— Lola? — zapytał cicho, żeby nie obudzić dziewczyn. Wyszedł na balkon i zajrzał do łazienki, jednak jej nie odnalazł. Złapał za telefon i wybrał jej numer. Kiedy usłyszał dzwoniący w pokoju telefon, zacisnął szczękę i zrobił się czerwony z nerwów. Wyszedł z pokoju i poszedł do chłopaków. — Jest tu Lolka? — wszyscy pokiwali przecząco głową.
— Nie ma jej w pokoju?
— Nie, tylko Paula i Karolina, więc nie mam bladego pojęcia, gdzie się podziała. Idę jej poszukać, na szczęście to nie jest duża mieścina. — powiedział i wyszedł z ich pokoju, zapukał jeszcze cicho do pokoju ich matek, jednak brak odzewu sugerował, że kobiety spały. Wyszedł z hotelu, a potem na zewnątrz. Przemierzał opustoszałe uliczki.
Dziewczyna szła bez celu przez uliczki miasta, czując, że ktoś za nią łazi, skręciła w wąską uliczkę i przywarła plecami do muru. Miała dosyć tego męczącego uczucia, a do tego po alkoholu miała na tyle odwagi, by w końcu rozwiązać tą zagadkę. Kiedy w wąską uliczkę wszedł zakapturzony mężczyzna. Dziewczyna rzuciła się na niego z pięściami.
— Co do cholery... — powiedział mężczyzna, nim dostał w twarz.
— Czemu mnie śledzisz?! — potrząsnęła nim.
— Lolka, złaź ze mnie, co do chuja wafla... — Kuba zrzucił z siebie niebieskowłosą, która usiadła na chodniku i podkuliła nogi.
— Ja oszalałam... Na bank oszalałam, to nie możliwe... — potarła nerwowo twarz dłońmi, nie wiedziała sama, co ma o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony chciała odkryć kto za nią chodził, z drugiej cieszyła się, że nie był to nikt, kto mógłby jej zrobić krzywdę. Rozpłakała się po chwili i przeczesała dłonią włosy. Wielkie łzy spadały po jej policzkach i roztrzaskiwały się na chodniku.
— Mała, co się dzieje? — Kuba momentalnie przy niej ukucnął i wtulił jej głowę w swoją klatkę piersiową.
— Ja oszalałam Kuba, od czasu porwania, ja... Ja mam cały czas wrażenie, że ktoś mnie śledzi, jeśli tylko pójdę gdzieś sama, albo bez ciebie. — chłopak westchnął cicho.
— To moja wina. — powiedział nagle, a dziewczyna rozszerzyła ze zdziwienia oczy.
— To ty za mną łazisz?
— Nie. — powiedział i spojrzał na nią ocierając jej łzy. — Wynająłem ochroniarza, miał za tobą łazić...
— Popierdoliło cię?! Ja odchodzę od zmysłów, a ty nie mogłeś mi powiedzieć...?! — wykrzyczała zdenerwowana.
— Lola... — podszedł do niej, jednak go odepchnęła.
— To było tylko i wyłącznie dla twojego bezpieczeństwa.
— Daj mi spokój. — otuliła się ramionami i pobiegła w stronę hotelu.
— Brawo Grabowski... — prychnął do siebie pod nosem i uderzył dłonią w swoje czoło. Ruszył do hotelu. Niebieskowłosa wpadła do ich hotelu i poszła momentalnie do pokoju chłopaków. Zapukała nerwowo.
— Co jest kurwa... — zaspany Krzychu zwlekł się z łóżka. — Lolka?
— Przenocujesz mnie? Bo nie mam jakieś wyboru, nie chce spać na balkonie.
— Znowu się pokłóciliście?! — westchnął i wpuścił ją. Położył się do swojego łóżka i spojrzał na dziewczynę. — Kładź się obok, przecież cię nie pogryzę. — powiedział do niej. Dziewczyna ściągnęła dół ubrań i bluzę, po czym wsunęła się obok czerwonowłosego. — Mów co się stało.
— On wynajął ochroniarza, który za mną chodził, a ja odchodziłam od zmysłów, że cały czas ktoś mnie śledzi...
— Przecież chciał dla ciebie jak najlepiej... — powiedział do niej, opierając się na ręce.
— Ja to rozumiem, ale ja już stwierdziłam, że oszalałam, wiesz jak to bardzo boli i ciąży na psychice.
— Połóż się dziewczyno, prześpij i wytrzeźwiej. Pogadacie na spokojnie rano. — powiedział chłopak, a dziewczyna się skuliła i zacisnęła dłoń na jednej z poduszek. — Chcesz się przytulić?
— Tak. — powiedziała cicho i wtuliła się w chłopaka, po pięciu minutach już jej nie było. Kondracki przyglądał się jej chwilę.Odgarnął jej włosy z twarzy i zastanawiał się ile jeszcze razy się pokłócą.
— O ja pierdolę, Koziara wstawaj... — Maciek zaczął szturchać przyjaciela.
— Jezu Maciejka, jest środek nocy daj mi spokój. — fotograf machnął ręka.
— Mamy poważny problem, inaczej bym cię nie budził.
— Co się stało?!
— Ciszej, kurwa, ciszej... — wskazał ręko na łóżko Krzysztofa, gdzie spała niebieskowłosa wtulona w chłopaka.
— Ja pierdole, myślisz, że zaciągnął ją do łóżka?
— A co jak sama mu weszła? Przecież jak Kuba to zobaczy, to oszaleje i go zajebie, a z nią zerwie z miejsca. Stary ja pierdolę, musimy coś zrobić, nie chcę innej bratowej... — powiedział przerażonym tonem starszy Grabowski.
— Panikujesz, jakby to był koniec świata.
— Panikuje, bo oboje w chuj przeszli i miało być już dobrze. Przećwiczyłem ostatnio wszystkie weselne przyśpiewki, nie chcę, żeby to poszło na marne...
— Serio, martwisz się o to, że nauczenie się weselnych przyśpiewek pójdzie na marne? — Koziara go szturchnął.
— Może obudzimy, któreś z nich? — zaproponował Maciejka.
— A może idź po brata i powiedz żeby ją zabrał, bo tu zasnęła?
— Przecież on jest zazdrosny o każdego. Jak straci dziewczynę i najlepszego kumpla w jednej chwili, to od razu, na sygnale, możemy go wieść do wariatkowa. — powiedział Maciek i usiadł nerwowo tupając nogą.
— Musisz tak pedałować? Pomaga ci to w czymś? — spytał się podirytowany Koziara.
— Dobra idę ją obudzić i wyrzucę ją z pokoju, no trudno, będę tym złym. — kiedy tylko podniósł się z łózka, rozległo się delikatne pukanie do drzwi. — O ja pierdolę, to Kuba, weź mu nie otwieraj.
— Maciek, kurwa, słyszę cię, otwieraj. — usłyszał zza drzwi głos swojego brata. Koziara pokręcił z niedowierzaniem głowa i wstał. Podszedł do drzwi i otworzył je.
— Lolka śpi z Kondrackim, co się stało? — zapytał się.
— Nic, pokłóciliśmy się w nocy. — chłopak wszedł do pokoju przyjaciół i ukucnął przy dziewczynie wtulonej w jego przyjaciela. Było widać ślady po łzach na jej policzkach, do tego kurczowo ściskała w dłoniach pościel.
— Weź już myślałem, ze puściła się z Kondrackim, albo on zaciągnął ją do łóżka.
— Weź ty się rozpędź i jebnij sobie baranka w ścianę. — powiedział Kuba przerzucając oczami. — Po pierwsze, jest mi wierna, po drugie, Kondracki by jej nie tknął. — powiedział pewnym siebie tonem. Podszedł do małego aneksu kuchennego i zrobił sobie kawę. — Pozwolicie, że zostanę, nie chcę żeby mi zwiała i chcę się z nią skonfrontować nim wstaną matki. Chcę sobie oszczędzić pytań.
— Jasne. — powiedzieli chórkiem.
CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanfictionObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...
