ROZDZIAŁ 17.

381 40 28
                                        

Dziewczyna wjechała na szczyt Sky Garden, było tam dziwnie pusto i głucho, a przy barierkach tarasu widokowego stał chłopak. Ściskał w rękach róże, zacisnęła mocno wargi i podeszła bliżej.
— Kuba to ty? — zapytała niepewnie.
— A myślałaś, ze kto? — odpowiedział zgryźliwie, aż dziewczynie włos się zjeżył.
— Czemu jesteś taki opryskliwy, coś się stało? — zapytała niepewnie.
— Ty się stałaś, jesteś powodem moich wszystkich trosk i zmartwień, a życie przed tobą, było czymś... — prychnął i splunął przez barierkę.
— Przestań, na bank tak nie jest, nie może tak być, przecież to ty ze mną pisałeś, to ty napisałeś pierwszy!
— I to był największy błąd mojego życia? — wyrzucił różę przez taras.
— Przestań tak mówić, przecież wiesz, że ja cię...
— Kochasz? To mi to udowodnij... Skocz za tą różą i złap ją nim, opadnie na beton, jesteś na to gotowa?
— Ja... — westchnęła cicho i usiadła na barierce, przekładając nogi na druga stronę.
— Zegar tyka tik tak, tik tak, tik tak... — ponaglił ją, wyraźnie rozbawiony. Chował przed nią twarz, choć białe zęby lśniły delikatnie nawet w cieniu.
— Kocham cię. — powiedziała i zaczęła przygotowywać się do skoku, kiedy chłopak podszedł do niej i popchnął ją z całych sił. Dziewczyna zaczęła spadać w dół, a jej krzyk niósł się echem pomiędzy miejską dżunglą. Złapała różę...

— Ja pierodlę... — zlana potem dziewczyna usiadła na łóżku i starała się unormować oddech, serce waliło jej jak oszalałe. — To sen, to tylko sen... — aż się ucieszyła sama do siebie. Była zmęczona i głowa ją bolała, zsunęła się z łóżka łapiąc za kule i poszła do kuchni, gdzie nalała sobie zimnego soku do szklanki i usiadła przy stole. Wzięła kilka głębokich wdechów, jednak kiedy tylko zamykała oczy, zły sen wracał jak bumerang. Czyżby, aż tak bardzo się bała, że jej mózg podświadomie zamieniał spotkanie w koszmar? Westchnęła cicho i spojrzała na zegarek 05:23. Za 15 minut miał rozdzwonić się budzik, więc naszykowała Damianowi kawę i zrobiła kanapki do pracy, byleby tylko zająć czymś myśli. Kiedy jej budzik zadzwonił, podeszła do łóżka. Jej chłopak spał już w poprzek więc stuknęła kilka razy kulą o metalową nogę łóżka. Chłopak sam wyglądał jakby dostał zawału.
— Wstawaj, budzik dzwonił. — powiedziała i poszła do toalety.
— Dziękuję za kawusię! — usłyszała z kuchni i przewróciła oczami, miała już totalnie dosyć, a jego staranie się na bycie miłym, przyprawiało ją o nudności. Pewnie gdyby nie fakt, że nienawidziła wymiotować, szybko by to zrobiła, by zamanifestować swój sprzeciw, przeciwko takiemu traktowaniu. Westchnęła i wyszła z łazienki, usiadł na brzegu łóżka. — Coś się stało? — jej chłopak ukucnął przy niej i potarł jej nogę.
— Miałam zły sen i boli mnie głowa, zaraz coś zjem i wezmę prochy przeciwbólowe.
— Co ci się śniło? — zapytał zmartwiony, a ona znów miała ochotę się zrzygać.
— Nie pamiętam już, chyba spadłam z jakiegoś wysokiego budynku, czy ktoś mnie popchnął... Nic miłego w każdym razie.
— Współczuję, to może ja ci zrobię śniadanko i przyniosę ci tabletkę?
— A co to dzień dobroci dla zwierząt? — spytała zdziwiona tym, co usłyszała.
— Nie, chciałem być po prostu miły.
— No okej, jak ci chce możesz mi zrobić jakąś kanapkę.
— A z czym chcesz? — zapytał troskliwie.
— Z czymkolwiek, serio mi to bez różnicy. — powiedziała głośno. — I tak to wybełtam przez ten poziom cukru w cukrze... — dopowiedziała pod nosem.
— Co?! Nie usłyszałem. — podszedł do niej.
— Nic nie mówiłam, musiało ci się wydawać. — uśmiechnęła się szeroko do niego, a kiedy tylko się obrócił, złożyła dwa palce w niby pistolet i oddała strzał w swoją głowę. Zjadła na siłę kanapkę, którą jej przygotował i wzięła proszki przeciwbólowe, popijając je sokiem. Usiadła na łóżku i czekała, aż jej facet wyjdzie do roboty.
— Wychodzę, trzymaj się kochanie do później. — podszedł do niej i pocałował ją w czoło.
— No, nara. — powiedziała smętnie i modliła się by już sobie poszedł, nim dalej będzie musiała go znosić w miłej odsłonie. Kiedy drzwi się za nim zamknęły, rozłożyła się wygodnie przez całe łóżko i wtuliła w poduszki. Zamknęła oczy i próbowała zasnąć, przez chwilę męczyła się, jednak kiedy leki przeciwbólowe zadziałały, udało się jej jeszcze zasnąć.

Oko_Horusa
Hej, co tam?

Hikikomori
Nic ciekawego, śniło mi się dzisiaj nasze spotkanie.

Oko_Horusa
I co, aż tak źle?

Hikikomori
W moim śnie, kazałeś mi udowodnić moją miłość do ciebie, wyrzuciłeś z tarasu różę i kazałeś mi za nią skoczyć, a kiedy chciałam skoczyć, popchnąłeś mnie...

Oko_Horusa
Mogę ci zagwarantować, że to na bank nie będzie miało miejsca.

Hikikomori
Wiem...

Oko_Horusa
Wiesz, ale i tak przejmujesz się głupim snem, co? Weź odpuść, to nic fajnego, ale wiesz, że tak nie będzie. Zamęczysz się w końcu... A ja będę miał cholerne wyrzuty sumienia, że to moja wina.

Hikikomori
Przestań... Nie mam dzisiaj nastroju na żarty.

Oko_Horusa
Przeżywasz nasze spotkanie, ja to wiem, ale obiecuję ci, że uchylę ci nieba, a na bank cię nie skrzywdzę, bo jeśli kiedykolwiek wyrządzę ci krzywdę, to wiedz, że to było niecelowe.

Hikikomori
To nie o to chodzi, po prostu, jakoś mnie to dobiło. Ufam ci, przecież wiesz, ale gdzieś mi w głowie ten sen siedzi...

Oko_Horusa
Dobra, zaryzykuję i coś ci wyślę, zgoda?

Hikikomori
Zgoda? Nie wiem co napisać, bo nie wiem co planujesz wysłać, jeśli to porno, to nie chcę...

Oko_Horusa
*Oko_Horusa przesyła załącznik Quebonafide_-_Hirricane.mp3*
Ale to tylko dla ciebie, więc nie pokazuj tego nikomu.

Hikikomori
O ja pierdolę... Wszyscy czekają na jego powrót, a ty mi wysyłasz jego nutę, przecież jakbym to wstawiła na neta, to mogłabym się nieźle obłowić, a ty miałbyś przesrane... Jesteś tego świadom?

Oko_Horusa
Posłuchasz, czy będziesz pisać takie pierdoły. Ty taka nie jesteś... Ufam ci, tak jak i ty ufasz mi. Mam nadzieję, że poprawi ci humor.

Hikikomori
To chyba przebiło nawet „Zorzę"... Jest piękne i takie, dające nadzieję? To będzie mój ulubiony kawałek.

Oko_Horusa
Serio, bo myślał, że spierdolił, ale przekażę mu.

Hikikomori
Przestań, nie jestem nikim ważnym, by moja opinia miała jakiekolwiek znaczenie. Jednakże idę gwałcić replay.

Oko_Horusa
Wiesz, że masz teraz opcje „odtwarzaj jeden", albo zapętlanie?

Hikikomori
Wolę sobie oldschoolowo zgwałcić replay, a co! Kto bogatemu zabroni?!

Oko_Horusa
Dobrze, że masz taki słaby punkt, jak Que, przynajmniej łatwo cię pocieszyć... Naprawdę wolę, jak się cieszysz...

ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz