— Hej księżniczko, to nasz nowy zamek... — powiedział Kuba z szerokim uśmiechem i przeczesał dłonią włosy, po czym wskazał na zamek.
— Łeee mały, powinieneś mi Malbork podarować, czy coś. — zaśmiała się.
— Jaka wybredna. — powiedział i dał jej buziak i udali się na krótkie zwiedzanie. Wojtek miał swój plac zabaw, kiedy robił wszystkim zdjęcia.
— Uwaga, uwaga!! — powiedział głośno maciek i oparł nogę o mur, oparł przy sobie flagę. — Skoro król ma swoją królową, to pora na zmianę siedziby QueQuality, przenosimy się na zamek! — wszyscy zaczęli się śmiać, a Koziara uwiecznił moment.
— Oj wariaty, wariaty... — powiedziała pani Ela i pokręciła głową.
— Przynajmniej jest wesoło. — dodała Irena i po chwili zeszli z zamku.
— Zapraszam swoich poddanych na ucztę. — powiedział Kuba i wskazał na pobliską restaurację. Wszyscy zgodnie mu przytaknęli i weszli do środka. Wszyscy usiedli przy dużym stole, a kelnerzy podali im karty. Każdy złożył zamówienie i skupili się na wspólnych obradach na temat koncertu.
— Wiesz, jak to będzie wyglądać? — spytał się Koziara.
— Koncert?
— Nie, wesele. — powiedział z ironią.
— Nie mam pojęcia.
— Zazwyczaj była scena na wzniesieniu, zaraz za płotem term, tak, że na parkingu ludzie się bawili, ale teraz ma być to święto samych term. Więc możliwe, że wszystko będzie zwrócone w stronę basenów. — powiedziała Lola z uśmiechem. — Tylko nie skacz tym razem w tłum, bo potopisz sprzęt. — dodała rozbawiona.
— Skocze sobie na koniec. — powiedział z uśmiechem.
— O której masz być na scenie?
— Mamy Lola, mamy, będziemy tam wszyscy, poza mami, bo zaśpiewasz z nami. — powiedział z szerokim uśmiechem, a dziewczyna uderzyła się ręką w czoło.
— Serio? Nie no weź... Sami sobie dacie idealnie radę. — powiedziała i spojrzała na chłopaków.
— Nie ma opcji dziewczyno, będziesz z nami i koniec kropka. — powiedział Kondracki z szerokim uśmiechem.
— Super, to zgaduję, że będzie nasza piosenka i Candy. — zaśmiała się pod nosem.
— Może jeszcze Euforia, weź ją przetoramy i zaśpiewamy wszystko, gdzie jest damski wokal. — powiedział Krzychu, a dziewczyna kopnęła go w kostkę pod stołem.
— to nie jest taki głupi pomysł, ale ona nie jest na to gotowa, więc na bank nie dzisiaj. — dziewczyna odetchnęła z ulgą, a Krzychu pomasował kostkę ze skrzywioną miną.
Po obiedzie udali się do biura term, gdzie odebrali dla wszystkich wejściówki i dowiedzieli się, co mają zagwarantowane, czyli open bar, jedzenie i darmowy pobyt na termach. Dał matkom opaski, które stwierdziły, że idą na baseny, nim termy wypełnią tłumy. Koziara poszedł na spacer robić zdjęcia, a Krzychu z Maćkiem na małe piwo do ogródka przy termach.
— To zostaliśmy sami.
— To dobrze, zrelaksujesz się przed koncertem. — powiedziała niebieskowłosa.
— Chcesz mnie zrelaksować, na ławeczce w parku? — momentalnie złapał za rozporek i pociągnął ekspres w dół.
— Chyba cię pojebało. — powiedziała i roześmiała się.
— Na bank nie w Polsce takie atrakcje i nie w takich godzinach, ale może kiedyś się pobawimy w sex tripa. — powiedziała z uśmiechem pod nosem. Sam Grabowski wyszczerzył wszystkie zęby i przyglądał jej się chwilę. Widział, że się zmieniła o sto osiemdziesiąt stopni. Z zakompleksionej dziewczyny, zrobił rządną przygód kobietę i cieszyło go to bardziej niż cokolwiek innego.
— Zróbcie hałas dla Quebonafide!!! — wydarł się Krzychu stojąc na sporej scenie. Moyes stał za konsolą, a Kuba wszedł z ich flagą na scenę. Tłum oszalał. Chłopaki zaczęli rapować "Art-B"
— Tak mokro, to jeszcze na żadnym koncercie nie było. — zaśmiał się Kuba do mikrofonu. — Czas na coś nowego i świeżego, ale potrzebuję małej pomocy, zróbcie hałas dla najbardziej niepowtarzalnej kobiety na świecie!! — ludzie zaczęli krzyczeć, a obie matki uśmiechnęły się szeroko, kiedy na scenę wyszła Lola. Miała na sobie strój kąpielowy, spodenki i neonową kurtkę. Kuba podszedł do niej i wyszeptał jej coś do ucha, a dziewczyna usiadła na stoliku u Moyesa i założyła nogę na nogę. Mojski zapuścił bit, a dziewczyna zaczęła się bujać lekko na boki, zaśpiewali swoją piosenkę.
— Dobra teraz coś dla panów. — chłopaki zaczęli nawijać "Half dead". Lolka dała się porwać koncertowemu nastrojowi i zaśpiewała z nimi ostatni refren, a Kuba spojrzał na nią zdziwiony, na jego ustach malował się szeroki, głupkowaty uśmiech.
— Czekaj, czekaj, Quebo, ale są tutaj dzisiaj piękne kobiety.
— Oczywiście, że tak. — uśmiechnął się w swój wyjątkowy sposób. — Więc zaśpiewamy coś, gdzie panie będą się wykazywać, a Lolka wam w tym pomoże. Moyes, jedziemy z tym. — Adamowi nie trzeba było powtarzać dwa razy, kiedy puścił podkład do "Candy". Lola podeszła do Kuby, który objął ją od tyłu i rapował za nią, a dziewczyna się bujała z nim. Kiedy nadeszła jej kolej położyła dłoń na jego policzku i razem z damską częścią publiczności zaśpiewała część Szafrańskiej. Na koniec Kuba wpił się rozbawiony w jej usta, dzisiaj miał tak świetny nastrój, że nawet nie obchodziło go, czy ktokolwiek widzi. Zaśpiewali jeszcze kilka numerów, a na koniec Kuba zeskoczył ze sceny, wprost do basenu, Lola stanęła na brzegu sceny i wyjrzała za nim, kiedy Krzychu popchnął ją i dziewczyna też spadła do wody. Jednak kiedy dziewczyna nie wypłynęła po chwili, wszyscy zamarli, a sam Krzysiek ściągnął koszulkę i skoczył za dziewczyną, złapał ją pod wodą i wyciągnął na brzeg. Spojrzał na nią przerażonym wzrokiem, kiedy wisiała nieprzytomna na jego ramieniu.
— Krzychu! — krzyknął Kuba.
— Ja nie chciałem, nie sądziłem... Boże Lolka, otwórz oczy... Ja pierdole, ale ze mnie debil.
— No nie da się tego ukryć. — powiedziała i roześmiała mu się perfidnie w twarz. — Nigdy więcej, nie wrzucaj mnie do wody.
— Obiecuję. — powiedział i odsapnął z ulgą, a Kuba złapał jej twarz w swoje dłonie i oglądał ją dokładnie.
— Wszystko dobrze? — zapytał wystraszonym tonem.
— Tak, na spokojnie, chciałam dać nauczkę Kondrackiemu. — powiedziała z szerokim uśmiechem i pocałowała go. Odwzajemniał jej pocałunek dociągając ją do siebie. Wyszli z basenu i podeszli do swoich matek, które momentalnie wsiadły na Krzycha, co on sobie wyobraża. Dziewczyna ponownie się roześmiała, a Kuba otulił ją ręcznikiem
CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanfictionObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...
