— Już się zbieracie? — zapytała jej matka patrząc jak Kuba zamykał walizkę.
— Mam wieczorem koncert w Radomiu. — odpowiedział Kuba. — Lolka, zbierać się musimy... — obudził dziewczynę. — Wrócimy najwyżej, jeśli jeszcze chcesz...
— Wróćcie... — powiedziała pani Irena.
— Zobaczymy mamo... — powiedziała cicho. — Mogę pożyczyć bluzę QueQuality? — poprosiła Kubę.
— No jasne... Nie pytaj, dobrze wiesz, że co moje to twoje. Chcesz prowadzić? — po ostatnim pytaniu, już wiedziała, że włączył mu się tryb wynagrodziciela...
— Nie, nie mam ochoty. — powiedziała i wyciągnęła z walizki bluzę z kryształkami i założyła na siebie. Pomimo, że emocje opadły, to dalej była podłamana wcześniejszymi wydarzeniami. Pożegnała się z mamą i bratem i poszła do samochodu. Kuba został zatrzymany na chwilę przez panią Irenę.
— Tak?
— Dziękuję, że jej pomogłeś i dbasz o nią. — powiedziała do niego.
— Nie ma za co, zasługuje na wszystko co najlepsze. — odpowiedział i pożegnał się. Wsiadł do auta i ruszył w stronę Radomia. Obserwował ją co jakiś czas. Siedziała skulona na fotelu i próbowała spać. Milczał nie chcąc jej przeszkadzać i skupiał się na drodze. — Chcesz coś pić? — zapytał ją kiedy minęli znak informujący o stacji benzynowej.
— Sok pomarańczowy. — powiedziała cicho.
— Dobra. — Kuba zjechał na stacje, gdzie zatankował auto do pełna i poszedł zapłacić. Kupił sobie kawę i sok dla dziewczyny, do tego wziął chrupki i paczkę żelek. Poszedł do auta i otworzył drzwi od strony pasażera, ukucnął przy dziewczynie i podał jej sok.
— Dziękuję. — uśmiechnęła się do niego. Zaciągnął jej włosy za ucho.
— Przytulisz się? — spytał obserwując ją, dziewczyna wysunęła nogi za pojazd i przytuliła mocno chłopaka.
— Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo to boli, kiedy jesteś taka smutna. Mam nadzieję, że poprawi ci się nastrój po koncercie, wiesz? — spojrzał na nią.
— Pewnie tak, przepraszam...
— No co ty babo, nie przepraszaj, ma prawo być ci źle. Nie pogardziłbym uśmiechem na tej buzi. — dodał, na co uśmiechnęła się do niego. — No i pięknie, brawo. — dał jej buziaka. — Musimy ruszać dalej, trzeba jeszcze zrobić próbę. — wstał i zabrał z dachu auta swoją kawę. Wsiadł do auta i odpalił silnik. Zatrzymał się dopiero pod klubem w Radomiu, gdzie stały już znane mu samochody. Wysiadł i otworzył drzwi od strony pasażera. Dziewczyna wysiadła i narzuciła na głowę kaptur, poszli na backstage. — Siema ekipo. — zaczął się witać z chłopkami, a Maciejka, kiedy tylko zobaczył Lolkę, szybko opuścił pokój.
— Co tam słychać moja ulubiona paro? — zaśmiał się Krzychu.
— Ciężko, jej były wrócił...
— Pierdolisz?!
— Nie, ale załatwiliśmy go na amen razem z jej bratem. — odpowiedział chłopak z cwanym uśmieszkiem.
— No to brawo, panie Grabowski. Czekaj to Lola ma brata?!
— No i ma na imię Maciek. — oboje parsknęli śmiechem.
— A właśnie, odebraliśmy dla was opaski. — powiedział Krzychu i dał im po jasnozielonym pasku, które założyli na nadgarstki. Czerwonowłosy usiadł koło dziewczyny i objął ją ramieniem. — Cześć Mała, nie smuć się, bo trzeba tego wariata nakręcić, żeby dał czadu na scenie. Chodź zrobimy sobie fotkę. — Krzychu wyciągnął telefon i włączył przednią kamerę. — No już uśmiech numer siedem, bo wrzucę na insta to, co nam wyjdzie... — zagroził, a dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Kuba obserwował swojego zakręconego przyjaciela, jednak doceniał, że chłopak chciał poprawić jej humor. Dziewczyna zrobiła dzióbek tak jak Krzychu i roześmiała się kiedy zrobił zdjęcie. Jednak nie oszukiwał z wrzuceniem tego na Instagram.
— Serio? — zaśmiała się dostając powiadomienie. — „Nowy, najlepszy członek Wesołej Ekipy" ale sobie wymyśliłeś. — roześmiała się ciepło.
— No szczera prawda, chociaż raz. — zaśmiał się Kuba i podszedł do dziewczyny, wpijając się w jej usta. Odwzajemniła pocałunek z uśmiechem. Panowie zrobili próbę, a Lola nagrała sobie kilka filmików. Kiedy ludzie zaczynali się zbierać, poszła do baru i kupiła sobie piwo. Poszła na bok sceny, skąd miała dobry widok, kiedy Adam wyszedł, tłum już krzyczał „Quebo!". Dziewczyna uśmiechała się szeroko, czując energię ludzi. Kiedy poleciały pierwsze nuty „Art-B" tłum oszalał, a Kuba z Krzyśkiem wylecieli jak z procy. Robili niezłe show, a ludzie śpiewali z nimi. Dziewczyna nagrała filmiki. Śpiewała razem z Que, jednak kiedy zagrali „Candy", dając się wykazać żeńskiej części publiczności, chłopak zrobił coś, czego się nie spodziewała. Ukucnął na scenie i wyciągnął do niej rękę, nie przestając rapować, kiedy podeszła dał jej buziaka w policzek i zabrał jej telefon, nagrywając siebie i tłum, który oszalał po jego geście. Dziewczyna rumieniła się i stała dopóki nie odzyskała telefonu. Potem zagrali kilka następnych numerów, jednak kiedy wzrok Quebo padł na bom sceny, zobaczył, że niebieskowłosa się ulotniła. Zdziwił się lekko, jednak kontynuował koncert. Kiedy zagrali na bis Madagaskar, chłopaki podziękowali za koncert i zeszli ze sceny.
— Gzie ona się podziała?! — Kuba rozglądał się po backstage'u. Znalazł ją na zewnątrz ze swoim bratem. Nie wyszedł do nich, ale skutecznie podsłuchiwał o czym gadają.
— Lolka, powinnaś sobie odpuścić, wiesz?
— Ja? To ty powiedziałeś za dużo... — parsknęła. — Stańmy na tym, że ci wybaczam.
— Ale te serio nie możesz...? — ciężko mu było to powiedzieć.
— Nie, nie mogę, szanse są jak jeden do miliona... Więc zdaję sobie sprawę, że nasz związek może się zakończyć pewnego dnia... — wzruszyła ramionami. — A teraz przepraszam, chłopak na mnie czeka. Idziesz czy nie?
— Idę. — Kuba ruszył w ich stronę, jak gdyby nigdy nic.
— Co tam, zniknęłaś... — powiedział i zlustrował brata wzrokiem.
— Co to było, to na „Candy"? Musiałeś co!?
— Spaliłaś takiego buraka, że na bank każdy weźmie cię za fankę. — chłopak zaśmiał się.
— Super... — westchnęła i objęła go za szyję wskakując mu na plecy. — Wio!! — krzyknęła.
— Serio, tak bardzo lubisz mnie ujeżdżać, może chcesz się przesiąść na lepszego konia? — Maciek parsknął śmiechem na tekst brata.
— Ta, taki świetny, że nie pytaj...
— Wypowiadasz się jakbyś bynajmniej próbował. — Lola dogryzła mu. — Fuuu... Lepisz się! — zeskoczyła z niego i poszła przodem.
— Ej laska, chcesz wracać do domu, czy do mamy?
— Może wrócimy do mnie jeszcze na dzień, czy dwa? — zapytała go, na co chłopak uśmiechnął się.
— To nie będzie afterka?! — zapytał Krzychu.
— To zawsze możecie jechać z nami, mam dużo miejsca w rodzinnym domu, na bank się jakoś wszystkich położy spać.
— Co ty, żartowałem, wracam do domu... Muszę psy ogarnąć, bo Olki nie ma. Jednak zostawię to zaproszenie na później. — zaśmiał się. Kuba ogarnął się w międzyczasie, po czym udali się z powrotem do auta. Wyjechali spod klubu i skierowali się z powrotem do domu dziewczyny.
CZYTASZ
ATRAMENTOWE NOCE II Quebonafide Fanfiction
FanfictionObrócił jej świat o sto osiemdziesiąt stopni. Nie bójcie się, nie była mu dłużna. Jego świat też stanął na głowie. Czy żyjemy w czasach, gdzie można zakochać się przez internet? A może to tylko dzisiaj pozwala nam, na pokazanie tego, co w nas najlep...
