— Nie wierzę jak to szybko zleciało... — powiedziała dziewczyna, kiedy zajęła swoje miejsce w samolocie.
— Ta, a teraz to, co najgorsze. Dwie godziny cierpienia.
— Masz xanax?
— Mam. — wyciągnął z plecaka listek tabletek i wziął jedną, popijając wodą.
— Ugh... — mruknęła pod nosem i wyjrzała przez okno.
— Co kochanie?
— Nic, nie lubię jak bierzesz xanax...— powiedziała cicho.
— Dlaczego?
— Bo pójdziesz spać jak się uspokoisz, a ja będę się nudzić. — odpięła pasy i wysunęła głowę do rzędu za nią. — Adaś, wiesz jak bardzo cię kocham nie?
— Co chcesz? — DJ zaśmiał się, wiedząc, że dziewczyna do czegoś pije.
— Zamienisz się ze mną miejscami.
— Co?! — odezwał się Kuba.
—Jajco, on tez idzie spać i siedzi przy oknie, a ja pójdę się powygłupiać z Krzychem i Maćkiem... — powiedziała, chociaż wciąż była między nią, a Maciejka dziwnie napięta sytuacja.
— Ech... No weź... — zajojczał Que i zrobił do niej maślane oczka. Nie pomogły mu one zbytnio, bo dziewczyna postawiła na swoim. Odkąd Siwy ją porwał zmieniła się, była odważniejsza i częściej stawiała na swoim.
— Cześć nieznajomy. — powiedziała dziewczyna, kiedy usiadła koło Krzyśka. Miała na nosie wielkie, przeciwsłoneczne okulary Kuby, które sobie ostatnio przywłaszczyła. Wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka. — Lola jestem, dzisiaj potowarzysz mi w czasie lotu. — czerwonowłosy się uśmiechnął i uścisnął jej dłoń.
— Cześć Lola, Krzychu jestem. — chłopak zaśmiał się. — Nie wolisz zostać z Kubą, ostatnio takie ładne z was papużki nierozłączki.
— Szczerze to na co mi śpiący chłop, kiedy ja chcę się bawić. — powiedziała z szerokim uśmiechem.
— Hmmm... Podoba mi się to podejście... — zaśmiał się chłopak. Cały lot spędzili na wygłupianiu się, albo poważnych rozmowach, w których każdy coś dowalał drugiemu i znów wybuchali śmiechem. Pół samolotu śmiało się z nimi, a Kuba z Adamem spali jak zabici. Kiedy samolot wylądował, wszyscy wstali i zaczęli wyciągać kurtki i bagaże podręczne. Dziewczyna siedziała przy oknie, więc musiała najdłużej czekać na wydostanie się z rzędu trzech siedzeń. Kiedy się jej to udało, wybiegła prawie z samolotu, jednak widok z lotniska, nie różnił się niczym specjalnym od pozostałych lotnisk. — Hej, Mała, bucik ci się rozpierdala! — krzyknął za nią Krzychu, wskazując na jej rozwiązany but.
— Mała to jest twoja pała, ja jestem niska! — odpyskowała szybko i roześmiała się.
— Szkoda, że tam taka mądra nie byłaś!!
— Gdzie?!
— W dupie! — oboje wybuchnęli śmiechem. Kuba przyglądał się całej sytuacji i kręcił z niedowierzaniem głową. Zachowywali się jak dzieci. Czterdzieści minut później, dojechali do hotelu, gdzie Krzysiek rozdzielił wszystkim pokoje i każdy ruszył zostawić swoje rzeczy. Hotel był naprawdę ładny i miał ładny widok na stolicę.
— Podoba ci się? — spytał Que, obejmując od tyłu dziewczynę.
— Jest pięknie, nie przypuszczałam, że aż tak... — była oczarowana widokiem i uśmiechała się szeroko, odwrócił ją po chwili do siebie i wpił się mocno w jej usta. Odwzajemniała pocałunki, jednak po chwili oderwała się od niego.
— Coś się stało.
— Nic, ale ja wiem, do czego to zmierza, a ja chcę iść pozwiedzać miasto. Ty już tu byłeś, a ja nie. — uśmiechnęła się do niego szeroko na co on przewrócił oczami.
— Oj no weź, jeszcze z nikim się nie bzykałem na Islandii...
— To może poszukamy jakiejś przytulnej jaskini? — parsknęła śmiechem, chociaż na twarzy Kuby zagościł cwany uśmieszek.
— Marzy ci się, żebym wziął cię na zimnych kamieniach, nie ma sprawy, znajdę taką.
— Kuba, to był żart. — zaśmiała się.
— Znajdę. — powiedział uradowany i zaczął zakładać bluzę. Dziewczyna zaplotła sobie dwa dobierane warkocze i wskoczyła w neonową bluzę QueQuality. Wskoczyła w adidasy i narzuciła na siebie kurtkę.
— Jestem zwarta i gotowa, możemy ruszać. — powiedziała z uśmiechem i zarzuciła na plecy plecak.
— Lubię kiedy tak mówisz. — pocałował ją czule.
— Gołąbeczki, ruszamy na podbój miasta, idziecie? — powiedział z uśmiechem Krzysiek, kiedy wpadł do ich pokoju.
— Puka się. — prychnął szybko Que.
— Jakoś nie zauważyłem, co byś ją pukał, a to moja najlepsza psiapsi dzisiaj. — oboje z dziewczyną zaczęli się śmiać.
— Do drzwi masz pukać, nim wejdziesz...
— Trzeba było sobie je zablokować, wal się. — podszedł do Loli i ukłonił się jak dżentelmen wystawiając ochoczo ramię w stronę dziewczyny. Ta dygnęła niby unosząc suknię i złapała go pod ramię.
— Coś mi się zdaje, że będzie wesoło. — zaśmiał się pod nosem Kuba i zamknął za sobą ich pokój. Zjechali windą na dół, gdzie czekał Maciek z Adamem.
— No w końcu ile można na was czekać. — zaśmiał się Myszka.
— Tyle ile trzeba. — zaśmiał się Krzychu, a chłopaki dziwnie spojrzeli na Lolę i Krzycha.
— Weź nie pytaj...
— Weź nie pytaj, weź się przytul... — zaczął Krzychu obracając dziewczynę. Oboje dzisiaj mieli wyborny nastrój.
— I ty im na to pozwalasz? — zapytał Maciek z głupim uśmiechem na twarzy.
— Po pierwsze nic złego nie robią, po drugie wygłupiają się, po trzecie wszystko mam pod kontrolą, więc o co ci chodzi. — zaśmiał się ciepło do brata.
— No, no... Tylko się pytam, bo wiesz, dziewczyny lubią romantyczne rzeczy i żeby nie było, że najlepszy przyjaciel odbił ci dziewczyny. W końcu z opowiadania Denisa wynikało, że bardzo szybko się przed nią rozebrał, może w tym coś jest, nie sądzisz? — chłopak zasadził ziarno czarnych myśli w głowie Kuby. Jednak Quebo starał się nie dawać po sobie tego poznać.
— Przesadzasz. — powiedział i wyminął brata, ruszając za roztańczoną i rozśpiewaną parą. Razem ruszyli wspólnie na miasto, gdzie pozwiedzali najciekawsze miejsca, a potem wynajęli samochód i udali się nad gejzery i wodospady. Lolka była zachwycona, nic nigdy nie zrobiło na niej takiego wrażenia. Praktycznie w każdym miejscu nagrywali filmiki, robili sobie nawzajem zdjęcia. Krzychu szybko wrzucał przeróżne relacje na InstaStory, a Lolka zawsze łapała się w kadrze robiąc głupie miny. Tylko jedna osoba w grupie miała nie najlepszy humor. Kuba stał z boku i przyglądał się im z uwagą.
CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanfictionObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...
