ROZDZIAŁ 138.

355 26 57
                                        

— Ja pierdole... Nie wierzę... — Lola wybuchła śmiechem, kiedy zobaczyła Grabowskiego ubranego w tradycyjne, japońskie kimono. — Boże... Nie wiem czy wygląda bardziej bosko, czy komicznie... — dziewczyna rozbawiona wysiadła z auta i rzuciła się na szyję ukochanego.
— Co cię tak bawi? — spytał unosząc brew do góry i zmierzył ją wzrokiem. — Wiedziałem, że będziesz bosko wyglądać, ale nie sądziłem, że aż tak... — powiedział z lekkim uśmiechem.
— Kocie, bo nabawię się cukrzycy od tego słodzenia. Lepiej mi powiedz, co tu robimy? Zagmatwałeś to wszystko tak bardzo, że sama już nie wiem o co chodzi...
— No i dobrze, bo mam dla ciebie niespodziankę i nie chciałem, żebyś się czegokolwiek domyśliła. — stwierdził cwano.
— Okej... Masz dla mnie niespodziankę, ale po co fatygowałam tu Paulę? — Lola obejrzała się za siebie jednak przyjaciółka jakby się rozpłynęła. — No i wcięło ją.
— Spokojnie, jest mi potrzebna do spełnienia mojego niecnego planu, więc o nic się nie martw.
— A to pipa... Wiedziała i nic mi nie powiedziała...
— To dobra przyjaciółka, nie narzekaj. — powiedział z lekkim uśmiechem. — Chodź przejdziemy się. — wskazał dłonią w stronę japońskiego ogrodu wewnątrz bydynku.
— No dobrze. — powiedziała i zmierzyła go wzrokiem. — Ale powiesz mi co kombinujesz?
— Jak przyjdzie na to czas, narazie chodź. — objął ją ramieniem i ruszyli w stronę ogrodu. — Wiesz sporo ostatnio myślałem o tym wszystkim co nas spotkało i ile razem przeszliśmy.
— Czekaj, ale nie zamierzasz ze mną zerwać?
— Łeb ci za chwilę ukręcę... — mruknął niezadowolony kiedy mu przerwała.
— No już jestem cicho... — zaśmiała się lekko, jednak zdenerwowanie na twarzy chłopaka rodziło sporo pytań w jej głowie.
— Dobrze, dziękuję... — chrząknął lekko. — Na czym to ja... A tak... Wiesz kiedy rezerwowałem bilety i patrzyłem na mapę świata, wzrok mimowolnie uciekał mi na Londyn... Wiem, że dużo tam przeszłaś, ale ja zyskałem coś najcenniejszego. Ciebie. Wspominałem nasze rozmowy, żarty, wszystkie obawy, moje krycie się u twoje niedowierzanie... O tym jak wyrwaliśmy cię z rąk tego czuba, o wszystkich wzlotach i upadkach. Nie było łatwo, zawsze pod górkę, bo z nami nie mogło być łatwo... — spojrzał w brązowe oczy dziewczyny, które drżały i błyszczały. — No co ty płakać mi będziesz? Przecież doskonale wiesz co za nami... — pogładził kciukiem jej policzek i złożył na jej ustach pocałunek. — Pomimo, że nie wiemy co jutro, to wiem, że chcę przeżywać każdy dzień na nowy nieznany mi sposób, o ile będziesz obok....
— Do czego ty zmierzasz? — szepnęła cicho.
— Pobierzmy się tu i teraz... — powiedział stając naprzeciwko niej. — Chciałbym żebyś nosiła w końcu moje nazwisko, stąd te kimona, przygotowałem tradycyjny japoński ślub...
— Ale jak to tak? A moi rodzice? Twoja mama? — spytała cicho totalnie zaskoczona jego słowami.
— Wszyscy tu są, o tam. — wskazał na ich najbliższych stojących po drugiej stronie ogrodu. Dziewczyna zasłoniła usta, a po policzku poleciały jej łzy.
— Tylko ty mogłeś wymyślić coś tak głupiego i pięknego zarazem... — dziewczyna roześmiała się przez łzy. — Zgoda, zróbmy to na naszych warunkach... — powiedziała i spojrzała na niego, a Grabowski o mało nie podskoczył z radości.
— Dziękuję ci... Dziękuję tak bardzo... Kocham cię... — szepnął i wpił się w jej usta. Podeszli bliżej rodziny, gdzie ojciec Loli złożył pocałunek na czołach zakochanych. Doprowadził dziewczynę do ołtarzu z kwiatów, gdzie odbyła się tradycyjna japońska ceremonia. Wzruszeniom nie było końca, praktycznie każdy uronił łzę, kiedy ogłoszono, że są małżeństwem. Potem pojechali do restauracji, gdzie bawili się do białego rana, celebrując miłość Grabowskich.

