ROZDZIAŁ 1.

673 44 71
                                        

Brunetka siedziała samotnie w pustym domu, jej chłopak jak zawsze był w pracy. Niby nie mogła go za to winić, utrzymywał ją. Ich związek był krótki, ale intensywny. Zaszła w ciążę niedługi czas po tym jak zaczęli być razem. Nieuwaga? Nie... To raczej brak asertywności. Siedziała skulona w fotelu, w uszach miała słuchawki i przeglądała strony związane z aborcją. Nie powiedziała jeszcze nikomu, a to, że mieszkała za granicą, dawało jej większe możliwości. Miała w głowie mętlik, a samotność nie była pomocna. Odcięta od rodziny i przyjaciół skazana na samą siebie. Czy mogło być gorzej? Z reguły zadając sobie to pytanie, życie pokazuje nam, że może być gorzej. Uświadamia nas, jak bardzo się mylimy i sprawdza dokładnie ile jeszcze możemy znieść. Jej rozmyślania przerwało trzaśnięcie drzwi.
— Hej kochanie. — usłyszała za plecami i poczuła kłujący zarost na swoim policzku, kiedy dawał jej buziaka na powitanie.
— Hej. — odpowiedziała krótko, zamykając przeglądarkę, kiedy tylko usłyszała trzask drzwi.
— Co tam? — zapytał.
— Nic... Już grzeję ci obiad. — powiedziała i powlekła się niechętnie do kuchni. Nienawidziła stać przy garach, jednak poczucie obowiązku, nie pozwoliło jej na porzucenie tego zajęcia. Chłopak usiadł i zaczął pośpiesznie jeść.
— A ty kochanie czemu nie jesz? — zapytał ją po chwili.
— Nie jestem głodna. — wzruszyła ramionami. Nienawidziła, kiedy mówił do niej „kochanie". Nie pamiętała, kiedy ostatnio użył jej imienia. Westchnęła cicho i wróciła do komputera. Na zegarku dochodziła 21:00. Jej chłopak wszedł do pokoju i położył się na łóżku. — Idź się umyć, bo zaśniesz zaraz...
— Nie zasnę. — uśmiechnął się grzebiąc coś w telefonie.
— Damian, kurwa, zaśniesz, jak zawsze. Idź się do cholery wykąpać. — podniosła ton.
— Zaraz pójdę, kurwa. — oczywiście, że nie poszedł, zasnął niewykąpany, w ciuchach. Okryła go kocem i westchnęła cicho, będąc zmęczona jego dziecinnym wykłócaniem się, chociaż to i tak jej było na wierzchu. Taki schemat dni trwał już od kilku tygodni, nawet w niedziele pracował, a kiedy wracał, jadł i zasypiał, albo opowiadał, co się działo u niego w robocie. Nie było seksu, nie było niczego. Jak mogła mu pozwolić, zrobić sobie dziecko?! Przecież to wszystko będzie tylko na jej głowie. Oczy zaszły jej łzami i pociągnęła nosem. Włączyła sobie grę, starając się w ten sposób odmóżdżyć na chwilę. Nie przyniosło to jednak pożądanego efektu i szybko zrezygnowała z tego typu rozrywki. Mdliło ją, ale wymioty, to ostatnie, czego by sobie życzyła. Dlatego znosiła to dzielnie. Znudzona życiem weszła na chat. Czasami robiła to, żeby pośmiać się z tych wszystkich zboczeńców. Liczyła, że dzisiaj też poprawi jej to w jakimś stopniu nastrój, albo chociaż zwierzy się komuś z swoich problemów, tutaj czuła się wolna. Zawsze był w prawym, górnym rogu krzyżyk, pozwalający zakończyć jej rozmowę. Po chwili kilka okienek otworzyło się na pulpicie. Napalony_26, On__Jej, Awlasniezenatwarz, zostały zamknięte odrazu. Nie miała ochoty na napalonych samców, których musiałaby zbywać, aż w końcu ich blokować. Zostało jedno okienko, którego treść całkiem ją zaciekawiła, bo było to coś innego, niż do tej pory.

Oko_Horusa
Hej, gdybyś mogła umrzeć i narodzić się na nowo, jakich błędów nie popełniłabyś znowu?

Hikikomori
Co za pytanie? Jestem zaskoczona...
Pewnie nie podjęłabym pewnych decyzji, które będą opłakane w skutkach dla mojego całego życia.

Oko_Horusa
Każda decyzja powoduje skutki uboczne, które napędzają nasze życie.

Hikikomori
To się filozof znalazł...

Oko_Horusa
Tak się składa, że studiowałem chwilę ten kierunek.

Hikikomori
O proszę. To mnie zaciekawiło i co ci to dało?

Oko_Horusa
Tak dokładnie to nic. Socjologia też nic nie daje. Może tylko tyle, że patrzę na świat trochę inaczej i dostrzegam rzeczy, które dla zwykłych ludzi są często pomijane...

Hikikomori
Daj jakiś ciekawy przykład...

Oko_Horusa
Ciężkie zadanie, żeby tak z dupy dać przykład... Dobra spróbuję z czymś takim, ale nie obiecuję, że to mi się uda... Kiedy ludzie widzą osobę, która pochodzi z marginesu społecznego, z reguły zaczynają ją oceniać. Ja zaczynam się zastanawiać co się stało i jak życie doprowadziło tą osobę do takiego stanu... Z jakimi demonami musi się zmierzyć.

Hikikomori
Dobra, trafiłeś i wiem dokładnie o co ci chodzi. Mam podobnie, jeśli nie tak samo. Sama byłam marginesem społecznym, może nadal jestem.

Oko_Horusa
Chcesz o tym pogadać?

Hikikomori
Chcesz posłuchać?

Oko_Horusa
Jasne, jest już całkiem późno, a ja nie mam nic lepszego do roboty. Dzisiaj mogę być twoim psychologiem.

Hikikomori
Uważasz mnie za stukniętą?
A tak serio, to wszystko sprowadzało się do mojego wyglądu. Wiesz, jak się wyróżniasz z tłumu to opcje są dwie: albo będą cię kochać, albo nienawidzić, ale nikt nie przejdzie obojętnie.

Oko_Horusa
Broń boże nie mam cię za stukniętą, wręcz przeciwnie. Wypowiadasz się dorośle i widać w tym co piszesz, że dużo przeszłaś, może i dalej przechodzisz... Mam rację.

Hikikomori
Nie często przyznaję ludziom racje, ale tak, masz ją. Dalej przytłaczają mnie problemy, z którymi sobie nie radzę, a bardzo chciałabym być zaradna życiowo i emocjonalnie. Marzenie ściętej głowy.

Oko_Horusa
To nie marzenie ściętej głowy, tylko w dużej mierze poszukiwanie siebie. Wiesz czemu do ciebie napisałem? Bo dobrze znam stan, jaki twój nick opisuje i wiem, że czasami obca osoba, może wyciągnąć nas z najgorszego dna łatwiej i lepiej, niż niejeden przyjaciel. Takie jest życie.

Hikikomori
Dobra, będę z tobą szczera... Mam 23 lata, jestem w ciąży, mój związek to porażka, matka uważa mnie za przykład zmarnowanego życia, a wszystko co robię to siedzę na dupie i marzę o lepszym życiu, bo nie mam żadnej możliwości zmiany... Teraz pewnie uciekniesz, co?

Oko_Horusa
Przestań, niby dlaczego miałbym cię porzucić? Bo się otworzyłaś i powiedziałaś prawdę? Nie jestem takim pustym typem, a raczej staram się nim nie być. Nie powiem, nie spodziewałem się takiego wyznania. Sam nie wiem, co powinienem ci powiedzieć...

Hikikomori
Tu nie trzeba nic mówić. Wiem, jak bardzo jest chujowo. Pewnie gdyby było mnie stać, usunęłabym to dziecko, ale to koszt jakiś 400 funtów. Musiałabym chyba dać dupy komuś, ale nie jestem na tyle ładna, by ktoś mi za jeden numerek zapłacił tyle kasy...

Oko_Horusa
Dziewczyno, czy ty siebie słyszysz? Dziecko to skarb, jak się urodzi, to będziesz sobie wdzięczna, że nie popełniłaś tego błędu...

Hikikomori
Ale ja się boję, wiesz co to jest strach? Ja nawet nie wiem, co będzie jutro...? Niewiedza mnie dobija, nie czuję teraz niczego innego.

Oko_Horusa
Co się dzieje w twoim związku, że nie możesz liczyć na wsparcie swojego chłopaka?

Hikikomori
Praca jest jego matką, żoną i kochanką, ja nie mam tu nic do gadania, bo jestem na jego utrzymaniu, a do tego nie wie jeszcze o ciąży i chyba się nie dowie...

Oko_Horusa
Moim zdaniem powinien wiedzieć. Spróbuj do tego podejść inaczej, może będzie lepiej, co?

Hikikomori
Nic nie obiecuję, wybacz, muszę się iść położyć, bardzo mnie mdli.

Oko_Horusa
Będziesz jutro o tej samej porze?

Hikikomori
Będę, dobranoc

Oko_Horusa
Dobranoc i głowa do góry.

Dziewczyna wyłączyła komputer i położyła się do łóżka. Miała delikatny uśmiech, bo pomimo ciężkich tematów, osoba po drugiej stronie sprawiła, że poczuła się lepiej. Myślała jeszcze chwilę o tym, o czym pisali, nim zasnęła zmęczona.

ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz