ROZDZIAŁ 4.

442 37 31
                                        

Pukanie do drzwi przeszyło ciszę panującą w mieszkaniu. Zerwała się i podeszła do drzwi. Jej humor spadł od rana, jednak czekało ją miłe zaskoczenie. Po otworzeniu drzwi dostała paczkę, na którą bardzo czekała. Podpisała listę i kiedy kurier wręczył jej przesyłkę szybko uciekła na łóżko, gdzie rozcięła taśmę i otworzyła karton. W środku była duża bluza rozpinana z ogromnym kapturem na szczycie którego znajdowały się dwa kocie uszka. Przymierzyła i podeszła do lustra, bluza maskowała niedoskonałości i lekko coraz bardziej wystający brzuch.
— Wróciłem. — usłyszała głos Damiana i wychyliła się. — No super wyglądasz kochanie. — powiedział, kiedy zobaczył ją w nowym ciuchu.
— Dzięki. — odpowiedziała krótko, nic sobie z tego tak naprawdę nie robiąc. — Obiad jest w garnku, nałożysz sobie?
— A nie możesz ty? — usłyszała za sobą i praktycznie krew zagotowała jej się w żyłach.
— Tak, mogę, usiądź. — powiedziała i nałożyła mu jedzenie. Od razu pomyła gary i wszystko co jeszcze znalazła, gdzieś rozsiane po kuchni.
— Dzięki, było bardzo smaczne. — powiedział z nikłym uśmiechem, który sugerował, że na bank mu nie smakowało i było coś nie tak. Modliła się, żeby poszedł spać i dał już jej święty spokój. Kiedy skończył jeść wstawił naczynie do zlewu i poszedł przed komputer. Włączył na chwilę grę i odciął się zmęczony po pracy. Stanęła w przejściu i patrzyła chwilę na niego, a łzy cisnęły się do jej oczu. Rozumiała zmęczenie, doceniała, że ich utrzymywał, ale gdzie miejsce na jakiekolwiek uczucia? Westchnęła cicho i wróciła do kuchni, zaczęła myć brudny talerz, jednak złość, frustracja i przygnębienie wzięły górę. Cisnęła talerzem o podłogę, a ten rozbił się w drobny mak. Damian zaaferowany hałasem, wpadł momentalnie do kuchni. — Co się stało?! — zapytał.
— Nic... Talerz mi się wyślizgnął... — wyszeptała i uklękła zbierając odłamki, nie chciała by widział, jak płacze, więc starała się schować łzy, jak tylko mogła. Chłopak jednak wrócił do swojej gry, a ona posprzątała i wyszła na dwór zapalić. Z nerwów trzęsły jej się ręce, jednak z każdym kolejnym buchem znajdowała ukojenie. Nie tak wyobrażała sobie własną ciążę, zawsze marzyła, że to będzie piękny czas, wypełniony miłością i szczęściem. Myśli o aborcji? Kiedyś nawet nie wiedziała co to słowo znaczy.  Uspokoiła się i wróciła do domu. Chłopak siedział ze słuchawkami na uszach i grał w gry. Poszła do drugiego komputera i usiadła w fotelu. Weszła na kanał QueQuality na Youtube, zaczęła przeglądać listę nowości wytwórni, zdecydowała się na utwór Przyłu & VBS - "Jazz". Pierwszy raz jej się nie spodobał, jednak puściła go znowu i wsłuchała się w tekst. To był ten moment, kiedy bez reszty zakochała się w tym utworze. Czekała, aż nadejdzie noc, patrzyła pusto w monitor oczekując wiadomości. Po godzinie spojrzała na swojego pożal się boże faceta, który zasnął z laptopem na kolanach. — Tyle z jego wcześniejszego powrotu. — prychnęła pod nosem. Z jednej strony, najchętniej trzasnęłaby drzwiami i wróciła do Polski, z drugiej nie było ją na to stać, a z trzeciej to nie miała dokąd iść. zabrała laptopa i słuchawki, które odłożyła na stolik. Nakryła blondyna kocem i wróciła przed monitor.

Oko_Horusa
Hej, padam na twarz dzisiaj, nie wiem czy długo dzisiaj będę, ale wpadłem chociaż zapytać, co u ciebie?

Hikikomori
A mam zszargane nerwy... Jest jakiś pozytyw, dostałam dzisiaj paczkę z moją wymarzoną bluzą!

Oko_Horusa
Bluza z QueQuality? Co się stało?

Hikikomori
Przestań, tak bogata nie jestem, a do tego nie ma ich w sklepie, a na Allegro kosztują 600 zeta. Kto normalny płaci tyle za ciuchy?! Po prostu narastająca frustracja całym moim otoczeniem. Chyba to też jakieś ciążowe humory. Potłukłam z nerwów talerz. Czuję się jak służąca na łasce pana... Muszę gotować, prać, sprzątać, a jak coś chcę to muszę się prosić. Mam tego serdecznie dość. Zaczynam patrzeć w lustro z obrzydzeniem...

Oko_Horusa
Wierz mi, że mam w swojej szafie droższe ubrania... Więc jestem nienormalny, zdecydowanie! Strasznie mi cię szkoda, jeśli będę w jakimś stopniu mógł pomóc, to mów. Proszę cię, nie możesz się teraz załamywać, a przede wszystkim denerwować. To niezdrowe, dla kobiety w ciąży. Patrzysz w lustro i... Co widzisz?

Hikikomori
Zdecydowanie jesteś nienormalny! Żartuję, nie miałam na myśli nikogo obrazić, ale jeśli cię stać, to nie żałuj sobie. Hmmm patrzę w lustro i co widzę? Brzydulę z za dobrym sercem, która ma wielkie marzenia, ale nie ma pomysłu lub możliwości, jak je spełnić.

Oko_Horusa
Jak będziesz się obrażać i stosować autopocisk, to gwarantuję ci, że cię znajdę i zrobię krzywdę... Opowiedz mi o swoich marzeniach...

Hikikomori
Dobrze tato... Już nie będę!
Mam ich kilka... Jedno to otworzenie takiego ekskluzywnego, ale zarazem dla każdego salonu sukien ślubnych. Myślałam też o organizacji wesel i sali weselnej. Inny pomysł, to stworzenie własnej kolekcji ubrań. Chciałabym też zwiedzić trochę świata i przeżyć trochę przygód. Przeżyć taki pasjonujący, porywający romans i mieć Mustanga GT500 Shelby... Potem mogłabym umrzeć szczęśliwa.

Oko_Horusa
To piękne marzenia i gwarantuję ci, że część z nich na pewno się spełni. Tylko musi być ta odpowiednia okoliczność, czas i miejsce. Zobaczysz, kiedy osiągniesz spełnienie marzeń, staniesz w lustrze i powiesz sobie: „Miał rację!"

Hikikomori
Jeśli się spełnią, to obiecuję zrobić to na sto procent!

Oko_Horusa
Grzeczna dziewczynka. Coś mi się zdaje, że twój humor się poprawia!

Hikikomori
Poprawiasz mi go ty! Samo nic się nie dzieje, tego mnie nauczyło życie. Dzięki, że jesteś... Może to głupie, dziecinne i znamy się tylko chwilę, ale dziękuję, że jesteś. Jesteś jedynym normalnym elementem tego popierdolonego życia...

Oko_Horusa
Och dziecino, schlebiasz mi... Weź, bo się zarumienię hahaha! Chodź pośpiewamy sobie razem: „Nie mam żadnych zmartwień, żadnych zmartwień..."

Hikikomori
Mówiłeś, że nie lubisz muzyki Que! Ale z tobą to nawet disco polo mogę zaśpiewać.

Oko_ Horusa
Powiedziałem, że nie lubię Quebo. Poza tym, nawet jeśli nie lubiłbym jego muzyki, nie oznacza, że nie mogę jej znać, haha...

Hikikomori
Okej, masz do tego prawo. Przyznaję ci dzisiaj rację. Kurczę wiesz, mam takie coś, że wyczuwam ludzi na kilometr i czuć od ciebie taką dobroć...

Oko_Horusa
Weź, bo skończę znowu na ręcznym, z samozachwytu tym razem... Co to dobroć? Twój szósty zmysł zawodzi!

Hikikomori
Nigdy mnie nie zawodzi, więc nawet jeśli się tego wypierasz, to właśnie to w tobie siedzi. Proste...

Oko_Horusa
Oj kobieto... Wierz mi, że dobrzy ludzie na pewno zachowują się lepiej niż ja. Jestem po prostu sobą i nigdy się już nie zmienię.

Hikikomori
Nigdy nie mów nigdy... I nigdy nie mów zawsze! Nie znasz dnia ani godziny.

Oko_Horusa
Kochana, tego jestem całkowicie pewien, a ja nie rzucam słów na wiatr. Ledwo żyję Mała, jestem po treningu i biegałem chyba ze dwie godziny i przysięgam ci, że zdążyłem już trzy razy przysnąć... Idę spać, jutro piątek, to nie wiem czy będę. W niedzielę wieczorem będę na pewno.

Hikikomori
Szkoda, że tak krótko, ale leć spać, a nie siedzisz na siłę...

Oko_Horusa
Nie siedzę na siłę, ale miło mi się gada... Dobranoc.

Hikikomori
Dobranoc...

Po skończonej rozmowie z chłopakiem siedziała jeszcze chwilę na fotelu i patrzyła w pusty sufit. W głowie przetwarzała jeszcze raz całą rozmowę. Nie wiedziała kim był, co robił i ile miał lat, ale w te kilka dni stał jej się bliski. Czyżby w końcu się otworzyła przed kimś?

ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz