśmiechnięta szeroko i wpatrywała się w nich jak w obrazek.
— Smakujesz mango... — powiedział do jej ust, a kąciki ust dziewczyny uniosły się delikatnie do góry w grymasie zadowolenia.
— Właśnie, upiekłam dla was serniczek. — powiedziała kobieta i wyciągnęła z piekarnika blachę. Jak zawsze jej wypieki, biły na głowę wszystko. Usiedli przy niedużym stoliku w kuchni. — No mówcie w końcu, ile mam was prosić?
— Dobra mamo, Marcin z Krzychem się zgadali. Ustawili naszą imprezę w klubie, gdzie pracowała Lola, a że mieliśmy okazję do zabawy, to całe QueQuality się tam bawiło, wpadłem na pomysł, że pośpiewamy wspólnie nasze największe hity. Śpiewałem patrząc jej w oczy, bo kto by się w nich nie zakochał. Potem mi zniknęła z oczu i rozumiesz to, że sama z siebie, w stroju roboczym, weszła na scenę i zaczęła z nami śpiewać. Potem dostałem dwa razy w mordę, oświadczyłem się, a ona się zgodziła, skonsumowaliśmy to i wróciliśmy na imprezę, na bank są jakieś filmiki na Youtube, musisz sobie poszukać. — zaśmiał się cwano pod nosem.
— Żebyś wiedział, że to zrobię, bo przeleciałeś przez tą opowieść, jak huragan... Niemniej, cholernie się ciesze, że się zeszliście... Bardzo cię przepraszam za jego zachowanie... — powiedziała kobieta, zwracając się do niebieskowłosej. — Jest mi wstyd, że musiałaś tak cierpieć, przez jego porywczość.
— Spokojnie, wybaczyłam mu. — powiedziała dziewczyna. — Ta porywczość potrafi czasami mieć swój urok, który składa się na cały obraz tego wariata.
— Nie jestem w stanie powiedzieć, jak bardzo się cieszę... — powiedziała kobieta, a jej oczy zaszły łzami.
— Proszę nie płakać. — Lola zerwała się i przytuliła mocno kobietę, która otarła kilka łez. Kuba zaśmiał się i sam objął obie, najważniejsze w jego życiu, kobiety. Ckliwy moment przerwała wibracja telefonu. Chłopak odsunął się i zobaczył na wyświetlaczu "Igor". Zdziwił się lekko, jednak poszedł na korytarz i odebrał telefon.
—Halo? — spytał zdziwiony telefon.
— Gratuluję zaręczyn, robię imprezę, jak za starych czasów, weź tą swoją laskę, zbieram całą wesołą ekipę. — powiedział szybko.
— Dzięki wielkie, zapytam się narzeczonej i dam ci znać, czy będziemy, ale znając ją, nie odpuści takiej imprezy.
— Spoko, to dajcie znać, dzisiaj o 20:00 na ogrodzie u nas na ogrodzie. Przynieście sobie, co chcecie pić, w sensie alkohol, wszystko inne będzie.
— Dobra, dzięki za zaproszenie, obgadam to z Lolą i potwierdzę ci jeszcze. —powiedział szybko Kuba, pożegnał się z chłopakiem i poszedł do kuchni. — Mamy zaproszenie na imprezę, wieczorem.
— Okej, z miłą chęcią. — powiedziała szybko niebieskowłosa, bez chwili zastanowienia. Que napisał Igorowi smsa, że się stawią.
— Ja jeszcze jednej nie odespałem, no ale niech będzie.
— Przecież nie musimy iść, jeśli nie chcesz, no chyba logiczne. — spojrzała na narzeczonego.
— Wiem, wiem... Jednak chcę tam iść, bo Igor zbiera całą wesołą ekipę, a wielu ludzi, dawno nie widziałem, po prostu jak nas zacznie łapać spanie, to wrócimy. Przecież to dziesięć minut stąd. — powiedział chłopak i wzruszył ramionami, usiadł do stołu i wziął się za sernik.
— Dobra. — powiedziała dziewczyna i dopiła sok. Ziewnęła i potarła oczy.
— Weź mi tu nie ziewaj, ty nie zdążyłaś do domu dojechać jak spałaś, a ja poszedłem spać, jak już się jasno robiło. — zadrwił z Lolki i objął ją. — Leć się połóż.
—Chętnie, przepraszam... — powiedziała i poszła do sypialni Kuby, gdzie rzuciła się na łóżko, a kot wskoczył do niej szybko i wtulił się w jej biust. Nie trzeba było długo czekać, jak dziewczyna zasnęła.
— A teraz konkrety, myśleliście o ślubie kościelnym, czy tylko cywilny?
— Mamo, pogodziliśmy się wczoraj, jeszcze nic nie ustalaliśmy.
— A jak ty to widzisz? — dopytała pani Ela, mierząc syna wzrokiem.
— Sam nie wiem, może polecimy do Afryki i niech nas jakiś szaman pobłogosławi... — zarobił od matki w tył głowy. — Ała, za co?
— Ty myślisz, że nie mam co robić, tylko latać przez cały świat, żeby was oglądać...?
— Nie wiem mamo, to było pół żartem, pół serio. Musze z nią pogadać, jak ona to widzi, bo obiecałem, że wszystko będzie na jej warunkach i zamierzam tego dotrzymać. Równie dobrze, mogłabyś wziąć swój pomarańczowy szalik wziąć nas do ogrodu i udzielić nam ślubu, bo ja będę nosić swoje własne śluby w sercu, nie potrzebuję mieć tego na papierze, ale impreza musi być później niezła. — roześmiał się.
— Z jednej strony masz piękne dorosłe podejście, a z drugiej zachowujesz się w ułamku sekundy, jak dzieciak. — powiedziała kobieta i pokręciła głową... — Grabowski do cholery... — podeszła i ścisnęła go za ramiona, potrząsając nim lekko.
— Tylko nie po twarzy, mamo! Taka buźka jest warta miliony! — pisnął roześmiany, a rozbawiona kobieta poczochrała mu włosy.

CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanficObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...