__________________________

Oko_Horusa
Gdzie jesteś?

Hikikomori
Zgadnij...

Oko_Horusa
Ledwo zostałaś moją żoną, a już muszę cię szukać?

Hikikomori
Musisz, bo nie może być za łatwo, pamiętasz?

Oko_Horusa
Wiesz jaką powierzchnie ma to miasto?

Hikikomori
A co? Nie przeczesałbyś go, żeby mnie znaleźć?

Oko_Horusa
Oczywiście, że tak, co to za głupie pytanie?

Hikikomori
Powiadają, że nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

Oko_Horusa
Oj przetrzepie ci ten tyłek...

Hikikomori
Przemoc w rodzinie? Na to są paragrafy...

Oko_Horusa
Straszysz? Od kiedy to trzymasz tak stronę prawa diablico?

Hikikomori
Od kiedy może uratować mój tyłeczek.

Oko_Horusa
Tyłeczek? To najlepszy zadek na świecie...

Hikikomori
Wiesz, że nie słodzę, prawda? Więc nie „cukruj" mi tutaj.

Oko_Horusa
Kwestionujesz moją wiarygodność? To się może skończyć źle...

Hikikomori
„Czemu ty zawsze tu grozisz mi taksówką, co? Widzę po twoich oczach, że to pucz, że oszustwo..." hahaha...

Oko_Horusa
Za to grozi kara... Uwaga puszczam focha...

Hikikomori
Uważaj, żeby co innego ci się nie puściło... Bo pomimo, że jestem twoją żoną, to wiesz, matka przebiera dziecko...

Oko_Horusa
Coś ty taka jadowita dzisiaj?

Hikikomori
Widziały gały, co brały....

Oko_Horusa
Oj widziały żmijo i nie żałują nawet na chwile... Zawsze dajesz mi piękne widoki...

Hikikomori
Nie oszukujmy się, każdy facet się cieszy jak widzi cycki...

Oko_Horusa
Dobre cycki nie są złe...

Hikikomori
Czy ja wiem, czy są takie dobre?

Oko_Horusa
Oj bo cię zeżre...

Hikikomori
Grozisz czy obiecujesz? A może tylko straszysz?

Oko_Horusa
Sama sobie wybierz, przecież wiesz najlepiej czego pragniesz...

Hikikomori
A czego ty pragniesz Grabowski?

Oko_Horusa
Zobaczyć w końcu swoją żonę...

Hikikomori
Wiesz? Mężczyzna jest głową związku, kobieta szyją... Więc zawsze będę ubezpieczać twoje tyły, na wypadek potknięcia...

Kiedy Kuba się odwrócił, zobaczył poczochraną, niewyspaną żonę. Jednak mimo wszystko emanowała szczęściem, w końcu kiedy mieli siebie, mieli wszystko.

Od Autorki:
No i wszystko co dobre szybko się kończy, chociaż pobiłam swój rekord pisząc dla was tyle rozdziałów. Dziękuję za każdą gwiazdkę i komentarz, za każdą emocje, jaką w was wzbudziłam. To co? Widzimy się w następnej historii?

Całuję,
Angel Woodgett

P.S.
Rozdział pisany z gorączką więc proszę o taryfę ulgową 😂❤️.

ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz