— Kuba nawet nie ma takiej opcji, no chyba sobie żartujesz. — roześmiała się poddenerwowana.
— No kochanie... Proszę zrób to dla mnie... — zrobił do niej maślane oczka i uśmiechnął się szeroko.
— Kuba, nagrałam to dla ciebie anonimowo, a ty prosisz o teledysk, no co ty... — uśmiechnęła się szeroko.
— Wrócimy do tego tematu. — powiedział chłopak i objął ją, przyciągając ją do siebie. Telefon dziewczyny ponownie się rozdzwonił. Znów połączenie od matki, które zmroziło jej krew w żyłach. — Odbierz, jestem tu, wesprę cię w razie czego. — uśmiechnął się szeroko.
— Halo? — powiedziała, kiedy odebrała połączenie i włączyła tryb głośnomówiący. Wtuliła się mocniej w niego.
— Co ty odpierdalasz dziewczyno, co to za facet odebrał telefon i czemu nie jesteś w Londynie?!
— Podałaś mnie jako przykład zmarnowanego życia mamo, więc zaczęłam je marnować na swoich warunkach. — powiedziała cicho.
— Czy ty mi pyskujesz, dziewczyno?! Masz się stawić w domu.
— Nie mamo... Ja już jestem w domu. — powiedziała, chociaż przeciwstawienie się matce, kosztowało ją więcej, niż sądziła.
— Wracaj do domu.
— Przepraszam, że się wtrącę. Mam na imię Kuba, jestem nowym partnerem pani córki i chciałbym się zapytać o jedno... Jaka matka, odzywa się tak rzadko do swojego dziecka? Pani córka poroniła, została zgwałcona, przeszła próbę samobójczą, zabrałem ją od tego tyrana. Zaraz będzie trzy miesiące, a nawet od niektórych pół roku, gdzie pani była przez ten czas?
— Co?! — kobieta wydawała się być w wyraźnym szoku.
— Właśnie to, nie sądzi pani, że to zaniedbanie wynika z obu stron? — powiedział, a dziewczyna siedziała cicho, a w oczach miała łzy.
— Przyjedźcie oboje, chyba trzeba pogadać... — powiedziała już spokojnym, wycofanym tonem głosu.
— Nie chcę, to znowu skończy się awanturą... — powiedziała i pociągnęła nosem.
— Lola, ty płaczesz? — chyba pierwszy raz w życiu usłyszała troskę w głosie matki.
— To dla niej ciężkie przeżycie... — dodał Kuba.
— Przyjedźcie, proszę... To nie rozmowa na telefon. — powiedziała i się rozłączyła.
— Już okej Mała... — pogładził ją kciukiem po policzku.
— Naprawdę nie chcę tam jechać. — zajęczała głośno.
— Nie zmuszę cię do tego, ale twoja mama wyciąga do ciebie rękę, może warto?
— Ale pojedziesz tam razem ze mną tak? — spojrzała na chłopaka.
— Wiesz co? Pojedźmy tam zaraz, nagraliśmy piosenkę, teraz moi ludzie to wszystko połączą i tak dalej, mam wolne na jakiś tydzień.
— A koncert w Radomiu?
— A daleko jest tam od ciebie?
— Ze dwie-trzy godziny. — odpowiedziała cicho.
— No to nie jest źle, pojedziemy od ciebie.
— Brzmisz, jakbyśmy tam mieli zostać. Wpadniemy na herbatę i możemy wracać, z twoimi zdolnościami, to zajmie nam półtorej godziny, bo jak wjedziesz na S8 to już jedziesz i zjeżdżasz prawie przy moim domu.
— No dobra, zobaczymy, ale obiecaj mi, że nie będziesz płakać... — spojrzał w jej oczy, a dziewczyna parsknęła śmiechem. — No co? Nie lubię, jak płaczesz...
— To, że jedyna rzecz w życiu, która wychodzi mi najlepiej... — pokręciła z niedowierzaniem głową na jego prośbę.
— Dobra idź się szykuj, mamy prawie 15:00, to na 17:00 powinniśmy dojechać.
— Czasem mnie to przeraża, ze dla ciebie wszystko jest takie łatwe. — uśmiechnęła się do niego i poszła do sypialni, gdzie zaczęła się ubierać, potem zniknęła w łazience. Kuba wykorzystał to i wsadził w małą walizkę kilka ich rzeczy, w razie, gdyby jednak mieli tam zostać. Zniósł ją szybko do auta i wrócił na górę. Zrobił im po kanapce.
— Lolka, weź się pospiesz, wieczór nas zastanie! — krzyknął.
— Już idę. — dziewczyna wyszła z łazienki.
— Kurdę, odwaliłaś się lepiej niż na imprezę.
— Niestety w oczach matki, zawsze byłam brzydka i było mnie za dużo, więc chcę wyglądać jak najlepiej, dla własnego komfortu psychicznego.
— Mała, nie tłumacz mi się, dla mnie jesteś zawsze piękna. — wpił się w jej usta czule. Jego usta zawsze sprawiały, że się uspokajała. Stanęła na palcach i objęła go za szyję wpijając się raz po raz, a kiedy oderwali się od siebie, przetarła z jego ust szminkę. — Masz kanapkę, bo nic nie jedliśmy, po drodze może gdzieś staniemy na obiad, albo u ciebie w mieście. — powiedział z uśmiechem i wyszli z mieszkania, zamknął drzwi i zeszli do garażu, gdzie wsiedli do Mercedesa. Dziewczyna zapięła pasy, a Kuba ruszył w stronę S8...
Po półtorej godzinie jazdy, z przerwami na fajkę, kawę i sok, dojechali w końcu, do niedużej wsi, zaraz za miastem, która do niego podlegała.
— W prawo, trzecia w prawo i to jest dom na końcu ulicy. — wytłumaczyła mu.
— Ej, spokojnie... — złapał za jej dłoń, która drżała. — Zapal sobie... — powiedział, a ona spojrzała na niego zdziwiona.
— Pozwalasz mi palić w samochodzie?
— Niech stracę dzisiaj, ale to cię uspokoi, w razie W mam Xanax, ale wolałbym, żeby nie musiał być użyty. — powiedział do niej i pocałował jej dłoń. Kilka minut później, zaparkował pod bramą.
— Cholera, mój brat jest w domu.
— Masz brata? Chyba się nie chwaliłaś.
— Ostatniemu mojemu facetowi, sprzedał mnie za karton Jacka Danielsa, taki z niego dowcipniś. Może wszyscy Maćkowie tak mają? — westchnęła cicho i otworzyła drzwi, wyrzuciła peta i przydepnęła go.
— Serio, też Maciek? Już go lubię mniej... — zaśmiał się i wysiedli z auta. Podeszli pod furtkę, gdzie przyleciał pies, a jej mama wyszła, żeby im otworzyć.
— Lola? — zapytała nie poznając praktycznie własnej córki.
— Cześć mamo. — powiedziała chłodno dziewczyna, a Kuba ścisnął ją za rękę.
— Dzień dobry. — rzucił chłopak, który szybko został zmierzony wzrokiem przez kobietę. Zielone włosy i tatuaże, chyba nie zrobiły an niej najlepszego wrażenia.
— Wchodźcie. — powiedziała otwierając furtkę.
— Jaki śliczny owczarek. — powiedział Que, kucając przy psie.
— I tu cię zaskoczę, to kundel. — zaśmiała się ciepło.
— Jak się wabi?
— Logan.
— Jak Volverine.
— Trafiłeś w samo sedno, pomimo, że chyba, jak go kupiliśmy, to jeszcze świat tak bardzo nie szalał za Marvelem. — starała sobie przypomnieć.
— Wchodźcie do środka. — powiedziała jej mama, a dziewczynie zmroziła się krew w żyłach.
CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanfictionObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...
