ROZDZIAŁ 120.

233 28 32
                                        

Dziewczyna obudziła się rano i wyplotła się z objęć Kuby. Cieszyła się, że w końcu są w Warszawie, w swoim domu i mogą cieszyć się tylko sobą. Poszła do toalety i spojrzała w lusterko, wokół piersi, nadgarstków i kostek miała lekko sine ślady, które zostały po tym, jak próbowała się uwolnić z więzów, kiedy kochali się ostatniej nocy. Westchnęła cicho i spuściła wzrok, odkręciła wodę i przemyła twarz, jednak momentalnie poczuła ścisk w żołądku, momentalnie padła na kolana i zwymiotowała do toalety, a z jej oczu popłynęły łzy. Złapała głęboki wdech, kiedy opadła pośladkami na swoje pięty i przetarła dłonią usta. Drżała z nerwów i zmęczenia, jakie momentalnie wywołało u niej zwracanie.
— Lola? — usłyszała za sobą, kiedy Kuba wpadł do toalety. Widok klęczącej, zapłakanej kobiety, ciął mu serce.
— Wyjdź... — wydusiła z siebie załamanym tonem i podtrzymała się muszli wstając.
— Pomogę ci...
— Wyjdź! — wykrzyczała w napływie stresu. Kuba opuścił łazienkę, jednak stanął zaraz za drzwiami i zdenerwowany czekał na dziewczynę. Po chwili założył bokserki i spodnie od dresu, po czym zaczął krążyć po pokoju, zdenerwowany, że nie może być przy dziewczynie. Lola ponownie podeszła do umywalki i opłukała twarz i zaczęła myć zęby. Kiedy tylko wyszła, Que momentalnie ją osaczył.
— Babo, wszystko okej? — zaciągnął pukiel włosów za jej ucho i spojrzał w jej brązowe oczy.
— Nie. — odpowiedziała krótko i przylgnęła do jego nagiego torsu, wtulając się.
— Jesteś rozpalona. — powiedział, czując jak bije od niej gorąc.
— To z nerwów. — powiedziała, bo dobrze znała ten stan, kiedy z nerwów albo zamarzała, albo dostawała gorączki. Usiedli na łóżku, a chłopak nie wypuścił jej ze swoich ramion jeszcze kilka dobrych minut.
— Zrobię ci herbatę i coś do jedzenia. — powiedział przekładając dziewczynę na łóżko i nakrywając ją. — Leż na lewym boku.
— Wiem, dziękuję. — powiedziała i przymknęła oczy. Czuła, jak dalej ją mdliło i już w myślach przeklinała ten dzień. Kuba wyszedł z pokoju i poszedł do kuchni, gdzie wyciągnął chleb i posmarował go trochę masłem i zrobił mocnej, gorzkiej herbaty. Kiedy wrócił do sypialni, dziewczyny nie było już w łóżku, a z łazienki dochodził cichy szloch. Westchnął i położył talerz na nocnej szafce, a zaraz obok kubek, pchnął drzwi i wszedł do środka.
— Nie wyjdę. — powiedział na wstępie i ukucnął przy dziewczynie. Przetarł papierem jej usta i otarł łzy. — Boli cię coś?
— Nie. — powiedziała i pociągnęła nosem, urwał jej następny kawałek papieru, by mogła wydmuchać nos. Spuścił wodę i pomógł jej wstać z podłogi. Po raz kolejny umyła zęby i wróciła do łóżka.
— Zjedz to, bo w razie czego musisz mieć czym wymiotować. — powiedział, a dziewczyna sięgnęła po kawałek chleba i ugryzła malutki kęs. Wmusiła w siebie obie kanapki i popijała powoli herbatę. Kuba wziął telefon i napisał smsa do Krzycha, by chłopak skoczył do apteki po jakieś krople żołądkowe i opisał stan dziewczyny. Po czterdziestu minutach czerwonowłosy przekroczył próg domu i podał chłopakowi niedużą reklamówkę. — Dzięki. — powiedział Kuba i spojrzał do torebki. — Kondracki, serio?
— Pani w aptece powiedziała, że ma wziąć te tabletki, powinny uspokoić wymioty, są krople żołądkowe. — Que patrzył an niego, jak na debila.
— O test mi chodziło. — powiedział wyciągając małe, podłużne opakowanie.
— Kurwa, stary, taka możliwość tez istnieje.
— Kiedy ona jest prawdopodobnie bezpłodna. Sam słyszałeś.
— Prawdopodobnie. niech zrobi, dla pewności, bo może niepotrzebnie ją będziesz faszerował lekami, a jeśli leki jej zaszkodzą, jak pod sercem nosi małego Grabowskiego. — powiedział czerwonowłosy, a Kuba momentalnie pobladł. Pomimo, że kochał Lolkę i chciał założyć rodzinę, nagle zrodziło się w nim milion wątpliwości. — Pani w aptece powiedziała, że gdyby miała temperaturę to natychmiast do lekarza. — dodał jeszcze przyjaciel i poszedł do kuchni po coś do picia.
— Krzychu, a co jeśli test wyjdzie pozytywnie? — spojrzał na przyjaciela szukając w nim wsparcia.
— To będę najbardziej zajebistym wujkiem na świecie. — zaśmiał się chłopak. — Przecież marzyła ci się rodzina.
— Ale nie teraz, nie jestem gotowy, a jak będę złym ojcem?
— Nigdy, tak naprawdę nie będziesz gotowy, bo nikt nigdy nie jest, a poza tym zaraz masz trzydziestkę na karku, chcesz czekać, aż będziesz miał pięćdziesiątkę na karku? Ponoć im szybciej tym lepiej. Idź do niej.
— Przecież ona mnie wyśmieje i wyjebie na zbity pysk.
— To przynajmniej będziesz mógł sobie powiedzieć, że próbowałeś. — zaśmiał się Kondracki. Kuba tylko westchnął ciężko pod nosem i zawrócił do swojej sypialni. Dziewczyna leżała z zamkniętymi oczami, wtulona w poduszkę.
— Śpisz? — zapytał niepewnie, mając nadzieję, że jednak udało się jej przysnąć, a niewygodna rozmowa odwlecze się.
— Nie. — powiedziała i otworzyła oczy.
— Lepiej trochę?
— Od pół godziny nie zwymiotowałam, więc jest nadzieja. — powiedziała cicho.
— Lolka, chciałbym żebyś coś dla mnie zrobiła, okej? — wyciągnął w jej stronę test ciążowy. — Musze mieć pewność nim podam ci leki. — dziewczyna wybuchnęła histerycznym śmiechem, nie wiedząc za bardzo, jak ma na to zareagować.
— Chyba żartujesz? jestem bezpłodna, daj mi leki.
— Wiem, ale muszę mieć sto procent pewności. — powiedział ostrzejszym tonem, a dziewczyna zabrała mu opakowanie z ręki.
— Jasne, imię też już pewnie wybrałeś... — dorzuciła swoje trzy grosze i wstała z łóżka, po czym zamknęła się w łazience i zrobiła test. Położyła go na zlewie i wyszła do chłopaka.
— I co?
— Trzeba chwilę poczekać. — powiedziała szorstkim tonem i usiadła na łóżku.
— Okej. — błądził wzrokiem po pokoju, szukając punktu zaczepienia.
— Co jeśli wyjdzie pozytywny? — zapytała nagle. — Nie ma na to za dużych szans, ale jeśli jednak?
— To będziesz najwspanialsza matką na świecie, a ja ojcem. — powiedział, jednak nie był w tej chwili niczego pewny. Sekundy zdawały się być minutami. — Wychowamy je, najlepiej jak się da, a postaram się mu dać wszystko to, czego mi w życiu zabrakło za dzieciaka.
— Tylko nie zrób rozpuszczonego bachora. — prychnęła pod nosem.
— Już? — spytał ostro i wstał z łóżka, chodząc po pokoju w tą i z powrotem.
— Już... — odpowiedziała mu.


#AngelWoodgettsięskończyła

ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz