Para weszła do środka. Ściągnęli buty i weszli z wiatrołapu, do domu, poszli usiąść do salonu, na masywny, skórzany wypoczynek.
— Mefisto... — dziewczyna podleciała do kota i pogłaskała go, a on zaczął się do niej łasić.
— Co? — spytał rozbawiony Kuba.
— Mefistofeles, mój kotek. — zaśmiała się delikatnie. — Jeszcze jest Bella od Belzebuba. — uśmiechnęła się szeroko, wskazując na znacznie grubszego, czarnego kota, który spał na regale z książkami.
— Jeszcze jakiś zwierzątka?
— Mój brat ma szczura.
— Chcecie coś do picia? Kawa, herbata? — zapytała jej mama.
— Ja wodę. — powiedziała dziewczyna.
— A dla pana?
— Jaki ze mnie pan, Kuba jestem. Poproszę kawę. — odpowiedział chłopak. — Nie wydaje się być taka straszna. — powiedział do dziewczyny cicho, kiedy jej matka zniknęła w kuchni.
— Lubi robić szopki, że wszystko gra i jesteśmy perfekcyjną, kochającą się rodziną. Cały tydzień się żarliśmy, a w niedzielę musieliśmy chodzić do kościoła i zgrywać świętych. — westchnęła cicho na to wspomnienie.
— Niebieskie włosy? Ty to sobie zawsze nawymyślasz. — powiedziała, kiedy przyniosła im picie. — No to opowiadaj, co się działo...? — kobieta usiadła na jednym z fotelów, a Lola z Kubą na kanapie. Chłopak objął ją i przytulił do siebie.
— No nic, nie było kolorowo. — powiedziała dziewczyna.
— Kuba mówił o gwałcie, poronieniu, o co z tym chodzi, próba samobójcza? Leczysz się psychiatrycznie?! — spytała jej matka, obserwując córkę.
— Tak, byłam w ciąży, jednak od nadmiaru stresu, poroniłam. Pisałam wtedy z Kubą...
— No oczywiście, musiałaś znów poznać kogoś przez internet, wiesz, że prawdziwe związki tak się nie tworzą? Bez obrazy oczywiście. — dodała milszym tonem, patrząc na Kubę.
— Jakoś na siebie nie narzekamy. — powiedział Kuba, chociaż jego też to stwierdzenie wkurzyło. Wrócił jednak do chwili w swoim życiu, kiedy sam tak uważał, więc odpuścił, jakiekolwiek dalsze poruszanie tematu.
— Mamo, on mnie nie szanował, on tylko pracował, cały czas nie było go w domu, a jak był to jadł i chodził spać.
— Dziwisz się mu, pracował ciężko, a ty siedziałaś na dupie w domu?
— Kiedy dowiedział się, że pisze z Kubą, wściekł się na tyle, że mnie zgwałcił, po tym targnęłam się na swoje życie, bo miałam dość... Gdyby nie Que, nie byłoby mnie tutaj, a ty miałabyś dziecko mniej. — powiedziała, zaciskając dłonie, na końcu swojej tuniki.
— Powinnaś iść do psychiatry... — powiedziała jej matka, a oczy dziewczyny napełniały się łzami.
— Pewnie tak...
— Wie pani, co? Nie jedna osoba, nie zniosłaby tego, co pani córka, sądzę, że jej nie potrzeba psychiatry, tylko trochę czasu i miłości, wsparcia najbliższych.
— Nie pouczaj mnie, to moje dziecko i wiem, co dla niego najlepsze. — skwitowała kobieta.
— Przestań kłamać!! — Lolka krzyknęła zdenerwowana. — Od małego słyszałam, że jestem najbrzydsza i najgorsza, nigdy mnie nie wspierałaś. Kiedy powiedziałaś, że mogę ci zaufać i przyszłam z tobą pogadać, skończyło się awanturą i zarzutem w moją stronę!! Kiedy nie spełniałam się na studiach, postanowiłam wylecieć, co powiedziałaś do mojego brata "chcesz sobie zmarnować życie, jak twoja siostra"! Tak się nie robi, nie pomogłaś mi zbudować pewności siebie, której tak bardzo mi brakuje! Obcy człowiek jest mi bliższy niż własna matka, dlaczego?! Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz!! To był cholernie głupi pomysł, żeby tu przyjechać, bo co ja oczekiwałam?! Że mnie przytulisz, pogłaskasz po głowie i powiesz "będzie dobrze"!? No tak raczej robią matki... Powinnaś znienawidzić Damiana, a ty go bronisz!! Pogrążasz się kobieto!! Powinnaś wiedzieć, gdzie jestem, co robię i jak wygląda moje życie, a od świąt nawet nie miałaś czasu, żeby zadzwonić, nawet na moje urodziny nie zadzwoniłaś, pomimo, że nie da się o nich zapomnieć, bo wszędzie jest głośno o tym święcie... Zawsze na pierwszym miejscu był mój brat, a ja musiałam szukać atencji u ojca, wiesz, zdradzę ci coś! Dziecko potrzebuje obojga rodziców! Po chuja, ja tutaj przyjechałam!! — wydzierała się na matkę, tak jak jeszcze nigdy w życiu. Wstała i wyszła na dwór trzaskając drzwiami, a kobieta się rozpłakała.
— Lola! — Kuba wybiegł za nią, a dziewczyna stała i paliła, jeszcze w życiu ręce tak bardzo jej się nie trzęsły z nerwów.
— Przepraszam, miałam nie płakać.
— Przestań, nie przepraszaj... — powiedział cicho i wtulił ją w siebie.
— Co to za krzyki?! — usłyszała przez uchylone okno, głos swojego brata.
— Twoja siostra przyjechała. — powiedziała matka, wybuchając płaczem.
— O kurwa... — powiedział i wyszedł na dwór.
— Cześć. — powiedziała Lola na widok brata, a on zmierzył ją, a potem Que wzrokiem.
— Kuba. — Que wyciągnął rękę w stronę chłopaka.
— Maciek. — odpowiedział i uścisnęli sobie dłoń. — Co z Damianem.
— Nie ma go w moim życiu już, od kilku miesięcy mieszkam u Kuby w Warszawie. On mnie zgwałcił i doprowadził na taki skraj załamania, że próbowałam się targnąć na swoje życie. — oświadczyła bratu, który zrobił wielkie oczy.
— Zabiję gnoja! — dziewczyna puściła Kubę i wtuliła się w brata, który mocno ją wtulił w siebie. — Połamię mu wszystkie kości, rozpierdole go... — było widać, że informacje podane przez dziewczynę wywołały w chłopaku skrajne emocje. — Chuj jebany...
— Dostał za swoje, gwarantuję, że z kumplem zajęliśmy się nim. — Que się uśmiechnął do jej brata, który przybił z nim piątkę, dalej trzymając dziewczynę w ramionach.
— Ale ty dbasz o nią? Zajebiste tatuaże, tak swoją drogą... Czekaj, czekaj, to nie jest ten twój idol, od "Bumerangu" i featu z Eripe?
— Tak to Quebo. — powiedziała Lolka i zaśmiała się lekko. — Mój brat nie przepada za tobą, to wielki fan Słonia. — zaśmiała się przez łzy do Kuby, który uśmiechnął się do niej.
— Teraz lubię cię znacznie bardziej niż wcześniej. Dzięki, że spuściłeś mu wpierdol. — normalnie nie utrzymywali ze sobą kontaktu, jednak jej brat, pomimo, że był młodszy, zawsze stawał w obronie siostry. Raz nawet pobił jakiś chłopaków w szkole, kiedy ją przezywali.
CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanfictionObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...
