ROZDZIAŁ 59.

297 31 18
                                        

— Kuba nawet nie ma takiej opcji, no chyba sobie żartujesz. — roześmiała się poddenerwowana.
— No kochanie... Proszę zrób to dla mnie... — zrobił do niej maślane oczka i uśmiechnął się szeroko. 
 — Kuba, nagrałam to dla ciebie anonimowo, a ty prosisz o teledysk, no co ty... — uśmiechnęła się szeroko. 
— Wrócimy do tego tematu. — powiedział chłopak i objął ją, przyciągając ją do siebie. Telefon dziewczyny ponownie się rozdzwonił. Znów połączenie od matki, które zmroziło jej krew w żyłach. — Odbierz, jestem tu, wesprę cię w razie czego. — uśmiechnął się szeroko. 
 — Halo? — powiedziała, kiedy odebrała połączenie i włączyła tryb głośnomówiący. Wtuliła się mocniej w niego. 
 — Co ty odpierdalasz dziewczyno, co to za facet odebrał telefon i czemu nie jesteś w Londynie?! 
 — Podałaś mnie jako przykład zmarnowanego życia mamo, więc zaczęłam je marnować na swoich warunkach. — powiedziała cicho.
 — Czy ty mi pyskujesz, dziewczyno?! Masz się stawić w domu. 
 — Nie mamo... Ja już jestem w domu. — powiedziała, chociaż przeciwstawienie się matce, kosztowało ją więcej, niż sądziła.
 — Wracaj do domu. 
 — Przepraszam, że się wtrącę. Mam na imię Kuba, jestem nowym partnerem pani córki i chciałbym się zapytać o jedno... Jaka matka, odzywa się tak rzadko do swojego dziecka? Pani córka poroniła, została zgwałcona, przeszła próbę samobójczą, zabrałem ją od tego tyrana. Zaraz będzie trzy miesiące, a nawet od niektórych pół roku, gdzie pani była przez ten czas? 
 — Co?! — kobieta wydawała się być w wyraźnym szoku. 
 — Właśnie to, nie sądzi pani, że to zaniedbanie wynika z obu stron? — powiedział, a dziewczyna siedziała cicho, a w oczach miała łzy. 
 — Przyjedźcie oboje, chyba trzeba pogadać... — powiedziała już spokojnym, wycofanym tonem głosu. 
 — Nie chcę, to znowu skończy się awanturą... — powiedziała i pociągnęła nosem. 
 — Lola, ty płaczesz? — chyba pierwszy raz w życiu usłyszała troskę w głosie matki. 
 — To dla niej ciężkie przeżycie... — dodał Kuba.
 — Przyjedźcie, proszę... To nie rozmowa na telefon. — powiedziała i się rozłączyła. 
 — Już okej Mała... — pogładził ją kciukiem po policzku. 
 — Naprawdę nie chcę tam jechać.  — zajęczała głośno. 
 — Nie zmuszę cię do tego, ale twoja mama wyciąga do ciebie rękę, może warto? 
 — Ale pojedziesz tam razem ze mną tak? — spojrzała na chłopaka.
 — Wiesz co? Pojedźmy tam zaraz, nagraliśmy piosenkę, teraz moi ludzie to wszystko połączą i tak dalej, mam wolne na jakiś tydzień.
 — A koncert w Radomiu?
 — A daleko jest tam od ciebie? 
 — Ze dwie-trzy godziny. — odpowiedziała cicho. 
 — No to nie jest źle, pojedziemy od ciebie. 
 — Brzmisz, jakbyśmy tam mieli zostać. Wpadniemy na herbatę i możemy wracać, z twoimi zdolnościami, to zajmie nam półtorej godziny, bo jak wjedziesz na S8 to już jedziesz i zjeżdżasz prawie przy moim domu. 
 — No dobra, zobaczymy, ale obiecaj mi, że nie będziesz płakać... — spojrzał w jej oczy, a dziewczyna parsknęła śmiechem. — No co? Nie lubię, jak płaczesz... 
 — To, że jedyna rzecz w życiu, która wychodzi mi najlepiej... — pokręciła z niedowierzaniem głową na jego prośbę. 
 — Dobra idź się szykuj, mamy prawie 15:00, to na 17:00 powinniśmy dojechać. 
 — Czasem mnie to przeraża, ze dla ciebie wszystko jest takie łatwe. — uśmiechnęła się do niego i poszła do sypialni, gdzie zaczęła się ubierać, potem zniknęła w łazience. Kuba wykorzystał to i wsadził w małą walizkę kilka ich rzeczy, w razie, gdyby jednak mieli tam zostać. Zniósł ją szybko do auta i wrócił na górę. Zrobił im po kanapce. 
 — Lolka, weź się pospiesz, wieczór nas zastanie! — krzyknął.
 — Już idę. — dziewczyna wyszła z łazienki.
 — Kurdę, odwaliłaś się lepiej niż na imprezę. 
 — Niestety w oczach matki, zawsze byłam brzydka i było mnie za dużo, więc chcę wyglądać jak najlepiej, dla własnego komfortu psychicznego. 
 — Mała, nie tłumacz mi się, dla mnie jesteś zawsze piękna. — wpił się w jej usta czule. Jego usta zawsze sprawiały, że się uspokajała. Stanęła na palcach i objęła go za szyję wpijając się raz po raz, a kiedy oderwali się od siebie, przetarła z jego ust szminkę. — Masz kanapkę, bo nic nie jedliśmy, po drodze może gdzieś staniemy na obiad, albo u ciebie w mieście. — powiedział z uśmiechem i wyszli z mieszkania, zamknął drzwi i zeszli do garażu, gdzie wsiedli do Mercedesa. Dziewczyna zapięła pasy, a Kuba ruszył w stronę S8...

Po półtorej godzinie jazdy, z przerwami na fajkę, kawę i sok, dojechali w końcu, do niedużej wsi, zaraz za miastem, która do niego podlegała. 
 — W prawo, trzecia w prawo i to jest dom na końcu ulicy. — wytłumaczyła mu.
 — Ej, spokojnie... — złapał za jej dłoń, która drżała. — Zapal sobie... — powiedział, a ona spojrzała na niego zdziwiona. 
 — Pozwalasz mi palić w samochodzie? 
 — Niech stracę dzisiaj, ale to cię uspokoi, w razie W mam Xanax, ale wolałbym, żeby nie musiał być użyty. — powiedział do niej i pocałował jej dłoń. Kilka minut później, zaparkował pod bramą. 
 — Cholera, mój brat jest w domu. 
 — Masz brata? Chyba się nie chwaliłaś. 
 — Ostatniemu mojemu facetowi, sprzedał mnie za karton Jacka Danielsa, taki z niego dowcipniś. Może wszyscy Maćkowie tak mają? — westchnęła cicho i otworzyła drzwi, wyrzuciła peta i przydepnęła go. 
 — Serio, też Maciek? Już go lubię mniej... — zaśmiał się i wysiedli z auta. Podeszli pod furtkę, gdzie przyleciał pies, a jej mama wyszła, żeby im otworzyć. 
 — Lola? — zapytała nie poznając praktycznie własnej córki. 
 — Cześć mamo. — powiedziała chłodno dziewczyna, a Kuba ścisnął ją za rękę. 
 — Dzień dobry. — rzucił chłopak, który szybko został zmierzony wzrokiem przez kobietę. Zielone włosy i tatuaże, chyba nie zrobiły an niej najlepszego wrażenia. 
 — Wchodźcie. — powiedziała otwierając furtkę. 
 — Jaki śliczny owczarek. — powiedział Que, kucając przy psie. 
 — I tu cię zaskoczę, to kundel. — zaśmiała się ciepło.
 — Jak się wabi?
 — Logan. 
 — Jak Volverine. 
 — Trafiłeś w samo sedno, pomimo, że chyba, jak go kupiliśmy, to jeszcze świat tak bardzo nie szalał za Marvelem. — starała sobie przypomnieć. 
 — Wchodźcie do środka. — powiedziała jej mama, a dziewczynie zmroziła się krew w żyłach.

ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide FanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz