Pukanie, a wręcz walenie do drzwi domu Kondrackiego postawiło wszystkich na nogi.
— Co do kurwy nędzy... — Krzychu wyszedł z łóżka i poszedł w stronę Loli. Wiedział kto może się dobijać o tak wczesnej porze. — Lolka idź się schowaj. — potrząsnął nią lekko, a przebudzona dziewczyna momentalnie poszła do garderoby chłopaka. — No idę już! — krzyknął i podszedł do drzwi. — Co to za walenie tak wcześnie rano?! — rzucił otwierając drzwi. Jednak widok mundurowych za swoimi drzwiami totalnie go zaskoczył. Chłopak odchrząknął i zmierzył dwóch policjantów wzrokiem. — Panowie do kogo? — spytał z szerokim uśmiechem.
— No nie wierzę! — Kondracki wpadł do apartamentu Kuby bez pukania i złapał go za fraki, rzucając nim praktycznie na ścianę. Docisnął go do zimnej powierzchni i uderzył pięścią tuż obok jego twarzy. — Jak możesz być, aż takim chujem?! Jak?! — wręcz warczał ze złości. — Masz jedną szansę, żeby się wytłumaczyć, a lepiej, żeby to było dobre wytłumaczenie, bo inaczej możesz szukać nowego przyjaciela i hypemana. — wycedził przez zaciśnięte zęby.
— O czym ty do mnie mówisz, człowieku?! — Grabowski odepchnął go od siebie i patrzył, jak na debila.
— Ty serio nie wiesz? — zapytał szybko, jednak zaczynał czuć dezorientację.
— Chodzi o Lolkę? Pokłóciliśmy się i owszem, wyrzuciłem ją z domu, bo byłem wściekły, nie sądzę, że wróci, przesadziłem... Zatrzymała się u ciebie? Jeśli tak, to pewnie prosiła cię byś mi nie mówił. Na bank... Jeśli wiesz, powiedz mi tylko, że jest bezpieczna. — powiedział i spojrzał na przyjaciela. Krzysiek w zdumieniu otworzył usta i zrobił wielkie oczy.
— Kuba, ona jest na dołku, za to, że cie pobiła... — powiedział i patrzył na niego z pełną powagą. — Myślałem, że to ty nasłałeś policję... — mina Que była bezcenna, nie dowierzał w to, co słyszał.
— Co, przepraszam bardzo, kurwa, jak?! Lolka na dołku, za pobicie mnie?! — powtórzył, jakby upewniając się, czy dobrze słyszy.
— Tak godzinę temu ją zabrali, sądziłem, że to ty. — powiedział Krzysiek patrząc w oczy przyjaciela.
— Jestem zazdrosnym, porywczym chujem, ale nie aż tak, bez przesady. Nie niszczyłbym jej życia, a za niewinność nie oberwałem. — powiedział cicho.
— To na co my czekamy, trzeba jechać to odkręcić.
— Mój manager.
— Co on? — dopytał Krzysztof nie wiedząc do czego Kuba pije.
— On złożył donos, tylko on tu był po tym zdarzeniu.
— No błagam cię, jeśli to prawda, to lepiej szykuj się na zmianę kadry. — powiedział Krzysiek i podeszli wspólnie do drzwi, gdzie gwiazdor wsunął na nogi buty i zeszli na dół, a potem do garażu. — Chyba go kurwa uduszę...
— Nie zdążysz, bo zrobię to pierwszy. — powiedział Grabowski i wsiadł do swojego mercedesa. Kiedy drugi z mężczyzn zatrzasnął drzwi od strony pasażera, Kuba odpalił samochód i szybko, ale płynnie wykręcił. Po wykonanym manewrze ruszył szybko w stronę najbliższego komisariatu, gdzie był areszt tymczasowy. Kuba wraz z zaciskaniem dłoni, wciskał mocniej pedał gazu.
— Przesadzasz z prędkością. — przyjaciel go upomniał, a jednocześnie ocknął. Zwolnił trochę, jednak wciąż przemierzał szybko następne ulice. Zaparkował pod komisariatem i wyciągnął portfel, a z niego dowód osobisty. Położył dokument na biurku recepcji z taką siłą, że pani za biurkiem podskoczyła.
— W czym mogę panu pomóc? — spytała wystraszona.
— Przywieziono tu rano dziewczynę w sprawie pobicia Kuby Grabowskiego. — powiedział ze stoickim spokojem. — Więc to ja i przyszedłem złożyć zeznania. — zmierzył kobietę wzrokiem, a ta momentalnie spojrzała w komputer biorąc do ręki dowód mężczyzny. Szybko wyszukała akta sprawy i przeczytała kto się nią zajmuje. Wzięła do ręki telefon i zadzwoniła do biura odpowiedniego policjanta.
— Tak znajduje się u nas ta dziewczyna, Leokadia tak?
— Tak. — odetchnął z ulgą. — Gdzie ona jest?
— Zatrzymana w areszcie na czas przesłuchań, zaraz zejdzie do pana funkcjonariusz, który zajmuje się sprawą, proszę usiąść i poczekać. — powiedziała i oddała Kubie dowód. Chłopak usiadł koło Krzycha i patrzył pusto w ścianę.
— I co? — spytał czerwonowłosy.
— Jest tutaj i mamy czekać na jakiegoś urzędasa w mundurze, który prowadzi sprawę. — powiedział podminowany.
— No to tyle dobrze, że jest tutaj, przecież to połowa sukcesu. Teraz tylko wytłumaczyć to nieporozumienie. — podsumował chłopak i podszedł do tablicy korkowej, gdzie były przyczepione różne ulotki i plakaty. Que mierzył go wzrokiem i siedział cierpliwie, jednak co chwilę mierzył wzrokiem kumpla.
— Możesz usiąść, to irytujące jak się kręcisz, jak gówno w przeręblu...
— Ha ha ha, bardzo śmieszne. Uśmiałem się jak koń. Jak komuś chcesz dopierdalać, to proponuję ci lustro. — odpowiedział Krzychu.
— No nie bardzo, ale jak ty lubisz to ci mogę pożyczyć iPhone'a i włączyć przednią kamerkę.
— Grabowski, zamknij mordę.
— Panie, obie jesteście piękne... Skończyliście? — odezwała się policjantka i zlustrowała ich wzrokiem.
— Tak. — odpowiedzieli jej chórkiem.
— Marianna Grabowska, miło mi. Zapraszam do biura na górę.
— O proszę, co za zbieg okoliczności, kolega ma tak samo na nazwisko, czy to pomoże jakoś przy sprawie, która nas spotkała? — Krzysiek roześmiał się ciepło, a chłopak go szturchnął. — No co, trzeba jakoś znaleźć wspólny język nie? A pani policjantka na bank nam pomoże, w końcu jest obeznana z tematem.
— Postaram się panom pomóc najlepiej jak potrafię i zapewniam, że to nie kwestia nazwiska. — powiedziała kobieta i wprowadziła ich do biura. — Proszę mi powiedzieć w czym rzecz.
— Przetrzymujecie tutaj dziewczynę, za pobicie mojej osoby, ale to jest bezpodstawne, ponieważ to nie ja złożyłem donos, a oberwałem w twarz, bo zasłużyłem. — powiedział i spojrzał na kobietę.
— Czyli pobiła pana i nie chce pan wnosić oskarżenia, ani nic?
— Nie, no gdzie? To jest delikatna i wrażliwa dziewczyna w dodatku moja narzeczona, więc to, że mój manager ją tutaj umieścił jest czymś nadzwyczaj chorym. — zmierzył kobietę wzrokiem.
— Dobra, to nie będę robić panu z tym problemów. — powiedziała kobieta i dała mu dokumenty do wypełnienia. Chłopak złapał za długopis i nawet przez chwilę się nie zawahał wypełniając wszystkie puste pola. Dłużyło mu się cholernie, jednak niestety to była jedyna droga, by wyciągnąć z więzienia niebieskowłosą.
Czytał ktokolwiek ogłoszenie na głównej stronie xD???
CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanfictionObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...
