ROZDZIAŁ 46.

336 31 17
                                        

— Lolka? — Kuba podniósł się do góry. Zasnęli razem na kanapie, jednak dziewczyny nie było już koło niego. Zajrzał przez okna, jednak nie było jej na tarasie, powlekł nogami do toalety, jednak była pusta. Stwierdził, że skorzysta z okazji pustej łazienki, zajrzał do sypialni, jednak tam też było pusto, w kuchni tak samo. Rozejrzał się jeszcze dobrze, czy nie zostawiła mu jakiejkolwiek notki, jednak nic nie znalazł. Wyciągnął telefon i usiadł w fotelu. Kilka sygnałów później usłyszał głos dziewczyny.
— Halo?
— Gdzie zniknęłaś? — zapytał, jednak samo odebranie przez nią telefonu znacznie go uspokoiło.
— Za pięć minut będę. — czuł w jej głosie, że się uśmiecha. Włączył telewizor i włączył sobie jakiś mecz, założył nogi na pufę i siedział tak czekając na dziewczynę. Jednak po dwudziestu minutach znów zaczął wydzwaniać.
— Halo?! — tym razem spała i jej głos był poddenerwowany, więc szybko usiadł wyprostowany.
— Mówiłaś, że miałaś być za pięć minut, minęło dwadzieścia, gdzie jesteś?
— Zejdź na dół, musisz mi pomóc. — powiedziała zasapana. Kuba zmarszczył czoło i nie miał bladego pojęcia co się dzieje. Zszedł do garażu po kilku minutach. — Dłużej się nie dało?!— usłyszał jej krzyk, momentalnie podbiegł do niej.
— Co tu się dzieje?! — spojrzał na nią. Siedziała nad studzienką, a obok niej leżał odpakowany kebab, a ona wsadzała dłoń przez kratkę do odpływu, była usmarowana błotem.
— Tam jest chyba kotek, utknął, albo nie chce lub nie może wyjść.
— Serio przez jakiegoś sierściucha, wystygł mi kebab. — westchnął, jednak momentalnie wziął się za pomoc. Próbowali przekładać ręce przez szpary w odpływie, jednak, nie było to zbyt skuteczne. — Aaaaa czekaj, kurwa. Tak się go nie wyciągnie. — westchnął i wyciągnął z kieszeni kluczyki od Mercedesa, otworzył bagażnik i wyciągnął klucz do kół, zahaczył nim za ciężką kratkę i uniósł ją do góry i odsunął na bok. Lolka nie zważając na nic, od razu wpadła w błoto w odpływie i wyciągnęła kota, który był cały umorusany i miauczał żałośnie. Kuba zasunął kratkę i spojrzał na nią to na kota. — Czekaj, czekaj, no nie ma takiej opcji, że wejdziecie tak do domu. — zapakował kebaba, którego dziewczyna używała za przynętę i udał się w stronę domu.
— On się tak tylko droczy, zaraz się umyjemy. — powiedziała do małego kociaka i poszła za Kubą.
— Mówię poważnie, nie wejdziecie tacy uwaleni, do czystego domu.
— Pragnę ci przypomnieć, że to ja go wysprzątałam na błysk, a do tego, jak będziesz taki niemiły, to zaraz cię ładnie i bardzo mocno przytulę i sam będziesz nie lepszy niż my. — uśmiechnęła się szeroko.
— No dobra, ale bez tulenia, póki nie zmyjesz z siebie tego gówna, masz to nawet we włosach.
— To gówno nanoszą twoje samochody, więc pierdol się. — powiedziała rozweselona. Cieszyła się jak małe dziecko na myśl o kotku i że udało im się go uratować.
— Wariatka... — skwitował. Po kilku minutach weszli do mieszkania. Dziewczyna udała się od razu z kotem do łazienki. Kuba zaniósł jedzenie do kuchni i wrócił do łazienki. W tym samym momencie kiedy wszedł, dziewczyna kichnęła, a energiczny ruch głową sprawił, że błoto rozprysło po jasnych płytkach i wprost na twarz chłopaka. — Uduszę cię... — dziewczyna parsknęła śmiechem.
— Podnoś ręce do góry. — powiedział i pomógł jej ściągnąć z siebie bluzę, którą pociągnął razem z koszulką, tak, że została w samym staniku. — Ej ładny... Tego chyba nie widziałem.
— Sam się na niego upierałeś, na zakupach w Londynie... Weź wyjdź... Albo zakryj mnie ręcznikiem.
— Kobieto, widziałem cię nago... — przewrócił oczami. — Jak boga kocham, straszę, obiecuję, ale kiedyś cię w końcu tego oduczę.
— Czego?
— Wstydu... Szczególnie, jeśli chodzi o twoje nagie ciało, w moim towarzystwie. — uśmiechnął się do lustra, w którym odbijała się jej ubrudzona twarz. — Daj mi tego sierściucha, umyję go, a ty idź weź sobie prysznic i zaraz podgrzejemy jedzenie.
— Dzięki. — powiedziała do niego i schowała się za nim, rozbierając do naga i poszła pod prysznic. Kuba wziął się za mycie kota, który jak to kot, darł się i uciekał, próbował go gryźć i drapać. Chłopak jednak się nie poddał i bez większych strat w ludziach w końcu owinął kota w ręcznik.
— Czekam z nim w kuchni. — rzucił na wychodne. Owinął szczelnie kota i położył go na blacie. Wsadził jedzenie do mikrofali.
— O stary, żarcie mi wystygło przez ciebie, a odgrzewanego nie lubię... — westchnął, jednak nie miał większego wyboru, po wczorajszej imprezie w lodówce zostało pół tortu i kilka przegryzek. Na szczęście czuł się już znacznie lepiej i czuł, że jeśli zje, to już na bank postawi go to na nogi. Po chwili z łazienki wyszła Lola, owinięta w sam ręcznik, a z jej włosów jeszcze kapała woda. Podeszła do Kuby i wpiła się czule w jego usta.
— Boże co ty zrobiłeś z tym kotem?! — parsknęła śmiechem. Widząc kota zawiniętego jak burito, że wystawała mu sama głowa.
— Nie chciałem żeby gdzieś zwiał, a tu ma się gdzie chować. — powiedział i wzruszył ramionami. Dziewczyna podeszła do malucha i wytarła go.
— Wygląda jakby się urwał z reklamy whiskasa...
— No i jakby mu za nią nie zapłacili. — powiedział i dał maluchowi kawałek mięsa, wygłodniały kot rzucił się na jedzenie.
— Weź małego pchlarza i idziemy zjeść. — rzucił biorąc talerz z kebsami do salonu.
— Co ty masz do niego, albo do niej?!
— Wolę zdecydowanie psy.
— Zaraz wrzucę ogłoszenie, że znaleźliśmy kota. Może go ktoś rozpozna i przyjdzie po niego. — powiedziała i dała chłopakowi buziaka. Jak na kogoś kto nie lubił kotów, wykazywał wielkie zainteresowanie nową znajdą. Karmił go i głaskał, chociaż miał pogryzione i podrapane opuszki palców.
— Myślę, że chyba nikt by go specjalnie nie wyrzucił.
— Nie wiem, ludzie to potwory. Na bank mu pomożemy, jeśli nawet nikt się nie zgłosi to zawsze możemy znaleźć mu dom. Ostatecznie może zostać tutaj.
— Co to, to nie... Kobietom odwala jak mają kota, więc nie ma takiej opcji. Masz wystarczająco w czubie. — zanegował szybko jej ostatnie słowa.
— Dobra, dobra.... — uniosła ręce do góry na znak poddania się, chociaż w duchu i tak była przekonana, że jego dobre serce nie pozwoli, by kociakowi stała się krzywda.

ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz